logo
Wtorek, 19 czerwca 2018 r.
imieniny:
Gerwazego, Protazego, Sylwii, Romualda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Tomasz Stroynowski
Stańmy się pokorni
Mateusz.pl
 


Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. Przyznajmy uczciwie, że to polecenie Jezusa zrobiło zawrotną karierę, dodajmy, że nie była to tylko dobra kariera. Zdanie to było bardzo często rozumiane zupełnie opacznie i chyba dziś wielu z nas miałoby problemy z wyjaśnieniem, o co Jezusowi chodziło. Zastanówmy się więc dlaczego ten, kto się poniża będzie wywyższony.

Czym jest pokora?
 
Niewątpliwie Jezus wzywa dziś wszystkich do pokory. Lecz cóż to jest pokora? Wielu chrześcijan widziało we wspomnianym wyżej zdaniu wykład o pokorze. W ich rozumieniu pokora polega na poniżaniu się. Oczywiście taka wizja pokory nikogo nie skłoni do wprowadzania jej w swoje życie. Każdy zdrowomyślący człowiek natychmiast zada sobie pytanie: a po co i dlaczego mam się poniżać? I słusznie, zdarzają się czasem takie śmieszne sytuacje, gdy ktoś w imię źle pojętej pokory zaprzecza rzeczom oczywistym. Powiedzmy więc sobie od razu, że to, co dziś mówi do nas Jezus ma związek z pokorą, ale nie jest wykładem ani definicją pokory. Pokora wcale nie polega na poniżaniu się ani tym bardziej na mazgajstwie, służalczości, tchórzostwie itp., taka pokora jest jej karykaturą.

Pokora to piękna cnota chrześcijańska, która jest jak najbardziej zgodna ze zdrowym rozsądkiem i której towarzyszy inna podobna do niej i związana z nią, a przez nas bardzo ceniona cecha: skromność. Fałszywa pokora razi, śmieszy i zniechęca. Skąd jednak się bierze? Bardzo często z dobrych chęci. Czasami ktoś bardzo chce rozwijać się duchowo, czyta biografie świętych i znajduje tam opisy sytuacji, w których święci pozwalają się znieważyć lub poniżyć, a nie mając pomocy kogoś doświadczonego biorą to za przykład do naśladowania i chcą tak postępować. Nie dostrzegają, że to, co w tamtej, szczególnej sytuacji danego świętego, było oznaką jego heroicznej miłości i było dobre w ich życiu jest niewłaściwe i niedobre.

Jeśli tak, to czym właściwie jest pokora? Można to ująć krótko jednym słowem: prawda. Pokora jest prawdą, prawdą o sobie prawdą o tym kim. jestem, co potrafię i jeszcze bardziej, czego nie potrafię. Pokora jest akceptacją prawdy o sobie i nieustannym, szczerym wysiłkiem w poznawaniu siebie i zgadzaniu się na to, co się o sobie poznaje. Pokora prowadzi nas do bardzo prostych stwierdzeń. Najpierw do świadomości, że jako człowiek mam ograniczone możliwości, nie mogę uczynić wszystkiego. Dotyczy to zarówno spraw codziennych, np. uzdolnienia artystyczne jak i nadprzyrodzonych. Człowiek pokorny to ktoś, kto np. nie mając zdolności muzycznych, nie będzie udawał, że zna się na muzyce lub za wszelką cenę starał się robić karierę śpiewaczą. W sprawach Bożych człowiek pokorny uznaje, że wszelkie dobro pochodzi tylko od Boga, a patrząc na swoje dary i talenty wrodzone wie, że otrzymał je od Boga, dlatego choćby był bardzo uzdolniony, nie będzie czuł się lepszy i poniżał mniej zdolnych, zaś nie mając jakichś szczególnych darów naturalnych nie będzie rozpaczał i zazdrościł innym, gdyż wie, że jeśli Bóg ich mu nie udzielił, to widocznie nie są mu one potrzebne. Równocześnie człowiek pokorny nie udaje, że nie ma czegoś, co ma, a także przyznaje innym, że mają jakieś talenty lub coś w szczególnie dobry sposób robią.

Pokora zatem jest czymś bardzo praktycznym, rozsądnym i miłym. Człowiek pokorny cieszy się z pochwał, a cieszy się podwójnie, ponieważ wie że Bóg uczynił przez niego coś dobrego oraz ponieważ to on to uczynił. Pokora wcale nie oznacza wyrzeczenia się prawa do zasługi, jest jedynie świadomością, że dobro zawsze czynimy z pomocą Bożą. Odwołam się tu do własnych doświadczeń kaznodziejskich. Kiedyś mówiłem kazanie i po Mszy Świętej przyszedł do zakrystii człowiek podziękować mi za to, co usłyszał, ponieważ wreszcie odnalazł rozwiązanie jakiegoś swojego problemu. Było mi bardzo miło, cieszyłem się razem z nim i dziękowałem w duchu Bogu. że mogłem komuś pomóc. Myślę, że my, Polacy, zbyt rzadko doświadczamy radości z czynienia dobra. To cudowne uczucie mieć świadomość, że moje działanie przyniosło komuś coś dobrego. I nie ma to nic wspólnego z pychą. Tak sobie myślę, że nasze problemy z pokorą wiążą się nie tylko z braku dobrych źródeł do poznania pokory, ale jeszcze mocniej z pragnieniem uniknięcia pychy. My chcemy być pokorni i nie chcemy być pyszni, tylko nie wiemy jak to zrobić. Wypada więc przyjrzeć się pokrótce pysze.
 
Różne rodzaje pychy
Pycha generalnie jako przeciwieństwo pokory jest kłamstwem, jest życie z fałszywym obrazem samego siebie, który akceptujemy i który bezkrytycznie podtrzymujemy. Ten nieprawdziwy obraz nas samych wypacza nasze odnoszenie się do innych. Jest to grzech nie lubiany przez nas na równi, a może mocniej niż fałszywa pokora. Pycha może dotyczyć naszych wrodzonych bądź odziedziczonych darów, intelektu lub ducha.

Pierwszy rodzaj pychy to próżność, polega on na tym, że osoba obdarowana urodą, talentem lub pochodzeniem uważa się z tego powodu za kogoś wyjątkowego i oczekuje specjalnego traktowania, mając się za lepszą od innych.

Podobną formą pychy jest żądza uznania, która popycha człowieka do działania w tym celu by inni to zauważyli i głośno wyrazili swój aplauz, często jest to czynienie dobra na pokaz, np. dawanie wielkiej jałmużny, obnoszenie się wszem i wobec ze swoimi postami i modlitwami itd. Żądzy uznania towarzyszy dodatkowo obłuda, która polega na oficjalnym głoszeniu, że nam na uznaniu nie zależy, ale jeśli nikt nie dostrzega naszej pobożności i jej nie chwali mamy poczucie krzywdy. Człowiek próżny, jeśli nie będzie chwalony za swoją pobożność prędzej lub później ją porzuci.

Pycha intelektu jest przez nas nazywana potocznie zarozumialstwem i zadufaniem w sobie. Zarozumialec wszystko najlepiej wie, na wszystkim się zna, wszystkimi chciałby dyrygować i jest bardzo wrażliwy, dlatego nie trudno go obrazić. Z tego typu osobą żyć ani pracować nie sposób.
 
Wreszcie ostatnia i najstraszniejsza postać pychy to pycha ducha. Jest to totalne zakłamanie w sferze duchowej. Pycha ta polega na pomijaniu Boga w ocenianiu dóbr duchowych w naszym życiu. Pyszałek uważa, że to od niego pochodzi dobro, że cnoty są wynikiem jego ascezy i pobożności, sobie przypisuje świętość. Często ma pretensje do Boga, że ktoś, jego zdaniem gorszy od niego, ma więcej darów nadprzyrodzonych niż on, zazdrości innym łask Bożych, często się z innymi porównuje i gardzi tymi, którzy nie są pobożni w taki sam sposób, co on.

Jezusowe zalecenie
 
I teraz dopiero możemy znaleźć odpowiedź nas nasze pytanie. Dlaczego ci, którzy się wywyższają, będą poniżeni, a ci którzy się poniżają, będą wywyższeni. Pokora jest w szczególny sposób miła Bogu, pycha zaś uniemożliwia łasce Bożej wszelkie działanie. Ludzie pokorni zostaną obdarowani łaską i będą wzrastać, choć uważają się za małych będą zbawieni i otrzymają wspaniałą nagrodę. Ci natomiast, którzy się uważają za wielkich, świętych i gardzą innymi wobec Boga są nędzarzami, choć uchodzą za wielkich i poniżają innych i choć inni ich chwalą i wywyższają w obliczu Boga okażą się nikim, ujawni się ich prawdziwa wartość i wtedy okaże się, że mali.
 
Stawajmy się więc pokorni, poznawajmy siebie, zastanawiajmy się nad swoim postępowaniem i nad tym co nami tak naprawdę kieruje. Zapamiętajmy słowa św. Pawła z I Listu do Koryntian: Któż będzie cię wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał?
 
Żyjmy z tą świadomością, że wszystko co mam otrzymałem od Boga, otrzymałem tyle ile potrzebuję do zbawienia i do szczęścia. A jeśli nawet czasami zdarzy się nam jakieś poruszenie pychy, to pamiętajmy, że grzechem śmiertelnym nie jest jakieś poruszenie pychy – to zawsze jest grzech powszedni i nie ma ludzi wolnych od tej słabości – ale grzechem śmiertelnym jest świadome pysznienie się w rzeczy ważnej i z wielką obrazą Boga lub człowieka.
 
ks. Tomasz Stroynowski
 
fot. Hans Cornflower 
Pixabay (cc)
 
Zobacz także
ks. Gabriel Pisarek scj
Modlitwa zaprasza nas do odbycia niesamowitej podróży, podczas której mamy szansę na niezwykłą przygodę – jest nią wędrówka w głąb siebie. Odbywa się ona z najlepszym z możliwych przewodników, ze Słowem, Słowem Bożym, Słowem Wcielonym, które oświetla i ożywia, karmi i podtrzymuje, które daje życie, bo samo jest życiem, które było na początku, które było u Boga i samo jest Bogiem...
 
Adam Ligęza SP
Bartymeusza uratował krzyk. Ale co to musiał być za krzyk! Pełen desperacji, długo skrywanej frustracji, lęku, poniżenia… Narastający całe życie, a skrywany pod maską milczenia. I tak jak Izraelici sześć dni krążyli w milczeniu wokół murów Jerycha, tak samo życie Bartymeusza przypomina owo sześć dni pozbawionych pełni i błogosławieństwa. Sześć dni milczenia.  
 
ks. Zygmunt Podlejski
Warunkiem prawdziwego pokoju są ludzie, w których Bóg sobie upodobał. Są to ludzie dobrej woli, którzy potrafią dzięki Bogu uporać się z własnym egoizmem i dzięki temu w pokoju żyć z bliźnimi. Każdy przejaw złej woli buduje mur między ludźmi. Pan Bóg nie likwiduje bezpośrednio żelaznych kurtyn ani muru berlińskiego, bo szanuje wewnętrzną wolność człowieka...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama