logo
Czwartek, 21 września 2017 r.
imieniny:
Darii, Mateusza, Wawrzyńca, Hipolita – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
materiał własny
Za Zmarłych
materiał własny
 


Pomoc dla Dusz w czyśćcu

Różne są cierpienia na ziemi. Do najboleśniejszych należy śmierć drogich nam osób.

Ale Zbawiciel mówi: "Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie". A święty Paweł naucza wiernych, aby po zgonie swych najdroższych nie poddawali się smutkowi, jak poganie, którzy nie mają nadziei połączenia się ze swymi zmarłymi. My wierzymy, że ci, którzy poprzedzili nas w śmierci, tylko zasnęli, a kiedyś wszyscy powstaniemy, złączeni miłością w Sercu Zbawiciela, zgromadzimy się w jedno i już nigdy się nie rozłączymy.

Większość dusz opuszczających ten świat w stanie łaski nie jest gotowych do zjednoczenia się z Bogiem w wiecznej miłości, gdyż mają się jeszcze wypłacić sprawiedliwości Bożej i oczyścić ze wszystkich skaz, jakie pozostawił na nich grzech. Dla nich przeznaczony jest czyściec, który jest jakby "przedsionkiem nieba".

Dopóki dusza przebywa w ciele, pragnienie wiecznego szczęścia zagłuszane jest przez pokusy ciała, pogoń za doczesnymi przyjemnościami i skłonność do roztargnień. Z chwilą opuszczenia ciała duch odzyskuje swobodę, wyraźnie odczuwa głód szczęścia i całą mocą miłości, już nie ziemskiej, ale czystej i niezachwianej, rwie się do Boga. To pragnienie posiadania Boga tak pali duszę, że wytwarza w niej jakby ogień, który ją pożera, a zaspokoić go nie może, jeśli za swego ziemskiego życia utworzyła zaporę między sobą a źródłem szczęścia przez odwracanie się od Boga, a szukanie siebie. Największym cierpieniem dusz przebywających w czyśćcu jest właśnie pozbawienie widoku Boga, najwyższego Dobra i Szczęścia.

Prócz tego straszliwego cierpienia duchowego, tej męki miłości, jest w czyśćcu także cierpienie fizyczne, które ma usunąć drugą zaporę, jaka powstała między Bogiem a duszą, która nie spełniała należycie przykazania miłości bliźniego. Choć grzesznik umiera pojednany z Bogiem, ma jednak na duszy jakieś resztki plam z dawnych grzechów. Nadto uleganie złym podszeptom miłości własnej i miłości świata, choćby w rzeczach drobnych, które nie są grzechem, szpeci duszę, tworząc na niej skazy nie mogące podobać się Bogu. O ile za życia te plamy i skazy nie zostały zgładzone przez pokutę, spala je ogień czyśćcowy. Ta męka nie pochodzi z surowości Boga, a przeciwnie jest to dzieło dobroci, miłości i miłosierdzia Bożego, gdyż tylko ogień czyśćcowy może oczyścić duszę i dlatego Bóg go dopuszcza.

Mimo tych tak wielkich cierpień, dusze w czyśćcu doznają nie mniejszych radości. Cieszą się, że kochają Boga, że nie mogą Go już więcej obrazić i że cierpiąc spełniają wolę Bożą, co jest źródłem ich pokoju. Pociechą dla nich jest również obcowanie z innymi duszami czyśćcowymi, świętymi, jak i one, oraz odwiedziny Aniołów Stróżów, którzy i w czyśćcu oddają im usługi, będąc pośrednikami między nimi a niebem i ziemią. Aniołowie poddają też żyjącym myśl modlenia się za zmarłych lub spieszenia im z pomocą w inny sposób.

Nie zaniedbujmy więc natchnień dobrych Aniołów i śpieszmy z pomocą naszym zmarłym. Pamiętajmy też o wszystkich duszach w czyśćcu cierpiących, szczególnie o tych, za których nikt się nie modli, o których ich bliscy zapomnieli lub byli samotni. Polecajmy je miłosierdziu Bożemu w porannych i wieczornych modlitwach, przy odmawianiu "Anioł Pański", a także odmawiając inne modlitwy za zmarłych. Ofiarujmy za nie Msze św. i Komunie św. Dla ubłagania miłosierdzia Bożego spełniajmy dobre uczynki wobec potrzebujących. Aby jednak nasza modlitwa i uczynki miłosierne mogły rzeczywiście pomóc duszom w czyśćcu, trzeba koniecznie samemu być w stanie łaski.

Dusze w czyśćcu same nie mogą sobie pomóc, gdyż czas zbierania przez nie zasług już się skończył. Cierpienie jest ich jedyną modlitwą i sposobem, dzięki któremu zbliżają się do Celu. Ale mogą one wyprosić u Boga łaski dla nas żyjących. Módlmy się więc często za dusze zmarłych, bądźmy dla nich wspaniałomyślni i ofiarni tak jak pragniemy kiedyś doznać tej wspaniałomyślności od innych. "Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie". (Łk 6, 38)

 
Zobacz także
Fr. Justin
Potocznie mówimy o duszach czyśćcowych i modlimy się w dusze, które znikąd nie mają ratunku ani pomocy. Czy jest to uzasadnione?
 
Przemysław Radzyński
Nowe wspólnoty i całe posoborowe duszpasterstwo osiągnęło pogłębienie wiary bardzo wielu ludzi. Wiele osób przeszło osobistą formację. W Polsce ciągle narzekamy, że większość się nie angażuje, że przeciętny katolik takiej formacji nie przeszedł. Ale w porównaniu z poprzednimi okresami odsetek osób, które w świadomy i pogłębiony sposób przeżywają wiarę jako swoje powołanie jest większy.

Ze Zbigniewem Nosowskim, redaktorem miesięcznika „Więź” zaangażowany we wspólnotę Wiara i Światło rozmawiał Przemysław Radzyński
 
ks. Tadeusz Marcinkowski
Wychowanie do modlitwy umiejscawia się jednoznacznie w nurcie pedagogiki religijnej. Zakłada istnienie naturalnej relacji między wychowawcą a wychowankiem, która jest zasadniczym elementem procesu wychowawczego odnoszącego się w swej strukturze, dynamice i celowości do wszystkich sfer życia ludzkiego. Specyfiką tej formy wychowania jest wiara w Boga, który w świadomości wychowawcy i wychowanka nie jest tylko ideą filozoficzną bądź teologiczną, ale istniejącą Osobą. 
 
 
___________________
 
 reklama