logo
Piątek, 25 maja 2018 r.
imieniny:
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny, Bedy, Grzegorza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
dr hab. Grzegorz Grochowski
Twoje życie - Twój projekt
Rycerz Młodych
 
fot. Ravi Roshan | Unsplash (cc)


Każdego dnia dociera do nas lawina informacji wywołujących niepokój. Począwszy od dźwięku syreny nadjeżdżającego pogotowia, widoku płonącego samochodu przy autostradzie, aż po wieści płynące z mediów o napięciach politycznych, terroryzmie, a nawet możliwości wybuchu wojny. Niektórzy powiadają, że blisko już koniec świata. Niepokojące informacje wywołują poczucie niestabilności. Wobec tego wielu z nas stawia sobie pytanie: Czy warto planować długie życie? Czy coś w tym życiu w ogóle ode mnie zależy?
 
W perspektywie końca
 
Poczucie zbliżającego się „końca czasów” towarzyszyło chrześcijanom od początku. Nic dziwnego, że w listach św. Pawła i w Ewangeliach znajdujemy wiele słów pociechy, a także zaleceń – jak przygotować się na nadchodzące przyjście Pana. Są tam ostrzeżenia przed fałszywymi doradcami, którzy będą zaszczepiać niepokój i sensację. Św. Paweł upomina: „prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański” (2 Tes 2,2). Do tych, którzy odmawiali pracy, sugerując, że w czasie ostatecznym wysiłek nie ma sensu, kieruje słynne ostrzeżenie: „Kto nie chce pracować, niech też nie je!” (2 Tes 3,10).
 
Biblia zaleca, by w czasie niepokoju nie ulegać zniechęceniu, lecz myśleć odważnie o przyszłości. Jak bowiem inaczej odpowiedzieć Bogu na Jego powołanie? Wielu z nas wiąże pojęcie powołania z nadzwyczajnym znakiem z Nieba. Spodziewamy się mistycznych wizji, otwieramy Pismo Święte na chybił trafił, czekamy aż coś szczególnego się wydarzy i… nic. Innego zdania był św. Jan Paweł II. Zaproponował on aktywne odkrywanie powołania. W swoich spotkaniach z młodzieżą z całego świata, a także w skierowanym do niej liście, uczył tworzenia własnego PROJEKTU ŻYCIA.
 
Życie jako talent

Jak stworzyć dobry projekt życia? Na początek warto uświadomić sobie, że życie to czas, który został nam podarowany i w którym każdy z nas staje wobec wyzwania, polegającego na znalezieniu swojego celu, przeznaczenia i walce o nie (Rozważanie Jana Pawła II w Manili z 1995 r.). Innymi słowy, trzeba uwierzyć, że przyszłość nie jest dziełem przypadku i nie należy się jej lękać. To do nas w dużej mierze zależy nadanie jej odpowiedniego kierunku. Oczywiście takie podejście nie ma nic wspólnego z samowolą czy egocentryzmem. Życie jest bowiem talentem, powierzonym nam, byśmy go przemieniali i pomnażali, czyniąc z niego dar dla innych (Orędzie na XI Dzień Młodzieży).
 
Aby być użytecznym dla innych, trzeba robić to, co się najlepiej umie i kocha. Dlatego drugim elementem projektu życia jest odkrycie swojego niepowtarzalnego daru. Trzeba mieć jakąś pasję, odszukać przestrzeń, w której czujemy się „we własnym żywiole”. Wówczas można wnieść coś osobistego w globalną mozaikę miłości i razem z wysiłkami innych wartościowych ludzi przyczynić się do zmiany biegu historii. Zakorzeniacie się w tym, kim każda i każdy z Was jest, aby stawać się tym, kim ma się stać: dla siebie – dla ludzi – dla Boga – powiada Jan Paweł II.
 
Czy samourzeczywistnianie jest proste? Oczywiście, że nie! Oznacza działanie radykalne i kosztowne. Dlatego trzecim niezbędnym elementem projektu życia jest samowychowanie – determinacja do tego, by – jak mówi Jan Paweł II – „posiąść swoją duszę”. Przykładem tej determinacji może być patron polskiej młodzieży św. Stanisław Kostka. Zrozumiał on, że jego talentem jest pragnienie służenia braciom we wspólnocie zakonnej. Postanowienie, że pójdzie do końca za swoją pasją, kosztowało go wyrzeczenie się wsparcia i akceptacji najbliższych. Czy nie taką samą cenę zapłacił wieki wcześniej Giovanni Bernardone, gdy w obecności sądu biskupiego zrzucił szaty, odciął się od ojcowskiego niezrozumienia, wyrzekł się bogactwa i podjął aktywność, która sprawiła, że obecnie znany jest jako św. Franciszek z Asyżu?
 
Nie tylko święci, ale ludzie, którzy dokonali czegoś wybitnego dla ludzkości, cechowali się radykalnym oddaniem swojej pasji. Maria Skłodowska-Curie, wraz z mężem, poświęcili badaniom naukowym życie i zdrowie. Fryderyk Chopin zatracał się w pracy, co prawdopodobnie przyczyniło się do jego przedwczesnej śmierci. Mikołaj Kopernik, Galileusz i inni rewolucjoniści w naukach ścisłych zmagali się z niezrozumieniem i fałszywymi oskarżeniami, co w niektórych wypadkach kosztowało życie. Przykłady można by mnożyć. Nawet podziwiane dziś powszechnie gwiazdy sportu czy sztuki nie mogłyby osiągać swoich sukcesów bez tytanicznej pracy, wyrzekania się wielu przyjemności i wygód. Znają wartość czasu i starają się go jak najlepiej wykorzystać.
 
Twój ruch!

Na jednym z portali internetowych przeprowadzono ankietę: Co byś zrobił, gdyby jutro miał nastać koniec świata? Oto niektóre z odpowiedzi:
 
– Wlazłbym do sklepu i ukradł wszystko, a później rozbił komuś nowego mercedesa.
– Na pewno zrobiłabym coś szalonego i powiedziałabym paru osobom, co o nich myślę.
– Spędziłabym ten czas z bliskimi, powiedziałabym im, jak są dla mnie ważni i starała się, by był to jak najprzyjemniejszy dzień.
– Ja powiedziałabym chłopakowi, w którym się bujam, że go kocham.
– Ja bym z kimś uprawiał seks, żeby zobaczyć, jak to jest.
– Modliłbym się, a jak by już było na pewno, to bym sam się zabił (bo nie chcę umrzeć w cierpieniu).
 
A Ty, jak odpowiedziałbyś na to pytanie?
 
Gdy zapytano jednego z mędrców o to, co by zrobił, gdyby jutro miał odejść z tego świata, odparł, że… dokończyłby rozpoczętą właśnie partię szachów. No właśnie. Człowiek, który wyznaczył własnemu życiu kierunek, wykorzystuje swój niepowtarzalny dar i jest gotowy na poświęcenia – w obliczu śmierci nie musi robić nic nerwowego ani nadzwyczajnego. I nie znaczy to, że taki ktoś jest doskonały i uczynkami „zasłużył sobie na zbawienie”. Po prostu pełne pokoju i radości sumienie daje mu znać, że jest na właściwej drodze – posiadł własną duszę i realizuje swoje powołanie. Jego życie – jego projekt.
 
dr hab. Grzegorz Grochowski
Rycerz Młodych 1(57)2017 styczeń-luty 
 
Zobacz także
o. Michał Baranowski OFMConv
Wiara Daniela wyrażała się w jego ufnym zwracaniu się do Boga. Miał zwyczaj trzy razy dziennie stawać do modlitwy (zob. Dn 6,11). W trudnej sytuacji nie tylko sam się modlił, ale też prosił swoich przyjaciół, "aby uprosili miłosierdzie u Boga Nieba" (Dn 2,18a). A gdy został wysłuchany i otrzymał widzenie, wielbił Boga z głębi serca...
 
Dariusz Piórkowski SJ
Krew i woda, które wypłynęły z boku Zbawiciela, to symbol łaski. Dzisiaj Chrystus udziela jej wierzącym w sakramentach, by i oni odważyli się wejść i trwać na drodze dojrzewania. Bo miłości bezinteresownej nie można sobie wypracować ani na nią zasłużyć. Przyjmuje się ją z Bożych rąk jak kromkę chleba. Tyle że często przelewanie boskiej miłości nie dokonuje się inaczej, jak tylko przez otwartą ranę ludzkiego serca.
 
ks. Andrzej Godyń SDB
najtrudniejsza w percepcji kapłana jest rozbieżność między ideałem, do którego jest powołany, a ludzką słabością. Z jednej strony jest Chrystusem, który mówi: „to jest moje ciało”, „ja odpuszczam tobie grzechy”, a z drugiej strony jako „z ludu wzięty i dla ludu ustanowiony” niesie wszystkie wady tego ludu, z którego się wywodzi...
 
Rozmowa z księdzem biskupem Andrzejem Siemieniewskim.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama