logo
Czwartek, 17 maja 2012 r.
imieniny:
Brunony, Sławomira, Wery, Paschalisa, Weroniki – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Dominik Salm SDB
Wychowanie sprawą serca
Don Bosco
 


Według słów św. Jana Bosko wychowanie jest sprawą serca. To nie tylko zwyczajna praca, to powołanie. Wymaga zaangażowania i poświęcenia całego siebie. Nie można wychowywać, nie nawiązując więzi z wychowankiem. Ta więź musi prowadzić do tego, by młody człowiek odczuł, że jest kochany, rozumiany, szanowany, pomimo swojego młodego, czasami dość „głupiego” wieku.

Po pierwsze słuchać

Dzisiaj, w erze komputerów, DVD, telefonów komórkowych i innych zdobyczy techniki w zakresie komunikacji. w erze muzyki techno czy hiphop, młody człowiek ma często niezaspokojoną jedną potrzebę. Potrzebę bycia wysłuchanym. A do tego trzeba wielkiej cierpliwości i umiejętności słuchania, bez pochopnego oceniania, krytykowania itp. Próby zrozumienia młodego człowieka, jego obaw i lęków. Trzeba umieć dostosować język do języka młodego człowieka, nie mówić zbyt wzniośle czy w sposób niezrozumiały, językiem fachowców. Mówić prosto, od serca do serca. Ale mówić prawdę, czasami nawet tę trudną.

Po drugie wymagać

Z prawdą wiąże się problem wymagań. Trzeba je stawiać i nie bać się proponować młodym ciągłego podnoszenia poprzeczki. Na co dzień doświadczamy owoców wychowania bezstresowego, które śmiem nazwać wychowaniem bez wychowania. Problem w tym, że nie wystarczy tylko postawić wymagania. Trzeba jeszcze pomóc w ich realizacji. Dlatego ważne jest towarzyszenie w procesie wychowania. To tak jak w spotkaniu Zmartwychwstałego z uczniami w drodze do Emaus. Jezus towarzyszy uczniom w ich formacji i dojrzewaniu do przyjęcia faktu Zmartwychwstania.

Taka powinna być postawa wychowawcy: iść, być razem z wychowankiem, stać się jego towarzyszem na drodze wychowania. To towarzyszenie nie oznacza jednak robienia czegoś za wychowanka. On sam musi dojść i dojrzeć do pewnych wniosków, dlatego ważne jest, by dać mu możliwość bycia odpowiedzialnym, aby mógł się wykazać i nauczyć, że wolność bez odpowiedzialności jest fałszywa.

Po trzecie dawać siebie

Dyspozycyjność i umiejętność dawania są kolejnymi cechami, jakie powinien posiadać wychowawca. Być do dyspozycji w porę i nie w porę chciałoby się rzec. Dawać swój czas, dzielić się doświadczeniem.

Niezmiernie ważna jest także umiejętność obserwacji i wychwytywania sygnałów o problemach młodzieży. Młodzi ludzie bardzo często przez swoją postawę, zachowanie próbują przesyłać otoczeniu sygnały dotyczące ich stanu ducha. Kiedy widzimy że ktoś jest sam, że się nie uśmiecha, warto się zainteresować, dlaczego tak się dzieje. Takie proste, czasem wydawałoby się mało znaczące gesty są bardzo potrzebne i doceniane przez młodych.

Ważne jest także, żeby unikać wszystkiego, co mogłoby być przejawem agresji czy rodzić agresję. Czasem, zamiast reagować od razu, warto poczekać chwilę i ochłonąć z emocji. Nie udzielać nagany np. przed całą klasą, ale po lekcji, wskazując młodemu, co źle zrobił i pomagając mu zrozumieć, gdzie popełnił błąd. Na tym też polega nieprzemijającą wartość „słówka na ucho", praktykowanego przez księdza Bosko.

Najważniejsze – dawać przykład

Słowa uczą, a przykłady pociągają – ta mądrość łacińskiego przysłowia jest dzisiaj niezwykle aktualna. Nie można wychowywać drugiego człowieka, nie dając mu przykładu, nie można wymagać od innych, jeśli nie wymaga się najpierw od siebie i nie żyje według tego, co głosi. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku: świeckich, kleru, zakonników.

Dominik Salm SDB

 
Zobacz także
Wiesława Stefan
Na początku zadajmy sobie pytanie: Czy możemy się zmieniać? To prawda, że wielu ludzi ma na ten temat pesymistyczny pogląd. Często są oni przeciwni zmianom z powodu własnych braków, boją się ich, ponieważ wymagają aktywnego procesu uczenia się. Istotne jest jednak to, czy wierzymy, że możemy się zmieniać. Co my osobiście na ten temat myślimy i co czujemy?...
 
Sylwia Palka
Zranienia w relacjach pojawiają się wtedy, gdy ludzie żyjący w bliskich więziach odnoszą się do samych siebie lub do innych ludzi inaczej niż z dojrzałą miłością. Nie trzeba się nad kimś znęcać, kogoś bić czy szantażować, by zaczął cierpieć. Wystarczy nie kochać lub mylić miłość z naiwnością...
 
Janusz Pyda OP
Świat nie zamyka chrześcijanom ust. Świat chce, żeby chrześcijanie mówili dokładnie to, czego on chce słuchać. Mogą nawet głosić swoją naukę, ale w tych jej aspektach, które nie zdenerwują świata. Można mówić o miłosierdziu, ale nie o sprawiedliwości. Trzeba głosić miłość, ale nie odpowiedzialność...