logo
Wtorek, 24 kwietnia 2018 r.
imieniny:
Bony, Horacji, Jerzego, Fidelisa, Grzegorza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
s. Judyta
Wyrzucenie przekupniów
materiał własny
 


Wyrzucenie przekupniów

Czy Jezus miał prawo wyrzucić ze świątyni przebywających tam żydów?

"Jezus… w świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni … do tych, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska." (J2,14-16)

Każdego roku żydzi pielgrzymowali do Jerozolimy na święto Paschy, aby dokonać rytualnych oczyszczeń zgodnie z tradycją. Zadość uczynienie temu zwyczajowi umożliwiał dopiero spożycie wieczerzy Paschalnej. Składała się ona głównie z pieczonego baranka.

Na uroczyste świętowanie Paschy chodził również Jezus, gdy był jeszcze dzieckiem, ze swoją Matka Maryją i opiekunem Józefem. (Łk 2,41-50) Jezus, wierny żydowskiej tradycji, kontynuował pielgrzymowanie wraz ze swoimi uczniami. Obrzędy dokonywały się w świątyni Jerozolimskiej. Każdy wyznawca judaizmu miał obowiązek przynajmniej raz w roku przybyć do świątyni.
Świątynia dla żydów była piękną i okazałą budowlą, symbolizują obecność Boga. W niej odbywały się obrzędy kultu. Doktryna żydowska głosiła, że wszystkie ofiary powinne być składane w jednej świątyni centralnej. Była nią świątynia w Jerozolimie. Stąd coroczne pielgrzymki.

Świątynia miała specyficzną architekturę. Był to kompleks zabudowań. W jego skład wchodziło pomieszczenie zwane "Świętym". Wokół rozciągał się dziedziniec przeznaczony tylko dla kapłanów. Za nim mieściło się obejście przeznaczone dla mężczyzn. Dopiero w dalszej kolejności znajdowało się podwórko przeznaczone dla kobiet. Dalej znajdował się plac dla pogan otoczony kolumnami (portyki Salomona). W tym miejscu zbierali się wszyscy by wysłuchać wyjaśnień odczytywanego Prawa (Tory). Przebywali tu również sprzedawcy, którzy oferowali zwierzęta przeznaczone do składania ofiary. Obecni byli w tym miejscu bankierzy, którzy pobierali pieniądze na podatek świątynny i trudnili się także wymianą pieniędzy.

Taka sytuacja stwarzała okazję do nadużyć, między innymi zakłócenie ciszy i atmosfery modlitewnego skupienia. Wprawdzie transakcje handlowe odbywały się w miejscu przeznaczonym dla pogan, a nie na dziedzińcu świątynnym, to jednak ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo, przeszkadzały w sprawowaniu kultu.
Jezus aprobował świątynne praktyki i sam w nich uczestniczył. Domagał się natomiast, aby świątynię otoczono należytym szacunkiem. Niejednokrotnie, osobiście w niej nauczał i modlił się, a lud słuchał go z największym skupieniem.

Ewangelista Marek pisał: gdy Jezus kolejny raz przybył na święto Paschy, odwiedził świątynię w przeddzień uroczystości wieczorem i obejrzał wszystko. Stwierdził, że nic się nie zmieniło. Z pewnością postanowił "oczyścić" świątynię z tego bezprawia i niegodziwości. O tym fakcie nie wspomniał św. Jan Ewangelista, ów szczegół został zapisany w Ewangeliach synoptycznych. W ocenie sytuacji pomogła Jezusowi jego wieczorna obecność, "… a, że pora była późna wyszedł razem z dwunastoma do Betanii." (Mk 11,11)

Nazajutrz Jezus przygotował sobie bicz ze sznurka i po wejściu do świątyni, bez ostrzeżeń zaczął wypędzać wszystkich, którzy tam przebywali i handlowali. Nie słuchał tłumaczeń, wyjaśnień i wykrętów. Miał przed sobą jeden cel - usunąć wszelki handel i kupczenie oraz przywrócić porządek w domu Ojca. Z pewnością miał na uwadze słowa proroka Izajasza: "Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców." A przypomniał je św. Łukasz Ewangelista (Łk 19,46).
Wypędzenie przekupniów ze świątyni to wyraz troski Jezusa o należną cześć dla miejsca świętego. O tą godność troszczyli się kapłani. Z tekstu wynika, że obowiązek ten bardzo zaniedbywali.
Ciekawą rzeczą jest, że w czasie wypędzania przekupniów ze świątyni, Jezus w delikatny sposób obszedł się z tymi, którzy sprzedawali gołębie. Wspomnieć trzeba, że ofiarę oczyszczenia z gołębi składali ubodzy. Dlatego powiedział do sprzedawców gołębi dość łagodnie: "Weźcie to stąd."

Allesandro Pronzato powiedział, że najlepszym znakiem, że świątynia przestała być jaskinią zbójców, był fakt, że biedni czuli się w niej dobrze i mieli wrażenie, że są we własnym domu. Gdy Chrystus wypędzał handlujących ze świątyni podeszli do Niego chromi i niewidomi. A On ich uzdrawiał (Mt 21,14) i pozwolił im pozostać.
Okazuje się, że ubodzy to ci uprzywilejowani, którzy mają prawo do pierwszych miejsc w świątyni. W tym momencie pojawia się pytanie: kto ma prawo jeszcze wejść do świątyni z ubogimi, chromymi i niewidomymi? Jezus surowo napomina i stawia warunki, których nie można bezkarnie pomijać.
Jezusowe warunki do wypełnienia to:
- konieczność zrezygnowania z handlarskiej, nieuczciwej mentalność;
- konieczność zrezygnowania z utylitaryzmu, który zmienia człowieka w kupczących i nieuczciwych handlarzy. Ci z kolei zabiegają o materialne korzyści i swoją wygodę, poniżając ubogich.

Kto więc jeszcze może wchodzić do świątyni?
W odpowiedzi jest pewien paradoks, bowiem do pozostania w świątyni są zaproszeni również ci, którzy umieją przebywać na zewnątrz świątyni, tzn,
- potrafią konsekwentnie i rygorystycznie zachowywać się w sposób chrześcijański, zgodnie z wymogami żywej i świadomej wiary z wykazem moralnych i etycznych zachowań,
- nie wstydzą się krzyża świętego,
- mają odwagę wystąpić w obronie sprawiedliwości, wolności, w obronie każdego człowieka, którego godność i elementarne prawa zostały podeptane.

Przez tę umiejętność "bycia na zewnątrz" zdobywa się prawo wchodzenia do świątyni. Wspomniany Pronzato pisze: Gdybyśmy o tym zapomnieli, prośmy "Pana, by posadzka świątyni zaczęła parzyć nam stopy."
Perykopa zacytowana na początku tekstu ukazuje wyraźnie mesjański autorytet Jezusa, który swoją działalnością tworzy nowy porządek i nowy lud Boży.
Dziś Kościół jest domem Niewidzialnego, miejscem spotkania z Jezusem Eucharystycznym, miejscem modlitwy, wreszcie miejscem tajemnicy, gdzie "Niebo, ziemia, ani morze pojąć, co to Bóg, nie może" - jak śpiewamy w pieśni.

s. Judyta

 
Zobacz także
ks. Artur Andrzejewski
Chrześcijaństwo jest odpowiedzią na Słowo objawiającego się Boga – na to Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało między nami. Nie ma silniejszego związku dla chrześcijanina niż związek wiary i Słowa. To ten związek określa naszą tożsamość. Co więcej, to ten związek Słowa i wiary stoi u początku historii zbawienia i najdobitniej wyraża jej wypełnienie. 
 
Peter Kreeft
Jeśli mamy być świadkami dla świata, to problemem jest nie tylko świat; problem tkwi także w nas. I nie chodzi jedynie o to, że jesteśmy źli i głupi, bo tak było zawsze. Problem w tym, że jesteśmy również podzieleni, rozczłonkowani. Możemy ten fakt ignorować, możemy być nieuczciwi i iść na kompromis co do swoich przekonań, ale nic dobrego, oczywiście, z tego nie wyniknie. 
 
Fr. Justin
W zwrocie do papieża najczęściej używamy wyrażenia "Ojcze Święty". Czyż nie sprzeciwia się to faktowi odrzucenia tego tytułu przez Ewangelię: "Nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie" (Mt 23, 9)?
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama