logo
Poniedziałek, 16 lipca 2018 r.
imieniny:
Eustachego, Mariki, Mirelli, Marii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Kamil Gołuszka
Wpłynąć na słodkie wody
Droga
 
fot. Michael Niessl | Unsplash (cc)


Gdy statek płynie długo po morzu, tysiące pąkli (małych skorupiaków) przyczepia się do jego dna, obciążając go i nie pozwalając rozwinąć prędkości. Najtańszym i najprostszym sposobem na pozbycie się niepotrzebnego balastu jest wpłynięcie na słodkie wody. Wówczas całe żywe obciążenie, pozbawione naturalnego środowiska, odpada.
 
Czy w twoim życiu również setki, a może tysiące pąkli, przyczepia się do ciebie? Pąklami mogą być wszelkiego rodzaju wydarzenia, relacje, problemy, trudności, grzechy, przyzwyczajenia. Wszystko, co obciąża nasze życie duchowe. Człowiek robi się ociężały wewnętrznie, traci motywację do pracy nad sobą, nic mu się nie chce. Traci wiarę nawet w to, że cokolwiek może się zmienić. Pąkle potrafią nieźle utrudnić funkcjonowanie. Jednak nie da się żyć tak, by one się nie pojawiały. Zawsze znajdzie się coś, co nas będzie choćby nieco obciążało, co będzie utrudniać nam płynięcie dalej.
 
Słodkie wody
 
W wakacje niektórzy wypłyną na wody w sposób dosłowny, a inni w sposób metaforyczny zacumują na słodkich wodach, by pozbyć się balastu. Po to też są wakacje. Najpiękniejszym obrazem słodkiej wody, pomagającej pozbyć się niepotrzebnego obciążenia, są wszelkiego rodzaju rekolekcje wyjazdowe. Wyjechać z domu, by zaszyć się w odosobnionym miejscu z grupą ludzi o podobnych wartościach i tam pozwalać, by wszelkie pąkle odpadały od mojego życia. Wiele wspólnot organizuje w trakcie wakacji tygodniowe, dwutygodniowe, a nawet miesięczne rekolekcje. Jest w czym wybierać. Są rekolekcje formacyjne, w trakcie których zastanawiamy się głównie nad treściami wiary. Są też rekolekcje tematyczne, np. na kajakach, muzyczne, taneczne itd.
 
Co to jest?
 
Gdy próbuję namawiać uczniów z gimnazjum do wyjazdu na np. tygodniowe rekolekcje, mówię im, że nie jestem w stanie słowami opisać tego, czym one tak naprawdę są. Najlepszym właśnie obrazem jest przykład słodkich wód. Jeśli chcesz doświadczyć wolności, zrzucenia niepotrzebnego balastu, poszukaj dla siebie rekolekcji. To czas zastanowienia się nad życiem, czas budowania nowych, pięknych i wartościowych relacji, a przede wszystkich czas pogłębienia relacji z Bogiem! Większość młodych osób, które do tej pory udało mi się namówić do udziału w takich rekolekcjach, wracała bardzo zadowolona. A często w następne wakacje czy ferie zimowe zapisywała się już nie na jeden, ale na dwa lub trzy turnusy.
 
Z kimś czy samemu?
 
Często młodzież decyduje się na wyjazd na rekolekcje młodzieżowe dopiero, gdy zgodzi się z nimi pojechać ktoś znajomy, a najlepiej: przyjaciel czy przyjaciółka. Oczywiście, gdy tego typu wyjazdy są czymś zupełnie nowym i nieznanym, łatwiej się zdecydować w towarzystwie kogoś bliskiego. Ale jeśli uzależniamy od tej osoby decyzję wyjechania na rekolekcje, to może lepiej zdecydować się na taki krok w ciemno - mimo lęków. Rekolekcje młodzieżowe to czas, w którym zawiązuje się nowe, piękne, często długotrwałe relacje z ludźmi, których się nie znało. Przecież na takie rekolekcje jadą ludzie o podobnych zainteresowaniach i oczywiście większość z nich szuka tego samego co ty. Nawet jeśli na pierwsze rekolekcje pojedziesz z kimś znajomym, szybko przekonasz się, że można jechać w pojedynkę i na następne pewnie tak właśnie się wybierzesz.
 
Nic nie musisz robić
 
Obraz słodkiej wody i pąkli jest o tyle piękny, że statek, by pozbyć się balastu, nie musi nic robić. Wystarczy wpłynąć na słodkie wody. Łaska działa sama. Wystarczy się na nią otworzyć, wpłynąć pod jej strumień. Czasami wydaje się, że nawrócenie czy dokonywanie zmian w życiu to trudna praca. Jeśli wierzę i otwieram się na łaskę, którą daje mi Bóg, nie muszę się wiele starać. On sam będzie działał. Jak napisał święty Paweł: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 8). Przyjedź słaby, wyjedziesz mocny!
 
Nie czekaj, szukaj i płyń
 
Gdy statek pływa po morzu, na horyzoncie nie widać nic poza wodą. I tak też może być i u ciebie. Stoisz w miejscu, jest ci ciężko, czujesz, że toniesz i nie widzisz na horyzoncie żadnego ratunku. Rusz się z miejsca! Jak powiedział papież Franciszek: załóż buty wyczynowe, zejdź z kanapy i wyrusz na poszukiwanie słodkiej wody. Ona sama, ot tak, nie przypłynie, ale gdy już na nią wpłyniesz – będzie działać.
 
Pracoholizm
 
Przeraził mnie kiedyś pewien młody człowiek, gdy zapytałem go w lipcu, czy pójdzie w tym roku z nami na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy (zwykle chodził). W odpowiedzi usłyszałem, że nie może, bo musi się uczyć. Na wrzesień mają już w szkole zapowiedziane dwa albo trzy sprawdziany. Chwyciłem się za głowę, nie dowierzałem. To jest przerażające. I nie chodzi mi tutaj o to, by osądzać nauczycieli, którzy wpadają na takie pomysły, ale o sam fakt odpoczynku. Nauka i praca to ważne elementy naszego życia. Ale jeśli nie potrafimy w tym wszystkim przewidzieć czasu na zdrowy i mądry odpoczynek, to efektywność nauki i pracy może spaść nawet do zera. Twój organizm i umysł potrzebują odpoczynku. Skrajności nigdy nie są dobre. Nim zaczną się wakacje zastanów się nad tym, czy twoje plany pozwolą ci faktycznie odpocząć, by od września móc z nowymi siłami wrócić do szkoły.
 
ks. Kamil Gołuszka
Droga 12/2017 
 
Zobacz także
o. Andrzej Ruszała OCD
Wiele osób przeżywających kryzys w życiu duchowym, objawiający się wewnętrznym cierpieniem, oschłością bądź rozproszeniami w modlitwie, niechęcią lub wręcz niezdolnością do czytania duchowego, medytacji, praktyk umartwienia, niepowodzeniami w relacjach z bliźnimi, różnorodnymi pokusami, ogólnym zmęczeniem i zniechęceniem praktykami religijnymi, na wyrażenie tego stanu duchowego i psychologicznego, w którym się znajdują, używa sformułowania: "przeżywam pustynię".  
 
o. Andrzej Ruszała OCD
Powracający grzesznik nie wierzy, że ojciec znowu przyjmie go jak syna. Aspiruje już tylko do tego, by być u ojca jednym z wielu najemników. Ze zdumieniem odkrywa, że spotkanie z ojcem zamienia się w święto. Spowiedź potrzebna jest synowi, a nie ojcu. Ojciec nie wypomina synowi popełnionych grzechów. Nie opowiada o tym, jak długo wychodził na drogę i jak bardzo cierpiał. Przeciwnie, w nieopisanej radości wzrusza się, bo oto ocalił się jego ukochany syn! 
 
ks. Dariusz Salamon SCJ
To wyznanie, zawarte w symbolu wiary, wypowiadamy w każdą niedzielę, ponieważ ten dzień jest właśnie pamiątką owego wydarzenia. Jest ono tak ważne dla chrześcijan, że zgodnie z tradycją apostolską świętują je co tydzień. Aby to nasze świętowanie było jeszcze bardziej świadome, zechciejmy podjąć choć krótką refleksję nad tą największą tajemnicą naszej wiary. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama