logo
Wtorek, 17 października 2017 r.
imieniny:
Antonii, Ignacego, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Mark Brumley
Wniebowzięcie Maryi: Nieistotne i niestosowne?
Apologetyka
 


Wniebowzięcie Maryi: Nieistotne i niestosowne?
 
Ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej” – tymi słowami Papież Pius XII w 1950 roku oficjalnie ogłosił Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny wraz z ciałem jako dogmat Kościoła katolickiego.
 
Prawie pięćdziesiąt lat później Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny pozostaje dogmatem katolickim, który nie podlega zmianom. Lecz w minionych latach stosunek wielu katolików wobec Matki Bożej uległ zmianie. Według nich Wniebowzięcie Maryi wyraźnie stało się nieistotne: jest to doktrynalny przeżytek zaśmiecający strych Kościoła. A zatem mogą oni skinąć głową, pytani, czy wierzą w ów dogmat, lecz jego znaczenie pozostaje dla ich umysłów nieuchwytne. Nie widzą oni żadnego sensu tego nauczania. Protestanci ewangelikalni z kolei uważają, że dogmat o Wniebowzięciu Maryi wcale nie jest nieistotny. Według nich jest on jak najbardziej istotny, ponieważ jest całkowicie niestosowny, i to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego że z ich punktu widzenia dogmat o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny przesadnie uwydatnia rolę Maryi w historii zbawienia, przyznając Jej cześć należną – jak mówią – samemu Chrystusowi. Po drugie, dogmat o Wniebowzięciu, wynikający z przysługującego papieżowi prawa do formułowania dogmatów, jest postrzegany jako najnowszy i być może najjaskrawszy przejaw rzekomej skłonności Kościoła katolickiego do „wymyślania” nowych dogmatów bez odwoływania się do ich uzasadnienia w Piśmie Świętym, a następnie do narzucania ich wiernym jako prawd niepodważalnych.
 
Jednakże Wniebowzięcie Maryi nie jest ani nieistotne, jak uważają niektórzy katolicy, ani niestosowne, jak mniema większość chrześcijan ewangelikalnych. Jest to niezmiernie ważna prawda, która ani nie umniejsza czci Chrystusa, ani nie narzuca wierzącym czegoś sprzecznego z Pismem Świętym.
 
Błędne założenia
 
Zanim jednak cokolwiek powie się na ten temat, należy rozprawić się z pewnymi błędnymi założeniami (assumptions) związanymi z Wniebowzięciem (Assumption). Pierwsze założenie dotyczy samego słowa wniebowzięcie (assumption). Wielu katolików zakłada, że ludzie właściwie pojmują, co Kościół rozumie przez to słowo, podczas gdy w rzeczywistości często jest inaczej. W tym kontekście angielskie słowo assumption ma inne znaczenie niż słowo normalnie występujące we współczesnym języku angielskim, które oznacza twierdzenie przyjmowane bez sprawdzenia lub dowodu. Tutaj wspomniane słowo assumption można by przetłumaczyć na język polski jako podnosić (ang. to take up), a odnosi się ono do Maryi, która została „podniesiona” przez Boga wraz z ciałem i duszą do nieba.
 
Ostatnie zdanie wymaga podkreślenia. Mowa tu o Wniebowzięciu Maryi, nie zaś o Jej Wniebowstąpieniu. Chrystus wstąpił do nieba, natomiast Najświętsza Maryja Panna została wzięta do nieba. Innymi słowy, w odróżnieniu od swojego Syna Jezusa, Maryja nie „wstąpiła własną mocą” do nieba – że tak powiem – lecz została wzięta do nieba dzięki ingerencji mocy Boga. Tak więc Wniebowzięcie Maryi jest czymś, co zrobił dla niej Bóg, podobnie jak Jej Niepokalane Poczęcie i Dziewicze Macierzyństwo, a nie czymś, czego dokonała sama. Jest to działanie zbawczej mocy Chrystusa wobec Matki Bożej.
 
Kolejnym błędnym założeniem przyjmowanym czasem przez ludzi jest przypuszczenie, że Wniebowzięcie oznacza, iż Matka Boska nigdy nie umarła. Tak naprawdę doktryna ta mówi jedynie, że „po zakończeniu ziemskiego życia [Maryja zawsze Dziewica] z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej”, a nie że w ogóle nie doświadczyła ona śmierci. Niektórzy teologowie przekonywali (słusznie czy nie), że Maryja nie umarła, ale sam dogmat tego nie głosi.
 
Dogmat o Wniebowzięciu oznacza, że Najświętsza Maryja Panna doświadcza teraz w niebie owej jedności chwalebnego ciała i duszy, którą cieszy się Jej Syn. Nie jest Ona bezcielesnym duchem, lecz pełną osobą ludzką, ciałem i duszą, materią i duchem, oraz panuje wraz z Chrystusem.
 
Często przyjmuje się także całkiem fałszywe założenie, że doktryna o Wniebowzięciu odnosi się wyłącznie do samej Maryi, bez odwołania się do Chrystusa czy Kościoła. Lecz jak przypomina nam papież Jan Paweł II, naukę katolicką dotyczącą Matki Bożej należy rozpatrywać w świetle tajemnicy Chrystusa i Kościoła (encyklika Redemptoris Mater, nr 4). Te dwie podstawowe zasady maryjne – jak moglibyśmy je nazwać – pomagają nam również zrozumieć Wniebowzięcie Matki Boskiej.
 
Wniebowzięcie a Chrystus
 
Rozważmy pierwszą zasadę: że osoba Maryi powinna być rozważana w świetle tajemnicy Chrystusa. Zasada ta wyjaśnia, dlaczego ewangelikalna krytyka dotycząca Matki Boskiej jest chybiona. Dogmat Wniebowzięcia nie umniejsza w niczym samego Chrystusa, ale raczej ukazuje Jego moc – moc Jego Zmartwychwstania działającą w wywyższeniu Maryi, która pierwsza uwierzyła w Chrystusa, do pełnego chwały życia w niebie. Jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego, jest to „szczególne uczestniczenie w Zmartwychwstaniu Jej Syna” (punkt 966), a nie odosobnione wydarzenie zbawcze.
 
Niewątpliwie możemy pytać, dlaczego Maryja została wzięta z ciałem i duszą do nieba. Bezpośrednia i oczywista odpowiedź brzmi, że był to przywilej, którego Jezus udzielił swej Matce. Gdybyśmy byli w stanie wziąć nasze matki z ciałem i duszą do nieba, to czyż tego byśmy nie uczynili?
 
Koncepcja miłości doskonałego Syna do doskonałej Matki z pewnością rzuca pewne światło na Wniebowzięcie. Jednakże związek Jezusa z Maryją – choć równie ludzki jak nasze związki z matkami – wymaga czegoś więcej niż zwykła osobista miłość i oddanie. Jeśli Wniebowzięcie dotyczyłoby tylko takiej zwyczajnej relacji, wówczas Jezus niepotrzebnie zadawałby sobie tyle trudu, by je nam objawić. A skoro je objawił, to widocznie chciał nas nauczyć czegoś więcej o sobie i o nas samych.
 
Związek Chrystusowego dzieła odkupienia z przywilejami maryjnymi ma charakter przede wszystkim przyczynowo-skutkowy. Całość tajemnicy Chrystusa, związana z odkupieniem grzechów przez Jego Wcielenie, śmierć i Zmartwychwstanie, stanowi przyczynę boskiego macierzyństwa Maryi, Jej Niepokalanego Poczęcia i chwalebnego Wniebowzięcia. I nie jest to jedynie cel ostateczny owych przywilejów maryjnych – czyli po co one miałyby powstać, ale również przyczyna sprawcza – czyli dlaczego one zaistniały.
 
Raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” – powiedziała Maryja w Magnificat (Łk 1,47). Fundamentaliści powołują się na ten werset przeciwko Niepokalanemu Poczęciu Maryi, wywodząc, że skoro potrzebowała ona Zbawiciela, nie mogła być wolna od grzechu. Ale to właśnie dlatego, że Bóg był Jej Zbawicielem, to dzięki Niemu pozostała wolna od grzechu. Bóg z góry ocalił Ją od grzechu, przez przyszłe zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa. W ten sposób Niepokalane Poczęcie było uprzedzającym uderzeniem w grzech, a pełnia duchowych dobrodziejstw Chrystusowej ofiary na Kalwarii została udzielona Maryi jako uprzedzenie Wcielenia. Wniebowzięcie natomiast było Boskim sposobem ukończenia dzieła, które rozpoczął On w momencie Niepokalanego Poczęcia Maryi – wybawienia Jej ciała od skutków grzechu.
 
Wniebowzięcie Maryi a Kościół
 
W myśl drugiej zasady maryjnej powinniśmy patrzeć na osobę Maryi w świetle tajemnicy Kościoła. Konstytucja dogmatyczna o Kościele II Soboru Watykańskiego Lumen gentium głosi, że Maryja jest obrazem lub ikoną Kościoła, wszystkich chrześcijan. Jest ona nie tylko pierwszą chrześcijanką i najwybitniejszym członkiem Kościoła, lecz stanowi także wzór Kościoła, paradygmat tego, czego Bóg chce dokonać w Kościele i przez Kościół. Tak więc medytując o łaskach, którymi Bóg obdarzył Matkę Boską, głębiej pojmiemy dary, którymi obdarzył nas. Wniebowzięcie Maryi wskazuje na wielki dar dla wszystkich wierzących: wskrzeszenie ciała.
 
„Ale chwileczkę – ktoś może się sprzeciwić – czy to nie czasem Chrystus jest naszym wzorcem, a nie Maryja?” Tak, Chrystus jest naszym wzorcem, ale w innym sensie. Jezus jest Osobą Boską, Synem Bożym, który przyjął ludzką naturę, by nas zbawić. Dokonał On udoskonalenia i wyniesienia ludzkiej natury poprzez łaskę. Dzięki Chrystusowi staliśmy się dziećmi Bożymi i mamy moc, by podążać za Jego przykładem pokornej uległości wobec Ojca. Natomiast Maryja jest osobą ludzką, w pełni zbawioną przez Chrystusa, a także jedyną, która w sposób doskonały naśladowała Jego pokorną uległość. Przedstawia ona udoskonalenie i wyniesienie osoby ludzkiej przez łaskę. A ludzka osoba, jak przypomina nam Katechizm Kościoła Katolickiego, składa się zarówno z ciała, jak i z duszy; z materii i ducha (punkty 362-368). Zatem w pełni zbawiona osoba ludzka byłaby zbawiona wraz z ciałem i duszą, tak jak Błogosławiona Dziewica Maryja.
 
W ten oto sposób Wniebowzięcie Matki Bożej przypomina nam, kim i czym jesteśmy jako osoby ludzkie. Istnieje pewien rodzaj purytanizmu – by użyć tego słowa w negatywnym sensie – który zakłada, że ważna jest jedynie dusza; ciało zaś w najlepszym razie jest zawadą, natomiast w najgorszym razie – złem. Wniebowzięcie Maryi przypomina nam, że jesteśmy czymś więcej niż duszami: bez względu na słabości naszych ciał po upadku ludzkości ciało jako takie pozostaje dobre i jest częścią naszego ostatecznego przeznaczenia.
 
Kiedy nadejdzie pełnia zbawienia, wówczas obejmie ona i nasze ciało, a nie tylko duszę. Owszem, owo ciało chwalebne będzie uduchowione, całkowicie zależne od porządku duchowego, lecz nadal będzie prawdziwym ciałem. Nadzieją chrześcijanina jest nie tyle nieśmiertelność duszy, którą uznaje wielu pogan, lecz zmartwychwstanie ciała. Wniebowzięcie Maryi przypomina nam, że nasze ciało także będzie zbawione.
 
Dlaczego jednak Maryja doświadczyła cielesnego zbawienia przed innymi członkami Kościoła? Bez wątpienia Bóg miał ku temu powody, których nie potrafimy pojąć, ale jeden powód wydaje się dość oczywisty. Jeśli Maryja ma być wzorem Kościoła, wówczas nabiera sensu to, że doświadczyła zawczasu pełni cielesnego zbawienia, które czeka wszystkich członków Kościoła na końcu dziejów. Wniebowzięcie Maryi stanowi wyraźny obraz owego chwalebnego przeznaczenia, do którego wszyscy chrześcijanie zostali powołani.
 
Tak więc doktryna o Wniebowzięciu mówi nam także, gdzie możemy podążać, możemy – o ile jesteśmy częścią Ciała Chrystusa, Kościoła. W tym sensie Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny nie było „osobistym przywilejem” Maryi, tak jak Niepokalane Poczęcie. Wniebowzięcie jest uprzedzeniem nadziei całej ludzkości, tj. zmartwychwstania ciał. Jest to figura powszechnego zmartwychwstania wierzących, czego Kościół, jako Mistyczne Ciało Chrystusa i Oblubienica Chrystusa, doświadczy na końcu dziejów.
 
Możemy jednak wyciągnąć kolejną lekcję z Wniebowzięcia Maryi, związaną z obecnymi dyskusjami co do płci i Kościoła. Dogmat ten przypomina nam, że męskość i kobiecość nie jest przelotnym, powierzchownym aspektem tego, kim jesteśmy. Jest czymś niezbywalnym. Niepokalana Dziewica pozostała osobą rodzaju żeńskiego nawet po doświadczeniu pełni zbawienia: jest przecież Dziewicą i Matką. Chociaż przy zmartwychwstaniu „nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić” (Mt 22,30), nasza tożsamość płciowa jako mężczyzn i kobiet przetrwa. „Nie ma już mężczyzny ani kobiety” w sprawie dostąpienia życia w łasce (Ga 3,28), fakt ten nie znosi jednak zupełnie różnicy pomiędzy mężczyzną a kobietą ani nie pociąga za sobą, że oboje mają mieć identyczną rolę w Kościele. Chrystus pozostaje Oblubieńcem Kościoła; Maryja pozostaje Matką Kościoła. Ich cechy osobowe pozostają w zgodzie z ich rodzajem.
 
Ostatnia kwestia co do Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz nas samych dotyczy królowania Maryi. Pogląd ten jest przecież następstwem doktryny Wniebowzięcia. Podobnie jak Chrystus, Maryja została wskrzeszona cieleśnie, by panować w królestwie Bożym. Jej Syn jest „Królem Królów i Panem Panów”, więc Ona jest „Matką Pana” (por. Łk 1,43) – jakby „Królową Matką” – mającą udział w Chrystusowym panowaniu. Ponadto jest Ona w ten sposób zarówno wzorem Kościoła, jak i jego prekursorką. Jak mówi święty Paweł do wszystkich chrześcijan: „Jeżeli bowiem z Nim współumarliśmy, z Nim także żyć będziemy. Jeśli trwamy w cierpliwości, z Nim też królować będziemy” (2 Tm 2,11-12). Poprzez swe chwalebne Wniebowzięcie Najświętsza Maryja Panna zaczęła panować wraz z Chrystusem, tak jak wszyscy chrześcijanie będą panować po powstaniu z martwych.
 
Idea Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny nie jest więc ani nieistotna, ani niestosowna. Jest ona istotna, gdyż mówi o tym, kim jesteśmy jako istoty ludzkie – istoty z ciała i ducha – które zostały powołane, by być synami i córkami Boga, i będą miały udział w Bożym życiu z Chrystusem w niebie, w życiu ciała i duszy. Nie jest ona także niestosowna, gdyż pokazuje moc Chrystusa w całkowitym odkupieniu Jego Matki, zbawieniu, w którym mamy nadzieję mieć kiedyś udział. Do tego czasu, jak przypomina nam Lumen gentium, „Matka Jezusowa, jak w niebie doznaje już chwały co do ciała i duszy, będąc obrazem i początkiem Kościoła mającego osiągnąć pełnię w przyszłym wieku, tak tu na ziemi […] przyświeca Ludowi Bożemu pielgrzymującemu jako znak pewnej nadziei i pociechy” (nr 68).
 
Mark Brumley
tłum. Joanna Zegzuła
 
artykuł z serwisu Apologetyka
 
Zobacz także
Krzysztof Wons SDS
Chociaż Maryja nie jest postacią centralną w chrześcijaństwie, to jednak stoi w jego centrum. Odnajdujemy Ją w samym sercu tajemnicy Wcielenia, w sercu godziny konania Jezusa na krzyżu. Prawda ta nie wynika z ludzkich przekonań, ale z planu zbawczego samego Ojca. Pismo Święte rzadko wypowiada się na Jej temat.  
 
ks. Leszek

Odsłonięty Krzyż. Grób. Dzień bez liturgii. Dzień nieobecności Boga. Bóg umarł. Niebo milczy. Bóg nie odpowiada. Cisza. Jakby po śmierci Jezusa, Kościół przeżywał własną śmierć i szukał drogi wyjścia z niej.
 
ks. Rafał Masarczyk SDS
Bóg jest samoistnym poznaniem nieskończenie doskonałym. Poznanie to przyswajanie sobie przedmiotów poznania. Doskonałość poznania od strony podmiotu: u Boga jest to poznanie substancjalne - jest tym samym, co natura Boża, a nie jak u człowieka - jest czymś przypadłościowym. Doskonałość wiedzy Bożej to nieskończoność, wieczność, fizyczna niezmienność oraz wieczność.
 
 
___________________
 
 reklama