logo
Czwartek, 20 lipca 2017 r.
imieniny:
Czesława, Małgorzaty, Seweryny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Kamil Wielecki
Wyświęceni wzrastają we wspólnocie
Pastores
 


Spotkanie Drogi Neokatechumenalnej

„Zdarzyło się to w kilka lat po ukończeniu seminarium. Przeżywałem wtedy poważny kryzys kapłaństwa. Jeden z moich przyjaciół księży, widząc, co się ze mną dzieje, zaproponował mi uczestnictwo w katechezach w innej parafii. Dałem się namówić. W trakcie tych katechez poczułem, że stanowią one odpowiedź na moje trudności i cierpienie” – opowiada ks. Jan Zieliński, obecnie proboszcz warszawskiej parafii Najświętszej Marii Panny Matki Kościoła przy ul. Domaniewskiej. Dla niego ta nowa przygoda z Chrystusem rozpoczęła się w 1979 roku, kiedy poznał charyzmat Drogi Neokatechumenalnej.

Powołani do relacji
 
„W chrześcijaństwie nie występuje duchowość indywidualna. Nawet pustelnicy zawsze mieli i mają jakąś formę życia wspólnotowego” – mówi wędrowny katechista, ks. Jarosław Ambroży. „Każdy z nas potrzebuje wspólnoty – wtóruje mu ks. Michał Muszyński z kościoła św. Anny w Warszawie. – Człowiek jest tak stworzony, że realizuje się w relacjach. Tu szczególność sytuacji polega na tym, że osoba chcąca wstąpić na Drogę nie trafia do jakiegoś abstrakcyjnego ruchu, tylko do konkretnej wspólnoty”.

Wspólnota neokatechumenalna składa się z 30-40 osób, odbywających razem formację wiary. „Wiara jest drogą. Dziecko zapisane dopiero co do szkoły nie może następnego dnia zdać matury. W Kościele pierwotnym chrzest był swojego rodzaju dyplomem, potwierdzeniem wiedzy i uznaniem, że osoba, która chce zostać chrześcijaninem, dokonała już uczynków życia wiecznego. Dziś dajemy tę maturę w nadziei, że wiedza i uczynki przyjdą później” – wyjaśnia ks. Artur Awdaljan z warszawskiej parafii św. Augustyna. Dlatego wspólnota neokatechumenalna ma za zadanie ponowne odkrycie istoty chrztu. To, co wcześniej było przygotowaniem do przyjęcia sakramentu, staje się w obecnych realiach formacją pochrzcielną, nowym katechumenatem.

Droga Neokatechumenalna nie jest żadną organizacją, stowarzyszeniem czy ruchem, lecz – jak głosi jej Statut – jednym „ze sposobów diecezjalnej realizacji wtajemniczenia chrześcijańskiego i stałego wychowania wiary”. Metoda tego wtajemniczenia jest jedną z form realizacji zaproponowanego przez Jana Pawła II „najbardziej pierwotnego modelu apostolskiego”. Chodzi o inicjację chrześcijańską odbywającą się w żywej wspólnocie, która daje światu znaki miłości i jedności.

Prezbiter we wspólnocie

Wspólnotę neokatechumenalną tworzą osoby w różnym wieku i różnych powołań w Kościele – młodzież, małżeństwa, siostry zakonne, wdowy, klerycy i prezbiterzy... Pojedyncza wspólnota spotyka się dwa razy w tygodniu – raz w dzień powszedni, a drugi na niedzielnej Eucharystii, odprawianej w sobotni wieczór. „Na szczęście istnieje taka grupa ludzi, dla których nie jestem przede wszystkim księdzem, ale chrześcijaninem. Znam tych braci od 23 lat, tak samo oni mnie. Pamiętają mnie z różnych momentów – łatwiejszych i trudniejszych. To daje człowiekowi bardzo silne oparcie. Wiadomo, kim się jest” – stwierdza ks. Muszyński. Żeby być dobrym księdzem, bratem, ojcem czy matką, najpierw trzeba być dobrym chrześcijaninem. Każdy ma swoje miejsce w Kościele i każdy potrzebuje wzrastać w wierze, a najbardziej chyba ksiądz, który ma być przecież specjalistą od życia duchowego.

Jak mówią prezbiterzy, Kościół w tym wymiarze nabiera realnych kształtów. „Wiem, że moje kapłaństwo wyrasta z bardzo konkretnej wspólnoty i służy bardzo konkretnym ludziom” – zaznacza ks. Muszyński. Różnorodność wspólnoty jest też jej siłą. Poszczególne powołania członków współgrają i wzmacniają się wzajemnie. „Przeżywanie celibatu jest o wiele lżejsze, kiedy razem toczymy walkę o wierność: bracia o wierność małżeńską, ja o wierność Kościołowi” – wyznaje ks. Ambroży.

Wspólnota wspiera. „Czy ksiądz jest człowiekiem? Czy może mieć kryzys? Czy grzeszy?” – pyta retorycznie ks. Piotr Odziemczyk, prezbiter wywodzący się z parafii św. Augustyna i studiujący obecnie prawo kanoniczne w Wenecji. Wspólnota może pomóc duszpasterzowi w najtrudniejszych okresach – w kryzysach, próbach wiary, doświadczeniach samotności. „Kiedyś zakochałem się. Pewna rodzina z mojej wspólnoty pomogła mi po pierwsze to sobie uświadomić, a po drugie pozostać wiernym Kościołowi. Widząc moc Boga w ich wierności małżeńskiej, mogłem przetrwać ten czas próby” – wyjawia ks. Ambroży. „Pamiętam też czas, gdy odchodzili do domu Ojca moi rodzice. Obecność i pomoc moich braci ze wspólnoty uchroniła mnie przed cierpieniem samotności” – dodaje ten wędrowny katechista.

Wiadomo, ksiądz parafii nie wybiera. A na parafii, mimo że wszyscy są dobrymi ludźmi, charaktery po prostu mogą się nie zgodzić. Doświadczył tego kiedyś ks. Muszyński. Jak podkreśla, to właśnie wspólnota służyła mu wtedy za oparcie. Oparcie, które czasem może być bardzo dyskretne: „Ostatnio 80-letnia siostra zakonna z mojej wspólnoty zapytała, jak się miewam. Odpowiedziałem, że dobrze, że jestem bardzo zadowolony z pracy, z miejsca i księży na plebanii. A ona na to: «Jestem taka szczęśliwa, tak się za ciebie modliłam!»”.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
ks. Krzysztof Wons SDS, ks. Józef Tarnówka SDS
każdy człowiek musi wystrzegać się połowiczności i bylejakości. Bylejakość i połowiczność marnotrawią życie. Szkoda życia. Jest jedno! „Przeciętna forma” usypia i zabiera radość. Wiem to po sobie. Kiedy przestaję być konkretny i wymagający od siebie, kiedy pozwalam, aby ogarniała mnie letniość, wtedy ściąga mnie w dół. Zaczynam zasypiać. Najlepszym lekarstwem na to jest radykalizm ewangeliczny...
 
Józef Augustyn SJ
Atmosfera modlitwy, którą odnajdujemy w naszym życiu osobistym i wspólnotowym, ma bardzo duże znaczenie dla naszego spotkania z Bogiem. Pragnienie modlitwy, wewnętrzny smak modlitwy rodzi się między innymi poprzez modlitewne świadectwo dawane nam przez innych. Dlatego też jest ono tak ważne w naszym życiu duchowym.
 
ks. Tomasz Jaklewicz
Dla chrześcijanina Biblia jest stałym punktem odniesienia dla życia, myślenia, codziennych wyborów. Z niej wyczytujemy nie tylko prawdy wiary, ale także wskazówki dotyczące postępowania (normy moralności). Jednak teksty biblijne powstały co najmniej 1900 lat temu. I tu pojawia się problem. Wiele współczesnych dylematów było kompletnie nieznanych biblijnym autorom...
 
 
___________________
 
 reklama