logo
Poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.
imieniny:

Franciszka, Kazimiery, Ruty, Piusa, Joanny, Baldwina – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Marek Wójtowicz SJ
Trud nawrócenia
Posłaniec
 


Żeby być świadkiem miłosiernego Boga, trzeba najpierw otworzyć się na Jego przebaczającą miłość, o której mówi Psalm 51. Powinniśmy wyznać swoje grzechy przed Bogiem, ufni w Jego miłosierdzie. Możemy modlić się podobnie jak król Dawid: W ogromie swej litości zgładź nieprawość moją! Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste! Jedynie człowiek o czystym sercu, ufający Bogu, może być wiarygodnym świadkiem Bożego miłosierdzia. Jego serce, oczy, ręce, nogi i usta stają się pełne współczującej i przebaczającej miłości, jak przypomniała św. Faustyna (por. Dzienniczek, 163). Nie ma dla człowieka innego – poza miłosierdziem Bożym – Źródła nadziei i pokrzepienia. Dlatego pragniemy z wiarą powtarzać: Jezu, ufam Tobie! Wobec duchowego zagubienia tak wielu ludzi trzeba na nowo brać przykład z odwagi świętych; niezbędne jest wielkie pragnienie przemiany serca, jakiego oni doświadczali. Należy uzdrowić i scalić wnętrze człowieka, bo w jego sercu rodzą się grzechy (por. Mt 15, 19). Bóg jest cierpliwy, więc daje nam czas, byśmy się nawrócili. On zawsze pierwszy wyciąga rękę w geście przebaczenia. Oby nasze serca zostały dotknięte przez miłość płynącą z miłosiernego Serca Jezusa, które mówi o Sercu Ojca. Pozwólmy ogarnąć się tej miłości!
 
Tylko wtedy jesteśmy zdolni do ofiarnej miłości, gdy nasze serca zjednoczone są z Sercem Zbawiciela. Jesteśmy wezwani, by ciągle odnawiać się u Źródła Bożego miłosierdzia, w sakramencie pojednania i Eucharystii. Pragniemy oczyma duszy wpatrywać się w oczy miłosiernego Jezusa, aby w głębi Jego spojrzenia znaleźć odbicie własnego życia oraz światło łaski, którą już wielokrotnie otrzymaliśmy i którą Bóg zachowuje dla nas na każdy dzień i na dzień ostateczny – mówił Jan Paweł II podczas homilii w Łagiewnikach w 2002 r. Człowiek dociera do miłosiernej miłości Boga, jeśli sam przemienia się wewnętrznie w duchu podobnej miłości w stosunku do bliźnich przez dobre czyny i przez modlitwę.
 
Polem naszej wewnętrznej walki jest sumienie. Duchowa troska o obecność Boga żywego w naszym życiu rozpoczyna się każdego dnia na nowo. Trzeba, byśmy zanurzyli się w Bożej miłości i przestali się lękać. To łaskawa miłość Boga usuwa z naszych serc wszelki niepokój. Pan sam chce nas obdarzyć swoim szczęściem i radością. Napełnione Bogiem serce człowieka miłosiernego jest radosne, tylko ludzie prawdziwie miłosierni są szczęśliwi.
 
Społeczny wymiar nawrócenia
 
Doświadczenie Bożego miłosierdzia może spowodować proces nawrócenia wspólnoty Kościoła, rodziny i różnych grup politycznych i społecznych, stając się zarzewiem nowej cywilizacji miłości. Nie ma takiego grzechu, który nie oddziaływałby na innych. Wewnętrzne nieuporządkowanie, nasze wady i złe egoistyczne wybory niszczą nas i wspólnoty, w których żyjemy. Przypomniał nam o tym św. Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Reconciliatio et paenitentia z 1984 r.: nie ma grzechu, nawet najbardziej wewnętrznego i tajemnego, najściślej indywidualnego, który odnosiłby się wyłącznie do tego, kto go popełnia. Każdy grzech rzutuje z mniejszą lub większą gwałtownością, z mniejszą lub większą szkodą na całą strukturę kościelną i na całą ludzką rodzinę (nr 16).
 
Chrześcijanin, stając przed Bogiem, modli się ze wszystkimi i za wszystkich ludzi. Uczy się dzień po dniu, jak nieustannie nawracać się, by oddawać życie za braci. Ciągle powinniśmy się uczyć miłości odpowiedzialnej, byśmy nigdy nie stali się obojętni wobec losu naszych bliźnich. Nasze spotkanie z Bogiem nie byłoby prawdziwe, gdybyśmy nie chcieli dzielić się jego owocem z innymi ludźmi. Kto miłuje Boga, ten prawdziwie kocha drugiego człowieka. Tylko człowiek nawrócony, o odnowionym sercu jest zdolny skutecznie i z miłością przemieniać struktury społeczne, w których żyje i pracuje.
 
Potrzeba miłosierdzia
 
Świat potrzebuje dzisiaj ludzi o gorących sercach, młodych duchem i rozpalonych Bożą miłością. Mówił o tym Jan Paweł II podczas homilii na krakowskich Błoniach w 2002 r.: Trzeba spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głową, możliwości godnego utrzymania rodziny i wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Potrzeba wyobraźni miłosierdzia, aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo czy materialnie; aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa; aby nieść radę, pocieszenie, duchowe i moralne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem.
 
Właśnie tak powinniśmy realizować uczynki miłosierdzia względem bliźnich, również przez ofiarowany innym dar modlitwy wstawienniczej. Jakże aktualne są dzisiaj słowa Jezusa do św. Faustyny: Pragnę, aby czczono miłosierdzie moje, daję ludzkości ostatnią deskę ratunku (Dzienniczek, 998). Potrzebne jest świadectwo ludzi o miłosiernych sercach. Oto największy dar: doświadczyć miłosierdzia i sprawić, by ono stało się zarzewiem nowej cywilizacji miłości. Nadszedł czas, aby Chrystusowe przesłanie dotarło do wszystkich ludzi. Troska, by głosić Boże miłosierdzie, ma kosmiczny wymiar. Dzisiaj bowiem chodzi o to, by ocalić całe stworzenie, jak nam przypomina papież Franciszek. To właśnie dlatego nauczanie o Bożym miłosierdziu ma powszechne i ogólnoludzkie znaczenie.
 
ks. Marek Wójtowicz SJ
Posłaniec 04/2016
 
fot. Lucas Favre | Unsplash (cc) 
 
Zobacz także
Anna Dąbrowska, Sławomir Rusin
Jestem przeciwnikiem ograniczania rachunku sumienia tylko do szczegółowego wyliczania grzechów. Nazywam taki rachunek patologicznym, bo pokazuje nieprawdziwy obraz człowieka – tylko jego jedną, grzeszną stronę. Owszem, powinienem uświadomić sobie własne grzechy i winy, ale trzeba, aby rachunek sumienia obejmował również dobro, które uczyniłem od czasu poprzedniej spowiedzi.

Z o. Mateuszem Hincem rozmawiają Anna Dąbrowska i Sławomir Rusin
 
ks. Zbigniew Kapłański
Pan Jezus bardzo często w swoim nauczaniu odwoływał się do przyrody, do ziarna, które musi „umrzeć”, by powstało nowe życie, musi „poddać się przemianie”. A potem to nowe życie – słaby kiełek przebija stwardniałą ziemię i rośnie. A drzewo może stać się schronieniem. Ale nie o rośliny tu chodzi. Zbliżające się Święta Bożego Narodzenia są doskonałą okazją, by popatrzeć na nieustannie dostępną szansę, okazję wejścia na drogę szczęścia. 
 
o. Mieczysław Kożuch SJ
Sny są ważnym elementem w poznawaniu siebie, a także w kształtowaniu swego wnętrza, szczególnie w uporządkowaniu sfery uczuciowej. Tak jak nie ma leczenia bez diagnozy, tak nie ma formacji bez poznania siebie. Praca nad kształtowaniem siebie bez poznania jest skazana na niepowodzenie, gdyż nie wystarczy działanie wolą, trzeba jeszcze wiedzieć, nad czym pracować, aby realizować prawdziwą przemianę swego serca...
 
 
___________________
 
 reklama