logo
Wtorek, 27 czerwca 2017 r.
imieniny:
Cypriana, Emanueli, Władysława, Cyryla – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Marian Zawada OCD
Walka duchowa w życiu kapłańskim
Kwartalnik Homo Dei
 


Żyć z Bogiem i dla Boga

Podejmując temat walki duchowej, trzeba zauważyć, że nie służy to bynajmniej odgrzewaniu utartych schematów myślowych o "Kościele walczącym", ani z drugiej strony, uprawianiu słynnej swego czasu wśród szwoleżerów tzw. kozietulszczyzny (brawury Hipolita Kozietulskiego), aby całą scenę świata, na której żyjemy, traktować jako pole bitewne dla duchowego "wykazania się". Aby jednak mądrze i sensownie żyć duchowo, należy nie tylko mieć dostęp do rzeczywistości, ale i umieć się w niej poruszać, skutecznie osiągając duchowe cele. Jednym zaś z elementów realizmu duchowego jest świadomość toczącej się walki między dobrem i złem, między Bogiem i szatanem, mocami duchowymi a człowiekiem.

Żyć z Bogiem i dla Boga w świecie znaczy również prowadzić walkę, znaleźć się na polu bitwy, na scenie konfliktu z tym wszystkim, co Boga ignoruje i osłabia Jego łaskę. W świecie bowiem jest zawarta tragiczna obecność zła, i to przerażająco aktywnego - zła, które może zwyciężyć człowieka i realnie pozbawić go celu jego życia: szczęścia wiecznego.

Kapłan, jako człowiek Kościoła, odpowiedzialny za powierzone mu owce, a w swej zasadniczej misji  przeznaczony ku posłudze zbawienia, stawia sobie za cel wydobycie ludzi spod wpływu (czy czasem nawet dominacji) grzechu i szatana, by prowadzić ich do Boga. Wynika to z logiki chrztu św., a utrwalone zostaje w sakramencie pojednania i Eucharystii. Jest to zarazem spór o życie z zarzewiem śmierci duchowej, która przychodzi przez oddalenie od Boga i grzech.

Natura walki duchowej

Z głęboką powagą należy wskazać, że aktywna obecność struktur zła i grzechu powoduje, że rzeczywistość nie jest dialogiczna, tzn. nie jest skłonna szerzyć umiłowanie prawdy, respektować godność człowieka czy pozwolić mu w wolności dokonywać wyborów (na tym właśnie polega rzetelny dialog), lecz posługując się różnymi formami zakłamania i uzależnień, spycha człowieka poniżej jego godności, chcąc go uwikłać w grzech i oderwać od Boga. Czytając słowa: grzech leży u [twoich] wrót i czyha na ciebie (Rdz 4,7), dowiadujemy się, że grzech się "czai", czatuje jak zgłodniały lew na zdobycz. Słowem, nie pozostawia człowiekowi nie skrępowanego wyboru, lecz narzuca się, nie pozwala swobodnie przejawiać się dobru, lecz wciąga w przestrzeń zagrożeń. Dlatego realizm duchowy stawia człowieka w "teatrze wojennym": bojowaniem jest życie człowieka (Hb 7,1). Św. Jan mówił o zrodzonych z Boga (1 J 5,4), zwyciężających świat, który leży w mocy Złego (1 J 5,19).

Aby prowadzić walkę, należy określić wroga. Św. Paweł odsłania przed nami zręby tej tajemnicy: Nie toczymy […] walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich (Ef 6,11). Z tego wynikają dwie zasadnicze sprawy. Po pierwsze, naszym przeciwnikiem jest rodzaj potęgi sytuującej się "wysoko na niebie", na szlaku naszej duchowej drogi; potęgi, która oddziela nas od Boga. Po drugie, walka ta odbywa się w przestrzeni naszego "zadomowienia" w ciele.

 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
ks. Richard John Neuhaus
W jaki sposób ludzie próbują pogodzić to, co idealne, z tym, co rzeczywiste? Jak radzą sobie z przepaścią między tym, jakie naprawdę jest, a tym, jakie powinno być ludzkie życie? Bo to należy po prostu do natury ludzkiej egzystencji - ta wiara, że musi istnieć - jeśli tylko uda nam się wyobrazić, jeśli tylko zdobędziemy się na odwagę - możliwość stworzenia lepszego świata...
 
Fr. Justin
Jestem weteranem II wojny światowej i dziadkiem licznych wnuków, a nawet prawnuków. Boli mnie, gdy widzę kolegów lub koleżanki, towarzyszy niewoli radzieckiej, usuwanych z domów do przytułków. W moim domu dziadkowie cieszyli się ogromnym szacunkiem i miłością. Z ich wspomnień nauczyłem się wiele. Potem lepiej radziłem sobie w szkole na lekcjach historii i religii. Dzisiaj wskutek oddawania dziadków do przytułków, wnuki i prawnuki polskiego pochodzenia nie znają już mowy polskiej i dziejów Polski.
 
Marta Wielek
Bractwa Najświętszego Krzyża asystują pokutnikom podczas drogi, sprawdzają, czy rany na plecach nie są zbyt dotkliwe, wykonują finalne uderzenia „gąbką", a następnie okrywają ich plecy wełnianymi brązowymi płaszczami. Po skończonym rytuale przemywają biczownikom rany wodą z rozmarynem i nacierają plecy balsamem o tajemnej recepturze, który ułatwia gojenie się skaleczeń. Są nie tylko opiekunami pokutników, ale też ich doradcami i przewodnikami duchowymi. 
 
 
___________________
 
 reklama