logo
Wtorek, 21 listopada 2017 r.
imieniny:
Janusza, Marii, Reginy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Danuta Mastalska
Tajemnica Wniebowzięcia
Przewodnik Katolicki
 


Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny sięga swymi korzeniami VI wieku, co oznacza, że prawda ta, choć zdefiniowana uroczyście jako dogmat dopiero w 1950 roku, przez długie wieki żyła w pobożności wiernych.

Przez wieki w świadomości Ludu Bożego istniało przeświadczenie odnoszące się do prawdy, którą wyraża prefacja na Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Znajdują się tam słowa kierowane do Boga Ojca: "Ty wziąłeś do nieba duszę i ciało Bogurodzicy Dziewicy. Ona pierwsza osiągnęła zbawienie i stała się początkiem i obrazem Kościoła w chwale, a dla pielgrzymującego ludu źródłem pociechy i znakiem nadziei. Nie chciałeś bowiem, aby skażenia w grobie doznała Dziewica, która wydała na świat Twojego Syna, dawcę wszelkiego życia".

Dlaczego wniebowzięta

W słowach tych odsłaniają się przed nami najgłębsze tajemnice tego święta. Pierwszą z nich jest przyczyna, dla której Maryja dostąpiła tak niezwykłej łaski - jest nią Boże macierzyństwo. Ponieważ Maryja poczęła, nosiła i wydała na świat Najświętsze Ciało Syna Bożego, teraz Jej ciało nie może ulec zepsuciu w grobie. Nabrało ono szczególnej godności przez uświęcenie obecnością Bożego Syna. On jednak nie tylko uświęcił ciało Maryi, ale obdarował Ją Życiem - Sobą. Maryja, przyjmując do swego łona Życie, sama jakby rodziła się na nowo. I chociaż wiodła jeszcze ziemskie życie, jednak bardziej już należała do wiecznego; bardziej należała do swego Syna niż do tego świata. Do nikogo tak jak do Maryi nie odnoszą się słowa św. Pawła z Listu do Galatów: "Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus" (2, 20). I nawet jeśli przeszła bramę śmierci, nie zostawiła nic po jej stronie. Została całkowicie przyjęta i wchłonięta przez Życie - z duszą i ciałem.

Nasze "wniebowzięcie"

Prefacja mówi także, że Maryja jako pierwsza osiągnęła chwałę nieba, została przyjęta do chwały Chrystusa. Jako pierwsza, a więc ta, która otwiera długi pochód tych, którzy zasnąwszy w Panu, zmartwychwstaną kiedyś w Chrystusie do życia wiecznego. Zatem prawda ta odnosi się do nas wszystkich. Chwała życia wiecznego jest przeznaczeniem każdego z nas. To źródło naszej radości i pociechy. Skoro bowiem Bóg zrealizował do końca swą obietnicę zbawienia, choć tylko na jednej osobie, nie bez powodu wierzymy, że uczyni to wobec nas. Wniebowzięcie Maryi stanowi potwierdzenie prawdy o naszym zbawieniu - o pełni zbawienia w Chrystusie. Oznacza to, że nasze życie kończy się nie tylko przejściem ze śmierci do życia, ale przyjęciem do chwały.
 
Może nie bardzo wiemy, jak rozumieć to przyjęcie do chwały. Nie można np. sądzić, że ktoś wówczas będzie nas wychwalał, albo że nasze "ja" dozna pełnej satysfakcji z wywyższenia nas ponad ziemię. Prawda o naszej chwale odnosi się do czegoś innego. Chodzi o spełnienie się celu i prawdy naszego życia - o spełnienie się nas jako ludzi - i nie tylko spełnienie, ale dopełnienie się w Bogu. Wszystko to, co teraz jest w nas niedoskonałe, co nas pomniejsza jako ludzi, zostanie przeobrażone w Bogu ("przebóstwione"). Człowiek nie będzie borykał się więcej nie tylko z zewnętrznymi niedostatkami, ale także w sensie wewnętrznym nie będzie wykazywał braków. Dopiero wtedy stanie się naprawdę sobą - tym, kim rzeczywiście jest. Teraz, idąc przez życie, rodzimy się do tej pełni, którą mamy osiągnąć w Chrystusie - a więc dostąpić chwały u Niego, Jego chwały.

Nagroda czy kara?

Zatem na nasze życie nie możemy patrzeć tylko w perspektywie nagrody lub kary. Człowiek, który stara się jedynie o to, by uniknąć kary, przejawia brak miłości - do Boga i do siebie. Pomniejsza bowiem swój obraz, żyjąc tylko tymczasowym "dziś" i ograniczając horyzont własnego życia do zaspokajania potrzeb egzystencjalnych. Rezygnuje z aspiracji bycia dzieckiem Bożym, a przyjmuje karykaturę człowieczeństwa (nikt bez Boga nie może stać się człowiekiem). 
 
Brak mu także miłości do Boga, tęsknoty za Nim i nieustannego poszukiwania Go. Nie widzi też Boga jako Miłości, lecz traktuje Go wyłącznie jako sędziego i to działającego według ludzkich praw i obliczeń.
 
Taka mentalność i takie postawy są dalekie od tego, czym żyła Maryja. Ona jeszcze przed zwiastowaniem nieustannie i szczerze dążyła do Boga. Nie ustawała w trudzie ofiarnej miłości, podążając do Jego Boskiego Serca.
 
To w Niej widzimy wierne odbicie Chrystusa, który przez krzyż wstąpił do chwały. Maryja również przemierzała bolesne stacje swojego życia z pełnym oddania Bogu i ludziom poświęceniem.
 
1 2  następna
Zobacz także
Elżbieta Adamiak, Monika Waluś
Myśląc o postawie wobec Maryi, na pierwsze miejsce należało by wysunąć przyjęcie wiarą objawionej prawdy o Niewieście, z której narodził się Jezus (por. Gal 4,4) oraz uznanie z podziwem, zachwytem i radością tego miejsca i tej roli, jakie Pan dziejów przydzielił Miriam z Nazaretu. Takie uznanie jest podstawowym aktem kultu związanym z Jej osobą i posłannictwem. Wszystko inne z tego wyrasta...

Z o. Stanisławem Celestynem Napiórkowskim rozmawiają Elżbieta Adamiak i Monika Waluś
 
Kamila Rybarczyk
Maryja była zasłuchana w Boże Słowo. Wypełniając miłosną prośbę samego Boga: "Słuchaj, Izraelu…", mogła usłyszeć słowa Bożego zwiastowania. Były one istotą Jej życia, zapowiedzią tego, do czego Bóg Ją przeznaczył i wybrał. Nakreślały jednocześnie niełatwą dla Niej drogę. Drogę po ludzku pełną niezrozumienia, niepewności, obawy - "Jakże się to stanie"?
 
Dariusz Kowalczyk SJ
„Żłóbek i krzyż należą do tej samej tajemnicy odkupieńczej miłości; ciało, które Maryja złożyła w żłobie, jest tym samym ciałem, które zostało złożone w ofierze na krzyżu. Milczenie i mrok betlejemskich narodzin zlewają się w jedno z mrokiem i cierpieniem śmierci na Kalwarii” – to słowa wypowiedziane przez Jana Pawła II w 2000 roku w Betlejem. Warto o tym pamiętać, by, ciesząc się bożonarodzeniową atmosferą, nie spłycić tajemnicy Wcielenia...
 
 

NASZ SKLEP

___________________
 
 reklama