logo
Piątek, 22 września 2017 r.
imieniny:
Maurycego, Milany, Tomasza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
wywiad z o. Aleksandrem Posackim SJ
Uważnie patrzeć na znaki
Don Bosco
 


Czy wystarczy być w stanie łaski uświęcającej, żeby uchronić się przed złem?

Zasadniczo wystarczy, tylko, że to dotyczy osób o dużej świadomości religijnej, głębokiej duchowości, bo łaska działa wtedy, gdy się na nią otwieramy w sposób wolny i ta wola musi być wyrazista. Można zatem założyć, że to prawda, ale trzeba pamiętać, że nikt nie żyje w warunkach sterylnych, odseparowany od innych osób, a dobro i zło mają swoje skutki społeczne. Poza tym ta wolność też nigdy nie jest w nas do końca jasna.

Ale większość ludzi, którzy mają kontakt z tymi rzeczywistościami nie zdaje sobie sprawy z ich złowrogich skutków.

W etyce zło czyni nie tylko intencja, ale także struktura przedmiotowa czynu. Ktoś może mieć dobrą intencję, ale jeśli - jak "w rosyjskiej ruletce" - bierze pistolet i strzela sobie w głowę (a nie ma przecież intencji się zabić), to konsekwencje mogą być tragiczne niezależnie od intencji. To nie dzieje się tylko w naszych głowach. Jeśli pozwolisz mistrzowi buddyjskiemu czy bioenergoterapeucie nałożyć ręce na głowę, to wchodzisz w ten obiektywny nurt. Złe duchy nie przychodzą tak sobie, tylko wtedy, gdy są zaproszone przez grzech inicjacji w jakąś praktykę okultystyczną.

Nawet jeśli ktoś dla zabawy leje wosk, albo przebiera się w diabła podczas karnawału?

Tylko że wszystkie te rzeczy: horoskopy, lanie wosku, Harry Potter, mają to do siebie, że o ile nawet jest intencja zabawowa, to struktura jest taka sama, jak w poważnym okultyzmie. Ważna jest nie tylko podmiotowa intencja, ale też przedmiotowa struktura. Czym jest kult, jeśli nie zewnętrznym wyrażeniem wewnętrznej intencji? A demony imitują kult. Traktują symbolikę, zewnętrzną stronę bardzo poważnie. Widzimy to nie tylko w satanizmie. A my ciągle upieramy się przy intencji, bo dla nas "liczy się intencja", choć nawet do końca nie wiemy, co to oznacza.

A dlaczego mówienie o zagrożeniach płynących ze świata złych duchów nawet w Kościele stało się czymś wstydliwym?

Z powodu spłycenia życia duchowego i zastąpieniu go pseudointelektualizmem. Ale przede wszystkim z powodu utraty doświadczenia duchowego, rozeznania duchowego. Św. Paweł mówi: "Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła". Czyli nie dotykaj, trzymaj się z dala, ostrzegaj przed okultyzmem. Prorok, który tego nie czyni, ponosi karę. A tymczasem często nie tylko, że nie ostrzegamy, to jeszcze bierzemy w tym udział, jak ci duchowni, którzy organizują pseudoterapie Hellingera, propagują reiki, zajmują się różdżkarstwem, chodzą do bioenergoterapeutów, nie widzą nic złego w "Harrym Potterze", który jest powieścią kontrinicjacyjną, propagującą nie tylko magię, ale i tradycję gnozy.

Jakie objawy mówią, że dzieje się coś złego, że powinniśmy się udać do egzorcysty albo poprosić o modlitwę o uwolnienie?

Np. pojawiają się choroby fizyczne lub zaburzenia psychiczne, które nie sposób wytłumaczyć za pomocą medycyny lub psychologii. Objawów nie da się sklasyfikować w kategoriach medycznych czy psychologicznych. Poza tym, jeśli pojawia się awersja do Boga, do sacrum, rzeczy świętych, awersja do sakramentów. Także depresja, popadanie w beznadzieję, niewiara, próby samobójcze, niewyjaśnione lęki. To pewien punkt odniesienia, żeby weryfikować i rozeznawać, czy jest coś na rzeczy. Powstały na ten temat książki pisane najczęściej przez egzorcystów i tam można znaleźć szczegółowe wyjaśnienia.

A konkretniej? Załóżmy, że matka leczy dziecko u homeopaty, co może być dla niej znakiem, że to coś niedobrego?

Badania filozoficzno-teologiczne wykazują, że homeopatia jest rodzajem religii, posługującej się symbolami i jednocześnie formą kontrinicjacji, która przynosi ostatecznie złe owoce. Np. matka sama może zacząć się źle czuć czy fizycznie, czy psychicznie, psują się  stosunki w rodzinie, niespodziewanie dzieją się jakieś niedobre rzeczy w mieszkaniu. Nigdy dotąd nic się nie stało, a teraz się stało. Ojciec traci pracę i nie może jej znaleźć. Nikt nie łączy tego z homeopatią, bo przecież dziecku pomaga. Tym bardziej, że skutki te mogą być oddalone w czasie. Ale trzeba bardzo uważnie patrzeć na znaki.

I co wtedy?

Po pierwsze niezbędne jest zaprzestanie tych praktyk. Wszystkich, które budzą jakiekolwiek wątpliwości. Szczególnie tych, które przynoszą efekty. Bo diabeł rzeczywiście daje. Szczególnie na początku. Może dać zdrowie, powodzenie, bogactwo. Ale płaci się za to ogromną cenę. Poza tym jest to grzech bałwochwalstwa, przeciwko pierwszemu przykazaniu, jeden z najcięższych grzechów. Odwrócenie się od Boga, brak zaufania do Niego, szukanie pomocy poza Nim. Potrzebne jest więc rozeznanie. I powrót do Boga. Czasami pomaga modlitwa o uwolnienie, czasami egzorcyzm. Niekiedy wystarczy jeden, bywa jednak, że trzeba powtarzać modlitwę nawet przez kilka lat. 

Co takiego ma egzorcyzm, czego nie miałaby spowiedź, która jest sakramentem? Dlaczego spowiedź nie wystarczy?

Jesteśmy w sferze pewnej tajemnicy. To dokładnie mówi nowy rytuał. Wg nowego rytuału, który jest oficjalnym dokumentem kościelnym, egzorcyzm jest stosowany wtedy, gdy nie wystarczają tzw. normalne środki, czyli sakramenty, modlitwy, błogosławieństwa. Spowiedź uwalnia duszę od grzechu, egzorcyzm także ciało. Egzorcyzm to radość zwycięstwa Chrystusa nad szatanem.

Czyli, że kiedy człowiek odkrywa, że wdepnął w coś złego, to zawsze może wrócić?

Zawsze można wrócić, tylko po co robić to okrężnymi drogami 20, 40 lat, w mękach, cierpieniach, ryzykując załamanie i śmierć daleko od Boga? Powroty bywają i trudne, i bardzo bolesne. Szatan nie chce tak łatwo wypuszczać ze swoich rąk. A przecież można wybrać drogę prostą i pewną. Jeśli jesteś wierny Bogu, to On cię chroni. Bóg cię uzdrowi, a nawet, jeśli umrzesz, to cię wskrzesi. To jest prawdziwa wolność.

rozmawiali:
Małgorzata Tadrzak-Mazurek,
ks. Andrzej Godyń SDB

 
 
Zobacz także
Andrzej Wronka
Albo wierzę, że jest Boża Opatrzność i poprzez modlitwę, pracę nad sobą mogę i powinienem wypraszać dla siebie i innych łaski, albo wierzę, że Pan Bóg nie ma tu nic do powiedzenia, a to, co mnie spotka w przyszłym tygodniu, z kim się pogodzę, a z kim pokłócę, zależy od ułożenia bezrozumnych planet i bezdusznych gwiazd...
 
Jacek Olczyk SJ
„Trójca Święta to tajemnica. Kiedy zaczynamy o niej mówić, to tak, jakbyśmy gaworzyli jak małe dzieci, bo nagle brakuje nam słów. Nawet gdy mamy jakieś doświadczenia duchowe i jakąś wiedzę, to i tak korzystamy z metafor, obrazów…”.

Z Jackiem Olczykiem SJ rozmowia Joanną Sztaudynger. 
 
ks. Mariusz Rosik
Są chrześcijanie, którzy utrzymują, że grzeszne życie przodków może skutkować bezpośrednim wpływem złych duchów na następne pokolenia, a także powodować choroby, złe stany psychiczne, depresję czy skłonność do popełniania tych samych grzechów. Zwolennicy takich tez powołują się na zapowiedź Bożej kary "do trzeciego i czwartego pokolenia" (Wj 20,5; 34,7; Lb 14,18; Pwt 5,9) i zachęcają do modlitwy o zerwanie grzesznych, niekiedy wręcz demonicznych więzów, które łączą daną osobę z krewnymi.
 
 
___________________
 
 reklama