logo
Środa, 20 czerwca 2018 r.
imieniny:
Bogny, Rafaeli, Rafała, Benigny, Florentyny, Sylweriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Mariusz Pohl
Święta Rodzina lekarstwem dla chorych rodzin
Przewodnik Katolicki
 


W dzisiejszych czasach uroczystość Świętej Rodziny i wzorzec, jaki nam ona ukazuje, są bardzo potrzebne. I to nie tylko jako pozytywny przykład do naśladowania, ale także jako znak sprzeciwu wobec chorych koncepcji małżeństwa, rodziny, wychowania i całego życia społecznego.
 
Jest to wzorzec z najwyższej półki, ideał. Ale nie ma w sobie niedościgłej nieskazitelności, która czyniłaby go nieosiągalnym i przez to nieprzydatnym. Wzorzec ten jest bliski i ludzki, wręcz swojski. W domu nazaretańskim każdy z nas czułby się zapewne jak u siebie, bez onieśmielającej sztuczności czy poczucia obcości. Warto więc temu wzorcowi się przyjrzeć, by według niego kształtować życie własnej rodziny.
 
Czym jest rodzina?
 
Rodzina to mama, tata i dzieci. To takie proste i oczywiste, a niektórzy nawet tę oczywi­stość potrafią skomplikować. Gdyby rodzina była tylko wymysłem ludzkim, jakimś społecznym tworem ukształtowanym w długim procesie negocjacji, sondaży, budowania konsensusu, społecznych konsultacji itp., wtedy ewentualnie można byłoby ją jakoś kwestionować, modyfikować czy eksperymentować z różnymi nowymi koncepcjami. Ale model rodziny jest organicznie wpisany w samą istotę i fundament człowieczeństwa. Podobnie jak nie da się zmienić praw fizyki czy chemii, tak też nie da się zmienić mechanizmów płodności i życia rodzinnego. Można je tylko otoczyć opieką i troską przez prawne zagwarantowanie rodzi­nie specjalnej ochrony i przywilejów oraz przez ustanowienie norm moralnych, które od wewnątrz, poprzez sumienie, będą kształtowały ludzkie postawy wobec małżeństwa i rodziny.
 
W zasadzie przez całe tysiąclecia było to dla wszystkich oczywiste, przynajmniej w głównych zrębach, zdeterminowanych przez naturalny mechanizm przekazywania życia, funkcjonujący zresztą powszechnie w całym świecie przyrody. Mechanizm ten jest ściśle określony i zdeterminowany przez biologiczną i społeczną naturę człowieka. Stąd też model rodziny zgodny z tym mechanizmem jest bardzo prosty, jasny i precyzyjny, niepozostawiający pola do dyskusji. Owszem, w historii rodziny była pewna ewolucja, ludzkość uczyła się na błędach, podejmowała różne poszukiwania i próby, ale wszystkie dotyczyły zawsze pary – mężczyzny i kobiety, gdyż tego wymagała płodność, powszechnie uznawana za niekwestionowaną wartość. Opierając się na tym pierwotnym doświadczeniu ludzie w różnych kulturach testowali różne modele społeczno-rodzinne: poligamię, harem, patriarchat, niewolnictwo. Wszystko jednak ewoluowało stopniowo w kierunku monogamicznego, nierozerwalnego małżeństwa mężczyzny i kobiety.
 
Małżeństwo w Bożym planie
Model ten został także zapisany w Księdze Rodzaju jako fundamentalna prawda objawiona. Małżeństwo jest zaplanowane i stworzone przez Boga oraz integralnie wpisane w samą naturę stworzenia i człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka mężczyzną i kobietą oraz obdarzył ich płodnością, zdolnością do przekazywania życia. Ta dwoistość płci, jednoznacznie określona w biologicznej i genetycznej konstrukcji osoby ludzkiej, stanowi podłoże dla komplementarności mężczyzny i kobiety, chłopca i dziewczynki, męża i żony, ojca i matki. Stanowi także fundament życia społecznego, harmonijnego i dostosowanego do możliwości podejmowania różnych ról, niezbędnych w społeczeństwie.
 
Natura człowieka jako istoty zróżnicowanej płciowo i powołanej do płodnego małżeństwa, została określona i opisana zaraz na samym początku Księgi Rodzaju. „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1, 27) Bóg nie chciał, by człowiek był sam, więc stworzył go do życia w podstawowej wspólnocie, jaką jest małżeństwo i zbudowana na nim rodzina. Dlatego zaraz potem słyszymy pierwsze zapisane w Biblii przykazanie: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28) Aby pomóc w realizacji tej niełatwej misji Bóg podyktował człowiekowi złotą zasadę moralną i pedagogiczną dotyczącą małżeństwa: „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2, 24) Jak ważna jest ta prawda, świadczy o tym fakt, że była ona potem w Nowym Testamencie wielokrotnie przywoływana i cytowana przez Jezusa. Te trzy najpierwotniejsze zasady, objawione i zapisane na samym początku Biblii, stanowią konstytutywny akt założycielski małżeństwa i rodziny, określają zamysł Boży odnośnie do człowieka i ludzkości.
 
Na wzór Świętej Rodziny
 
Bóg jednak nie ograniczył się do samych teoretycznych koncepcji i norm moralnych. Pokazał praktyczny model małżeństwa i rodziny, który można zobaczyć i wprowadzić w swoje życie. Model ten Bóg osobiście potwierdził i uświęcił swoją obecnością i bezpośrednim zaangażowaniem. Jezus, Syn Boży, poczęty z Ducha Świętego, przyszedł na świat w ludzkiej rodzinie, by pokazać, że nic lepszego nie ma, ani też nie potrzeba, że w ten sposób optimum zostało osiągnięte: Święta Rodzina z Nazaretu czyli Józef, Maryja i Jezus. Poprzez małżeństwo Józefa i Maryi, w którym przyszedł na świat i wychował się Syn Boży, otrzymaliśmy wzorzec i absolutny punkt odniesienia dla każdej ludzkiej rodziny. W Świętej Rodzinie z Nazaretu Bóg jakby przystawił swoją pieczęć, naocznie potwierdził swój zamysł i dał człowiekowi wzorcowy przykład, jak powinna wyglądać i funkcjonować każda zdrowa rodzina.
 
Nie można zrobić nic lepszego, jak tylko przyjąć ten wzorzec i według niego kształtować życie osobiste, rodzinne i społeczne. Tak to funkcjonowało przez całe wieki, z pokolenia na pokolenie. Dotąd nikt nie kwestionował instytucji rodziny i określających jej zasad. Wręcz przeciwnie: rodzice, dziadkowie, szkoła, środowiska lokalne, sztuka, literatura – wszystko stało na straży tego uświęconego modelu życia rodzinnego. W niezliczonych domach wisiał na ścianie obraz przedstawiający Świętą Rodzinę z Józefem przy warsztacie stolarskim, Maryją przy kołowrotku z przędzą i bawiącym się Jezuskiem. Dziś taki wizerunek może wydawać się naiwny, ale treści w nim zawarte kształtowały przez wieki naszą mentalność i stanowiły fundament wychowania.
 
Czy ktoś, kto zaznał rodzinnego ciepła i miłości w swoim własnym domu, od mamy i taty, kto wzrastał w poczuciu bezpieczeństwa i własnej wartości, kto ukształtował swoją tożsamość płciową, osobową i społeczną w takim sprzyjającym środowisku, miałby to wszystko teraz zburzyć i odrzucić? A jednak we współczesnej kulturze mamy z takim absurdalnym zjawiskiem buntu przeciw własnej naturze do czynienia. Jak to się stało, że przez kilkadziesiąt lat wysoko rozwinięta cywilizacja zachodnia, kształtująca normy i wytyczająca kierunek całemu światu, że właśnie ta cywilizacja weszła na drogę samobójczej zagłady? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, podobnie jak trudno zgłębić tajemnicę zła, misterium iniquitatis.
Ale podobnie jak w przypadku grzechu Bóg posłał człowiekowi swojego Syna, by go odkupił i wskazał drogę prawdy, tak teraz zagubionym ludzkim rodzinom i społecznościom Bóg ukazuje konkretny, żywy wzorzec, właśnie w Rodzinie Jezusa, Maryi i Józefa. To jest ideał i punkt odniesienia, naoczny dowód, ukazujący prawdę o człowieku, małżeństwie i rodzinie. Od tego trzeba zacząć realistyczną, racjonalną i praktyczną refleksję antropologiczną.
 
Bóg albo świat
Ta refleksja jest dziś bardzo potrzebna. Potężne siły i pierwotne instynkty tworzące mechanizm  przekazywaniu życia potrafią się łatwo wyrwać spod kontroli i zamienić w niszczące żywioły pożądania, wyuzdania, egoizmu, przemocy, dyskryminacji. Ludzkość przez wieki musiała się z tym zmagać i to zmaganie trwa do dziś. Ale dziś pokusy, trudności, bałamutne filmy, reklamy, fałszywe wzorce i manipulacja ludzką świadomością osiągnęły szczyty. Zbyt wiele się namnożyło wypaczonych i podstępnych idei, mających na swoje usługi nieograniczone wręcz środki, finanse, medialną propagandę, międzynarodowe organizacje i władze. Wielu ludzi, szczególnie młodzieży, nie potrafi się tej presji oprzeć.
 
A po drugiej stronie, przeciwko tej światowej potędze propagandy i manipulacji staje skromna, niepozorna, uboga rodzina z Nazaretu. Rodzina Boga. Jej przykład i oddziaływanie ma wielką moc. Jednak trzeba się na nią otworzyć, skorzystać z narzędzi, które pomogą w kształtowaniu naszych rodzin na wzór Świętej Rodziny z Nazaretu. Pierwszym z nich jest żywa wiara, czyli relacja, bezpośrednia więź i spotkanie z Jezusem, a przy Nim także z Maryją, Józefem. Trzeba się jej uczyć od najmłodszych lat. To rodzice mają być dla swoich dzieci obrazem Świętej Rodziny, żywą ilustracją, która pokaże, czym jest miłość, ufność, pokój, przebaczenie. Gdy młody człowiek nie doświadczy tego ze strony najbliższych, nie zdoła pojąć, czym jest miłość Boga, Boże przebaczenie, pokój serca, ufne posłuszeństwo.
 
Kolejnym narzędziem musi być Biblia. To Pismo Święte jest podręcznikiem wiary, życia wiary, życia małżeńskiego, wychowania. W Nowym Testamencie na temat rodziny jest tylko kilkanaście zdań z Ewangelii i Listów św. Pawła. Bardzo niewiele. Ale to właśnie na tych zdaniach zbudowano wielką szkołę chrześcijańskiego życia rodzinnego.
 
I wreszcie świadectwo i przykład życia niezliczonych świadków Jezusa. Zarówno tych „certyfikowanych” i oficjalnych, czyli kanonizowanych świętych, jak i tych anonimowych: naszych rodziców, dziadków, sąsiadów. To oni swoim przykładem troski, miłości, łagodności, dobroci uczą nas, jak powinno wyglądać życie rodziny. Przykład ten powinien być bardziej wyrazisty i przekonujący niż rozmaite wzorce z telewizji, typu Rodzinka.pl, M jak miłość itp. To w swoim domu, od mamy i taty, a nie z ekranu telewizora, dziecko czy nastolatek powinni doświadczać miłości, prowadzić rozmowy, zadawać pytania i otrzymywać odpowiedzi, widzieć wzory do naśladowania. Wiele młodych osób takiego doświadczenia nie ma i właśnie oni są najbardziej podatni na rozmaite fałsze i wypaczenia antyrodzinnej propagandy.
 
W tej sytuacji musimy dokonać wyboru i odważnie o nim zaświadczyć: Jezus albo świat; Święta Rodzina albo homozwiązki, gender i konkubinaty; dom rodzinny albo świat seriali. Nie można wzruszać obojętnie ramionami w przekonaniu, że sprawa jest przecież oczywista, że rodzina sama się obroni. Owszem, ale nie bez naszego udziału. Dziś już nie każdy tę oczywistość widzi, a niektórzy nigdy osobiście nie doświadczyli rodzinnej miłości, bo od początku żyli w rodzinie patologicznej. Dlatego potrzeba świadków, którzy osobistym przykładem życia pokażą, jak powinna wyglądać i żyć kochająca się rodzina.
 
 
ks. Mariusz Pohl 
 
Zobacz także
Fr. Justin
Zgodnie z tradycją rodzinną odmawiam rano, w południe i wieczorem modlitwę "Anioł Pański". W ten sposób pragnę uczcić wcielenie Syna Bożego i macierzyństwo Maryi, a także uprosić sobie Jej wstawiennictwo. Skąd się wzięła ta modlitwa i jak nazywa się ów "anioł Pański"?
 
Fr. Justin
Dopiero przez twórcze działanie ziemia staje się właściwym mieszkaniem i środowiskiem ludzkim. Czy to oznacza, że ziemie można traktować po prostu jako materiał, eksploatować dowolnie i bez ograniczeń?
 
Urszula Pękala
Posłuszeństwo nigdy nie jest jakieś abstrakcyjne, lecz zawsze bardzo konkretne. Jestem posłuszny Bogu, który działa w Kościele i rozeznawanie woli Bożej dokonuje się poprzez pośrednictwo konkretnych ludzi. Czasem jest to trudne do przyjęcia, bo jak kogoś nie lubię, to posłuszeństwo wobec niego bardziej mnie kosztuje.

Z o. Tadeuszem Florkiem OCD, wychowawcą kleryków w Wyższym Seminarium Duchownych OO. Karmelitów Bosych w Krakowie i odpowiedzialnym za Ośrodek Konsultacyjno-Formacyjny przy Karmelitańskim Instytucie Duchowości, rozmawia Urszula Pękala
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama