logo
Sobota, 21 lipca 2018 r.
imieniny:
Daniela, Danieli, Wawrzyńca, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Józef Augustyn SJ
Spotkanie nad Morzem Tyberiadzkim
Mateusz.pl
 
fot. Studia Katolik ©


Potem znowu ukazał się Jezus nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy macie co na posiłek? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się! Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś? bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał (J 21, 1–14).
 
Obraz dla obecnej kontemplacji: Z rozważanej Ewangelii wybierzmy dwa obrazy. Pierwszy, to obraz Jezusa stojącego na brzegu i uczniów na jeziorze. Wsłuchajmy się w polecenie Jezusa wydane uczniom: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi. Przedstawmy sobie też drugi obraz: Jezusa razem z uczniami przy śniadaniu nad brzegiem jeziora. Zauważmy, jak Jezus podaje uczniom chleb i rybę. Wczujmy się w klimat pełen życzliwości i przyjaźni.
 
Prośba o owoc kontemplacji: Prośmy o wewnętrzne odczucie wiary, że głównym celem naszego życia jest podążanie za Jezusem Zmartwychwstałym do wieczności. Prośmy także, aby świadomość życia dla nieba nadawała sens całemu naszemu życiu na ziemi, naszemu zmaganiu się z falami morza, ciemnościami nocy, sens naszemu wysiłkowi, naszej pracy.
 
Jezus na drugim brzegu
 
Cudowny połów ryb oraz spotkanie Jezusa Zmartwychwstałego z uczniami odbywa się w Galilei, nad jeziorem, w miejscu licznych spotkań w czasie Jego publicznej działalności. W obecnym spotkaniu po śmierci i Zmartwychwstaniu nie chodzi jednak o powrót do przeszłości, nie chodzi o romantyczne wspomnienia wspólnie przeżytych chwil. To spotkanie odbywa się już w innej perspektywie, w perspektywie eschatologicznej. Jest to bowiem spotkanie uczniów żyjących na ziemi z uwielbionym i Wiecznie Żyjącym Synem Bożym.
 
Każde nasze spotkanie z Jezusem jest spotkaniem z wiecznie żyjącym. Naszą modlitwą dotykamy wymiaru przekraczającego czas, dotykamy wieczności. Każda nasza modlitwa, choć dokonuje się w czasie, to jednak dosięga wieczności. Tę prawdę o wiecznym wymiarze naszej modlitwy dobrze podkreśla spotkanie Jezusa z uczniami nad Jeziorem Galilejskim.
 
Całe spotkanie odbywa się jakby w dwu światach, w dwu przestrzeniach. Z jednej strony uczniowie znajdują się na pełnym morzu, w miejscu niestałym, zmiennym i groźnym. Głębiny morskie według pojęć żydowskich były siedliskiem złych mocy, wrogich człowiekowi. Ryby były uważane za istoty więzione przez złe moce. Z drugiej strony Jezus znajduje się już na brzegu, na lądzie stałym, w miejscu bezpiecznym, niezmiennym. Widzimy tutaj jakby odwrócenie przestrzeni w stosunku do życia ziemskiego. Przed śmiercią Jezus często przebywa z uczniami w łodzi. W łodzi wypoczywa, śpi, z łodzi naucza. W czasie ziemskiego życia Jezus dzielił los razem z uczniami przebywając z nimi w tym niestałym, zmiennym i niebezpiecznym miejscu.
 
Odwrócenie przestrzeni oznacza w tej Ewangelii zmianę czasu. Jezus osiągnął brzeg życia wiecznego, dotarł do stałego miejsca, do swojego Ojca. Właśnie z tego nowego miejsca ukazuje się uczniom będącym jeszcze na morzu. Z tego nowego miejsca towarzyszy uczniom, jest z nimi obecny.
 
Z brzegu Jezus wzywa uczniów do połowu na pełnym morzu, do kontynuacji Jego misji, którą rozpoczął. Wzywa ich do wydobywania ludzi z głębin przepaści, z niewoli złych mocy, ze śmierci: Odtąd ludzi będziesz łowił (Łk 5, 10).
 
W czasie połowu widząc cudowną owocność swojej pracy – nieproporcjonalną do włożonego wysiłku, rozpoznają obecność Jezusa Zmartwychwstałego. Po dokonaniu połowu oni również zdążają na brzeg, w miejsce stałe i bezpieczne, gdzie czeka na nich Jezus z posiłkiem, z ucztą. Ewangelia ta jest jakby żywą figurą Kościoła. Ukazuje jego obecność na morzu świata w teraźniejszości oraz jego wymiar eschatologiczny, Jego zmierzanie do wieczności, gdzie przebywa Jezus po prawicy Ojca.
 
W niniejszej kontemplacji dołączmy do uczniów przebywających na pełnym morzu. Chciejmy odczuć kołysanie łodzi, niestałość miejsca. Razem z uczniami chciejmy także dostrzec Jezusa na brzegu. Wpatrzmy się w Niego razem z nimi. Prośmy o głębokie przekonanie wiary, że Jezus żyje w wieczności i oczekuje nas. Prośmy także o wewnętrzne odczucie, iż zasadniczym celem naszego życia jest podążanie za Jezusem do wieczności. Módlmy się, aby nasze zbytnie troski, prace, cała nasza walka o byt, o ludzką miłość, nasze zmaganie się ze słabością i grzechem nie zamknęły nas na życie wieczne. I choć często obecność Jezusa na drugim brzegu wydaje nam się odległa, mglista, to jednak jest to obecność rzeczywista, realna.
 
Praca w nocy
Śmierć Jezusa wywołała u uczniów kryzys wiary. Powracając do porzuconych kiedyś sieci rybackich, chcą przetrzymać najtrudniejsze chwile. Pracują jednak sami, pracują w nocy: Tej nocy nic nie złowili. Fakt, że uczniowie pracują w nocy, posiada u św. Jana mocny wydźwięk. Jan podkreśla, że kiedy Judasz opuszczał wieczernik była noc. Praca w nocy jest pracą bez światła, bez Chrystusa, jest to praca bezskuteczna.
 
Bezowocność pracy w nocy zostaje przerwana przyjściem Jezusa o świcie: Gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Ranek – wschód słońca w języku biblijnym symbolizuje nadchodzące zbawienie. Przychodzący Jezus jest słońcem, które rozświetla mroki nocy.
 
Nie nadajemy sami sensu każdej pracy, tym bardziej pracy apostolskiej. Sam człowiek nie nadaje wartości swojemu wysiłkowi. Wysiłek człowieka, wysiłek apostoła, jest bezowocny, jeżeli działa w oddaleniu od Boga, jeżeli pracuje w nocy: Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie. Daremnym jest dla was wstawać przed świtem, wysiadywać do późna – dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko; tyle daje On i we śnie tym, których miłuje (Ps 127, 1–2). Prośmy o żywą świadomość, że sens naszej pracy nie leży w naszym wysiłku i trudzie, ale w tym, że towarzyszy nam w niej obecność Jezusa. Nasza praca ma sens, kiedy jest wykonywana w obecności Jezusa, z Jego polecenia. Prośmy także, aby sam Chrystus odsłonił nam jałowość tych naszych prac, które podejmujemy bez Niego: pod wpływem chorych ambicji, niezdrowej rywalizacji, chciwości pieniądza, dla zabicia własnego niepokoju i lęku. Prośmy Go, aby uzdrawiał nieczyste motywy związane z naszymi pracami albo też dodał nam odwagi, byśmy nie obawiali się zostawić tych prac, które odczytamy jako nieprawdziwe, nieautentyczne, jako prace podjęte w nocy, bez Jezusa.
 
Praca na rozkaz Jezusa

A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy macie co na posiłek? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Jezus przychodząc do uczniów zwraca się do nich bardzo serdecznie: dzieci. Tym ciepłym słowem Jezus pragnie dotknąć w uczniach ich bolesnego doświadczenia zagubienia, poczucia winy, bezradności, które ujawniły się w czasie Jego męki. Jezus nie strofuje uczniów, ale pragnie ich podnieść na duchu. Pragnie ich pocieszyć. Z zatroskaniem pyta, czy mają co na posiłek.
 
Używając serdecznego tonu Jezus zachęca uczniów do ponownego zarzucenia sieci, ale w miejscu wyznaczonym przez Niego – po prawej stronie łodzi. W języku biblijnym prawa strona jest stroną błogosławioną. Jezus zasiadł po prawicy Ojca.
 
Nakaz połowu wydany przez Jezusa po Jego Zmartwychwstaniu przypomina uczniom ich misję zleconą im jeszcze przed Jego śmiercią. Cudowny zaś połów zapowiada wielką owocność ich pracy misyjnej. Zauważmy, iż Jezus wchodząc w życie uczniów i powołując ich do nowej misji, nie przekreśla ich dotychczasowej historii życia, ich doświadczenia, ich ludzkiej rzeczywistości jako rybaków. Jezus powołując człowieka idzie po linii tego, kim on jest, czym dysponuje. Jezus wzywa uczniów, aby byli nadal rybakami, ale w innym wymiarze. Zostają wezwani, aby wykonywali to samo zajęcie, ale w zupełnie innych celach. Łódź na morzu i zarzucane sieci staną się odtąd symbolem Kościoła i jego misyjnej posługi dla świata. W naszym powołaniu Bóg nie idzie nigdy wbrew temu, kim jesteśmy dzięki naszej historii, naszemu charakterowi, naszym zdolnościom. Bóg wciąga w powołanie całą naszą osobowość, całą naszą historię życia.
 
W obecnej kontemplacji ofiarujmy Jezusowi wszystko to, czym jesteśmy i co posiadamy z całą naszą historią życia. Oddajmy to, co jest w tej historii dobre, pozytywne, co stanowi jej bogactwo. Powierzmy wszystkie talenty, zdolności, umiejętności. Ale nie obawiajmy się oddać także naszych braków, błędów, grzechów i słabości. Jezus potrafi wszystko przemienić na nasz pożytek; potrafi wszystko włączyć w naszą misję. Prośmy Chrystusa, abyśmy odkryli nasz ludzki, ziemski wymiar naszego życia jako miejsce naszego powołania, miejsce, z którego wzywa nas Jezus.
 
Zarzucili więc sieci i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Obfitość połowu, to skutek łowienia na rozkaz Jezusa i w miejscu wyznaczonym przez Niego: po prawej stronie, po stronie błogosławionej. I choć to uczniowie pracują, sam Jezus pozostaje Panem połowu, On kieruje połowem. On wskazuje miejsce i czas pracy. Owoce pracy zależą od Niego. Owoce pracy także należą do Niego. Liczba 153 ryb jest przez egzegetów interpretowana jako symbol pełni. Zoologowie ówcześni przyjmowali, że w przyrodzie istnieją 153 gatunki ryb. Połów dokonany przez uczniów jest połowem uniwersalnym, powszechnym. To właśnie obfitość połowu symbolizuje nastanie pełni czasu.
 
Tego obfitego połowu dokonują uczniowie swoją pracą, ale na rozkaz Jezusa i w miejscu wyznaczonym przez Niego. Sam wysiłek uczniów jest bezowocny. W każdej misji, pracy dla Jezusa, muszą spotkać się dwa elementy: nasz wysiłek i nasza praca oraz polecenie Jezusa. W sytuacji małej skuteczności czy wręcz bezowocności naszego działania możemy popadać w zniechęcenie. Jesteśmy wówczas kuszeni bądź do zwiększania naszego wysiłku i liczenia tylko na siebie samych lub też do porzucenia wszystkiego i zaniechania wysiłku. W takich momentach trzeba nam pytać, czy pracujemy w miejscu wyznaczonym przez Chrystusa?
 
W obecnej kontemplacji chciejmy sobie uświadomić względność naszego ludzkiego wysiłku. W sytuacji nawet małego sukcesu łatwo ulegamy pokusie sądzenia, że sobie samym zawdzięczamy wszystko. Prośmy o realizm wiary, który pozwoliłby nam przyjąć z pokorą słowa Jezusa: Beze Mnie nic uczynić nie możecie. Prośmy także, aby mała owocność wysiłku na skutek pracy w nocy nie zniechęcała nas do dalszego trudzenia się w pracy, ale raczej skłaniała nas do nasłuchiwania Jezusa: w jakim miejscu i w jakim czasie winniśmy podejmować nasze prace. Sam Jezus sprawi, iż nasz wysiłek przyniesie owoc obfity.
 
To Pan jest
 
Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. (...) Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan. Jan rozpoznaje Jezusa stojącego na brzegu jako pierwszy. On również oglądając pusty grób jako pierwszy uwierzył w Zmartwychwstanie. Postawa św. Jana, który nazywa siebie umiłowanym uczniem Jezusa, ukazuje nam zbieżność dwóch rzeczywistości w życiu wiary: poznania i miłowania.
 
Doświadczenie bycia miłowanym prowadzi do większego poznania kochanej osoby, pełniejsze zaś poznanie powoduje większe pragnienie bycia kochanym. Właśnie w Ewangelii św. Jana Jezus swoją więź z Ojcem objawia jako relację poznania i miłości. W komunii Syna z Ojcem te dwie rzeczywistości: poznanie i miłość nakładają się. Poznanie jest miłością, a miłość jest poznaniem. Syn kocha Ojca miłością doskonałą, gdyż poznaje Go w pełni. Poznaje zaś w pełni dzięki doskonałej miłości.
 
W nas te dwie rzeczywistości są zawsze rozdzielone: nie kochamy w pełni, ponieważ poznajemy tylko jakby w zwierciadle, nasze zaś poznanie jest ograniczone naszą niedoskonałą miłością. Dopiero w wieczności nasze poznanie zjednoczy się z miłością. Postawa Jana, u którego poznanie i miłość stały bardzo blisko, uczy nas, jak mamy szukać prawdziwego zbliżenia do Jezusa. A jaka była reakcja Piotra, kiedy usłyszał, że to Pan jest?
 
Przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. W swoich pierwszych reakcjach Piotr się nie zmienił. Pozostał porywczy i gorący. Obecność Jezusa uświadamia Piotrowi najpierw jego nagość, która w języku biblijnym oznacza grzeszność i niegodność człowieka. Również Adam zawstydził się swoją nagością, kiedy Bóg zawołał do niego: Adamie, gdzie jesteś? (Rdz 3, 9).
 
Świadomość własnej grzeszności nie każe jednak Piotrowi kryć się przed Jezusem, jak to chciał uczynić Adam w raju, ale wprost przeciwnie, każe mu spieszyć do Jezusa. Po grzechu trzykrotnego zaparcia się Mistrza Piotr odkrył Go wreszcie jako źródło miłosierdzia. Prośmy w tej kontemplacji o jasność i przejrzystość widzenia Jana, która pozwoli nam z daleka i szybko dostrzec obecność Jezusa oraz o odwagę Piotra w uznawaniu naszej grzeszności. Te dwie postawy pomogą nam silniej przylgnąć do Jezusa i zawsze szukać Jego miłosiernej obecności.
 
Chodźcie, posilcie się
 
A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb. (...) Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się. Choć Apostołowie przyjmują polecenie Jezusa i dokonują połowu na pełnym morzu, to jednak praca na morzu nie jest ich wiecznym przeznaczeniem. Będzie miała swój kres. Uczniowie dobiją do brzegu i opuszczą na zawsze to niestałe miejsce wraz z obfitymi owocami swojej misji. Na brzegu, w wieczności będzie na nich czekał Zmartwychwstały Jezus z posiłkiem, z ucztą. Uczniowie zostają jednak zaproszeni nie tylko do korzystania z tego, co przygotował im Jezus, ale sami dzięki spełnionej misji wnoszą swój udział do uczty.
 
W obecnej kontemplacji prośmy Jezusa o głębokie pragnienie nieba, wiecznego przebywania z Jezusem Zmartwychwstałym. Prośmy, abyśmy byli świadomi, iż naszą obecną pracą wnosimy wkład do wiecznej uczty z Jezusem. Prośmy także, aby świadomość życia dla nieba nadawała sens całemu naszemu życiu na ziemi, naszemu zmaganiu się z falami morza, ciemnościami nocy, sens naszemu wysiłkowi, naszej pracy. Wsłuchajmy się w zaproszenie Jezusa: Chodźcie i posilcie się i zechciejmy przyjąć je z pokorą i wdzięcznością.
 
 
Posiłek uczniów z Jezusem Zmartwychwstałym nad Jeziorem Tyberiadzkim jest również symbolem Eucharystii. To, w czym kiedyś będziemy uczestniczyć w całej pełni, już dziś antycypując możemy smakować. Ona bowiem jest tutaj na ziemi miejscem rzeczywistego spotkania uczniów z Jezusem Zmartwychwstałym. Na Eucharystię uczniowie przychodzą z trudami swojej pracy. Jezus przyjmuje i uświęca ten trud i włącza go w ucztę niebieską. W ten sposób nasze uczestnictwo w Eucharystii posiada wymiar eschatologiczny. Jest zapowiedzią uczty niebieskiej, którą Jezus obiecuje uczniom: Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz żebyście zasiadali na tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela (Łk 22, 28-30). 

Józef Augustyn SJ
mateusz.pl
 
Zobacz także
O. Leon Knabit OSB
Pan Bóg jest najwyższą wartością, kocha człowieka, wyznacza mu zadania, drogę którą ma podążać. Jednak człowiek ma wolną wolę, czyli może tę drogę przyjąć albo nie, może zadania przyjąć albo odrzucić. Na tym polega nasza wolność, człowiek podejmuje decyzje i dokonuje wyboru: albo pójdzie za tą wartością, którą jest Bóg i wartościami, które Bóg przedstawia i zaleca, albo tworzy sobie świat swoich wartości, który bardzo często łączy się z przyjemnością, krzywdą drugiego człowieka, z egoizmem, ale jednocześnie przynosi jakieś doraźne korzyści.
 
ks. Grzegorz Sprysak CSMA
Kiedy ktoś prosi o pożyczkę pieniędzy, prosi wówczas pośrednio również o potwierdzenie zaufania do niego. Zaufanie łączy się z czymś, czego wielu z nas chce uniknąć – ryzykiem związanym z możliwą utraty części posiadanych zasobów. A co kiedy Ktoś chce, żeby powierzyć Mu całe życie?
 
 
kard. Joseph Ratzinger
Słowo "wiara" ma w języku niemieckim, a zaiste i w wielu innych mowach, dwa zgoła różne znaczenia. Istnieje pospolite znaczenie, które ludzie zazwyczaj z tym słowem łączą. Mówi się przykładowo: wierzę, że jutro pogoda będzie ładna. Albo: wierzę, że ta czy inna wiadomość nie odpowiada prawdzie. Słowo "wierzyć" oznacza tyle co mniemać, sądzić. Wyraża niedoskonałą formę poznania. Mówimy zatem o "wierze" tam, gdzie poziom wiedzy nie jest osiągnięty...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama