logo
Wtorek, 21 listopada 2017 r.
imieniny:
Janusza, Marii, Reginy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Mariusz Pohl
Święta bez niedosytu
Przewodnik Katolicki
 


Zapewne wielu z nas przeżyło kiedyś w czasie Gwiazdki takie doświadczanie: wszystko było pięknie – stół suto zastawiony, goście, kolędy w telewizji, choinka i prezenty, czyli nie zabrakło niczego, co składa się na tradycyjny, świąteczny nastrój…
 
Trudno byłoby oczekiwać jeszcze czegoś więcej. A jednak wieczorem drugiego dnia świąt, zamiast radości i entuzjazmu, odczuwaliśmy jakiś wielki niedosyt, żal i uczucie pustki. Dlaczego tak często mamy poczucie, że czegoś zabrakło, że święta nie spełniły naszych tęsknot, oczekiwań i wyobrażeń?
 
Aby tym razem uniknąć takich rozterek i żalu z powodu zaprzepaszczonych świąt Bożego Narodzenia, warto już od samego początku Adwentu podjąć pewne kroki, by tego uniknąć. A to oznacza, że trzeba się dobrze przygotować do ich przeżycia. Wtedy będą one prawdziwym błogosławieństwem, napełnią nas głębokim pokojem i radością. Od czego zatem zacząć?

Świętujemy radośnie
 
Najpierw trzeba się uczciwie i spokojnie zastanowić, czym te święta dla nas naprawdę są i czym powinny być. Czy tylko pretekstem do rozpasanych zakupów, które poprzez reklamę i chęć dorównania innym wyrastają nie tylko ponad miarę naszych potrzeb, ale także i kieszeni? Jak często na pokrycie rachunków decydujemy się na samobójczy kredyt, który potem obciąża nas całymi latami. Pan Bóg na pewno tego nie chce. Czy święta mają być okazją do smacznego i zbyt obfitego jedzenia, które potem będziemy musieli okupić otyłością, dietami i nadwerężonym zdrowiem? Albo spotkań i miłego nastroju przy dźwiękach kolęd z telewizora, o ile nie przy butelce alkoholu? Jeśli tylko tym, to nic dziwnego, że nam to nie wystarcza: ostatecznie w każdy weekend możemymieć  takie„święta”.
 
Właśnie stąd rodzi się w naszym życiu poczucie pustki i nudy, którą zabijamy zakupami, telewizją, alkoholem, pracą ponad siły: nie potrafimy świętować ani cieszyć się prawdziwą radością. Nie potrafimy też się tą radością dzielić i przeżywać jej wspólnie z innymi: w rodzinie, wśród znajomych, sąsiadów. Często bywa, że rodzice są pochłonięci swoimi obowiązkami, pracą, kłopotami; dzieci już od przedszkola wkraczają w zatruty świat kreskówek i gier komputerowych; gdy potem pójdą do gimnazjum wchodzą w wirtualną przestrzeń SMS-ów, czatów i innych sieciowych pułapek lub w kierat pozalekcyjnych zajęć i korepetycji. Każdy żyje coraz bardziej swoim własnym życiem, zamkniętym na obecność innych.
 
W takich warunkach radosne, rodzinne świętowanie zastępuje się intensywną rozrywką, dyskotekami, używkami. Szuka się mocnych wrażeń, hałasu, szybkości, haju. Człowiek odurzony takim szybkim i mocnym życiem nie umie już się wyciszyć, posłuchać, pomyśleć, poczytać, poszukać… Nic więc dziwnego, że i święta Bożego Narodzenia gdzieś nam się gubią. Może nie jest jeszcze tak źle jak na Zachodzie, gdzie eliminuje się samą nazwę: Boże Narodzenie, ale i my powoli zmierzamy w tym kierunku.
 
Coraz bardziej daje o sobie znać zeświecczenie i odbieranie świętom wymiaru duchowego. Symbole, treści i tradycje chrześcijańskie stopniowo znikają z naszych domów, rozmów, życia, obyczajowości. Sami wstydzimy się powiedzieć „Szczęść Boże; Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, ze ścian zniknęły święte obrazy, kropielniczki z wodą święconą, zanika tradycja wspólnego rodzinnego śpiewania kolęd, a wizyta kolędowa księdza zamiast gromadzić na odświętnym oczekiwaniu całą rodzinę, staje się formalnością, w której uczestniczy jedna, dwie osoby, i to jeszcze zerkając nerwowo kątem oka na ściszony telewizor. Nasze pokolenie Pana Boga odsunęło na drugi, trzeci plan. Nic zatem dziwnego, że pojawiła się pustka, niezaspokojony głód, a w ślad za tym duchowe wycieńczenie.
 
Adwent jak poligon
 
Dlatego potrzebna jest jakaś zmiana i otrzeźwienie. W czasowej perspektywie roku taką rolę powinien odegrać Adwent. Nawiązuje on do historycznego okresu Starego Przymierza, kiedy to Lud Wybrany oczekiwał na wypełnienie Bożych obietnic. Oczekiwał, nawet z utęsknieniem, a jednak ten moment przegapił. Adwent jest także wyrazem postawy czuwania i gotowości na Paruzję, czyli ostateczne wypełnienie czasów i nadejście Chrystusa. W czasowej skali całego ludzkiego życia czy pokolenia Adwent ma pełnić rolę takiego poligonu czy laboratorium, w którym będziemy uczyli się nawracać i odkrywać obecność Boga pośród nas.
 
Co to oznacza w praktyce? Mówiąc konkretnie, to znaczy, że od samego początku Adwentu obok długich list z zakupami, powinniśmy zrobić jeszcze jedną listę z następującymi pozycjami: codzienna modlitwa i czytanie Pisma Świętego, Roraty, rekolekcje adwentowe, spowiedź, dodatkowo świeca wigilijna i poświęcony opłatek, a na końcu Pasterka lub jakaś Msza świąteczna. Z Komunią świętą. To są najważniejsze elementy Adwentu i Bożego Narodzenia. Bez tego będziemy przeżywać tylko Gwiazdkę, a nie Boże Narodzenie.
 
Bo Boże Narodzenie to jest święto z gruntu chrześcijańskie i godnie przeżyć je można tylko w duchu wiary, a więc na modlitwie, Mszy św., przyjmując Komunię św., słuchając słowa Bożego. W ten sposób pogłębimy naszą wiarę, żywą więź z Bogiem. Bez tego Bóg się w nas nie narodzi, a to oznacza kolejną zmarnowaną szansę, kolejne puste i smutne święta.
 
ks. Mariusz Pohl
Przewodnik Katolicki 49/2012
 
 
fot. Kari Shea | Unsplash (cc) 
 
Zobacz także
Natalia Podosek
Jak patrzysz na obraz Serca Jezusa, co Ci przychodzi do głowy, co czujesz? Pomyśl przez chwilę... Jezus pokazuje swoje serce... to przecież jakieś takie niemęskie, niewspółczesne, takie trochę mdłe i przesłodzone. Przechodzimy koło niego, jak kolejnego kiczu sztuki sakralnej. A tutaj kryje się coś o tysiąckroć ważniejszego niż większe czy mniejsze arcydzieło malarskie.
 
Sławomir Rusin
Na pewno niczego nie zawłaszczam, kiedy wypowiadam swoje najgłębsze przekonania i kiedy chcę się dzielić z innymi wartościami, którymi żyję. Nie zawłaszczam niczego także wtedy, kiedy wokół wyznawanych przeze mnie wartości chcę budować jakiś rodzaj wspólnoty ludzkiej. Wspólnoty nie powstają sztucznie, one tworzą się wokół tego, co jest dla ludzi ważne.

Z ks. bp. Grzegorzem Rysiem, historykiem Kościoła, rozmawia Sławomir Rusin.
 
Rafał Wardowski SJ
Niektórzy ludzie wyróżniają dwa rodzaje czasu. Możemy mówić o czasie odmierzanym zegarkiem, czyli o pewnej rozciągłości między dziś a jutro, między dziś a wczoraj, albo o trwaniu jakiegoś stanu w tej rozciągłości. Istnieje jednak także inny czas, nazywany czasem zbawienia lub łaski. Każdy, kto doświadcza tego czasu – spotyka Boga, który jest życiem, świeżością i pokojem bez granic. 
 
 

NASZ SKLEP

___________________
 
 reklama