logo
Niedziela, 31 sierpnia 2014 r.
imieniny:

Cyrusa, Izabeli, Rajmunda, Bohdan – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Marek Dziewiecki
Uzależnienie: współczesne niewolnictwo
Wychowawca
 


Efektem cywilizacji, która wypacza ludzką świadomość i wolność oraz zawęża ludzkie pragnienia i aspiracje, staje się popularyzowanie życia miernego, prymitywnego, życia opartego na tym, co ktoś posiada (nawet za cenę zdrowia czy sumienia), a nie na tym, kim się staje. W tej sytuacji nie może dziwić fakt, że coraz więcej ludzi popada w kryzys życia, agresję, rozpacz, zniechęcenie i różnorakie uzależnienia. Okazuje się, że demokracja budowana poza miłością i prawdą, staje się podłożem nie tylko cywilizacji śmierci, ale także cywilizacji uzależnień. Wchodzenie na drogę współczesnych form zniewolenia stało się zjawiskiem powszechnym. Miliony osób w Europie są uzależnione od alkoholu, narkotyków, papierosów, od jedzenia i seksu, od agresji i lęku, od pieniędzy i hazardu, od pracy i władzy, od telewizji, komputerów i Internetu, a także od wielu innych rzeczy, sytuacji czy doznań. Ludzie żyjący we współczesnych demokracjach stali się niemal synonimem człowieka uzależnionego i zniewolonego.
 
Uzależnienia radykalnym zagrożeniem wolności
 
Człowiek uzależniony podlega tym wszystkim uwarunkowaniom, które ograniczają lub zupełnie paraliżują jego zdolność do podejmowania dojrzałych decyzji. Trzeba pamiętać, że problemy z podejmowaniem racjonalnych decyzji nie zaczynają się dopiero w zaawansowanej fazie choroby (np. alkoholizmu czy narkomanii), ale pojawiają się już w fazie wchodzenia w uzależnienia i nałogi. Wkraczanie na drogę uzależnień nie jest bowiem nigdy sprawą przypadku. Przeciwnie, nadużywanie alkoholu lub sięganie po narkotyk lub inne substancje psychotropowe to skutek życia miernego oraz konsekwencja kierowania się filozofią doraźnej przyjemności. Wspólną cechą alkoholu, narkotyku i innych substancji psychotropowych jest to, że ułatwiają one człowiekowi życie w świecie iluzorycznych przekonań, wypaczonych wartości i pozornych więzi. Substancje psychotropowe mają władzę zniekształcania naszych stanów świadomości oraz naszych stanów emocjonalnych. Sięganie po tego rodzaju substancje jest wyrazem szukania łatwego szczęścia, które nie istnieje. Jest uleganiem iluzji, że można poprawić sobie nastrój nie zmieniając własnej sytuacji życiowej oraz nie korygując dotychczasowych zachowań. Każde uzależnienie jest dążeniem do iluzorycznego szczęścia i pojawia się tam, gdzie brakuje szczęścia rzeczywistego.
 
Iluzji szczęścia i satysfakcji człowiek chwyta się wtedy, gdy w sposób bolesny (choć zwykle nieświadomy) doświadcza, że droga, jaką do tej pory kroczył, prowadzi donikąd i gdy nie ma dość odwagi, siły lub kompetencji, by uznać ten fakt oraz by radykalnie zmienić swój sposób postępowania. Uzależniony to zatem ktoś, kto ma najpierw problem z życiem i z osobistą dojrzałością, a dopiero później problem z nadużywaniem alkoholu, z sięganiem po papieros, narkotyk czy inne substancje psychotropowe. Tego typu człowiek jest przekonany, że aby żyć, trzeba pić. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że najpierw trzeba bardzo okaleczyć swoje człowieczeństwo i zdradzić własne powołanie, aby tak właśnie żyć. Poważne ograniczenie ludzkiej świadomości i wolności pojawia się zatem zanim dany człowiek podejmie decyzję, by szukać "pomocy" w alkoholu czy narkotyku. Innymi słowy, zanim dany człowiek podejmie błędne decyzje w odniesieniu do substancji, które oszukują, uzależniają i zabijają, podejmuje najpierw inne błędne decyzje, które świadczą o jego niedojrzałości i prowadzą do kryzysu życia.
 
Ograniczenie ludzkiej świadomości i wolności, a przez to zawężenie zdolności do podejmowania racjonalnych i odpowiedzialnych decyzji pojawia się wcześniej niż uzależnienia. Jest natomiast rzeczą oczywistą, że wchodzenie w kolejne fazy uzależnienia w jeszcze większym zakresie ogranicza, a nawet uniemożliwia podejmowanie świadomych i odpowiedzialnych decyzji. Dzieje się tak z powodu działania mechanizmów, którym podlega człowiek uzależniony. Mechanizmy te mają charakter uniwersalny, gdyż występują we wszystkich rodzajach uzależnień. Przyjrzyjmy się tym mechanizmom na przykładzie alkoholizmu, który jest najczęstszą formą uzależnień w naszym kraju. Podstawowym mechanizmem choroby jest system nałogowego regulowania uczuć za pomocą określonej substancji chemicznej czy określonego bodźca, w tym przypadku za pomocą alkoholu. Oznacza to, że w sytuacji niepokoju czy pustki życiowej człowiek uzależniony w automatyczny sposób sięga po ten napój, aby zapomnieć o tym, co go niepokoi lub aby choćby na chwilę poprawić sobie nastrój i wyciszyć niepokojące go emocje. Gdy człowiekiem rządzą tego typu zachowania automatyczne, wtedy traci on zdolność podejmowania decyzji i staje się niewolnikiem nałogu.
 
Uzależnienie emocjonalne prowadzi do uzależnienia intelektualnego. Emocje "zakochane" w alkoholu (lub w jakiejś innej substancji czy bodźcu) nie eliminują zdolności myślenia, lecz czynią coś jeszcze bardziej groźnego. Podporządkowują sobie umysł i posługują się nim dla zaspokojenia własnych patologicznych celów i potrzeb. W rezultacie każdy uzależniony to ktoś, kto nałogowo oszukuje samego siebie. W przypadku alkoholizmu oszukiwanie samego siebie przejawia się w podwójny sposób: poprzez system iluzji oraz poprzez system zaprzeczeń. System iluzji polega na tym, że uzależniony łudzi się, iż nie jest uzależniony od alkoholu. Jest też subiektywnie przekonany, że w każdym momencie może przestać sięgać po tę substancję, jeśli tylko uzna to za stosowne. System iluzji jest tak silny, że okłamywanie samego siebie w tej dziedzinie okazuje się nie tylko silniejsze niż oczywiste fakty, ale też silniejsze niż śmierć. Ponad 90% alkoholików oszukuje się tak długo, aż umrze. Z kolei system zaprzeczeń oznacza, że człowiek uzależniony odrzuca jakikolwiek negatywny wpływ alkoholu na jego życie, a także jakikolwiek związek między piciem alkoholu a przeżywanymi trudnościami życiowymi. Nawet wtedy, gdy alkoholik zniszczył już swoje zdrowie, gdy został zwolniony z pracy, gdy doprowadził do rozpadu swojej rodziny, czy gdy stracił prawo jazdy za kierowanie samochodem po pijanemu, w dalszym ciągu jest subiektywnie przekonany, że te wydarzenia nie świadczą o tym, iż nadużywa alkoholu albo że powinien przestać pić, jeśli chce, aby jego sytuacja życiowa zmieniła się na lepsze.
 
 
 
Zobacz także
Michał Bondyra
Wśród drzew słychać natrętne stukanie. Nagle dwa żubry uderzeniem w drzewo tłumią denerwujący dźwięk. Zaraz potem napis: Dwa żubry i spokój. - Ludzie myślą, że jest jak w reklamie; wypiją sobie dwa piwa i mają spokój - mówi ksiądz Paweł Pawlicki, duszpasterz trzeźwości arch. poznańskiej. Zamiast ukojenia w problemach, przychodzi jednak uzależnienie. Ono stacza ich na dno...
 
Michał Bondyra
Możemy się zastanawiać, dlaczego w czasach, kiedy Pan Jezus chodził po ziemi, uzdrowił tylko niektórych chorych. Możemy przypuszczać, że było ich wielu, o czym poświadczają nam Ewangelie (np. Mt 8,16). Przechodził bowiem przez miasta i wioski, i wszędzie, gdzie się zatrzymywał, tam przynosili do Niego chorych, a On wkładał na nich ręce i uzdrawiał ich. Ale przecież nie byli to wszyscy chorzy w Izraelu ani nawet w danej miejscowości.
 
ks. Jan Orzeszyna
Podczas kolędy coraz częściej, niestety, spotykam się z narzeczonymi mieszkającymi pod jednym dachem. Mam wtedy zawsze rozterki, jak na to zareagować. Pominąć milczeniem, udając, że nie widzę problemu? Czy też upominać ich, wiedząc z góry, że i tak to nic nie da, i psując atmosferę kolędy? Z takimi pytaniami spotykam się też czasem ze strony rodziców; chodzi oczywiście o tych, którzy tego nie akceptują, bo coraz więcej akceptuje. 
 


reklama