logo
Piątek, 27 marca 2015 r.
imieniny:
Ernesta, Jana, Marka, Lidii, Ruperta – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Danuta Piekarz, Monika Łędzka
Zmartwychwstał dnia trzeciego
Droga
 


- Jak będziemy wyglądać po zmartwychwstaniu?
 
- Jedynym, który pokazał się nam w tej nowej rzeczywistości, jest Jezus. To jest pierwszy przykład naszej przyszłej rzeczywistości. Zauważmy: Jezus jest ten sam, a nie taki sam, np. ma możliwość przechodzenia mimo drzwi zamkniętych, ma rzeczywiste ciało, które może jeść, ale zarazem jest to ciało uwielbione o innych właściwościach. Tak więc my też będziemy ci sami, zachowamy swoją tożsamość, natomiast nie wiadomo, w jakiej mierze będziemy tacy sami. Pewne cechy naszej materii na pewno ulegną zmianie. Będziemy przemienieni. Jedynym źródłem na ten temat jest uwielbione ciało Jezusa.
 
- W jaki sposób poznamy się po śmierci? Czy będę wiedzieć, że moja siostra jest moją siostrą?
 
- Pismo Św. tym się akurat nie zajmuje, lecz skoro zachowamy naszą tożsamość, to jakoś się rozpoznamy. Czy rodzina będzie razem mieszkała - trudno powiedzieć. Pan Jezus mówi, że w niebie "ani się żenić będą, ani za mąż wychodzić", więc nie wiemy, jak to będzie wyglądało. Wiemy, że będzie zupełnie inaczej - to jest pewne.
 
- Jak można pogodzić zmartwychwstanie z kremacją ciała?
 
- Zauważmy, nawet jeśli ciało nie jest kremowane i tak się rozpada, zamienia się w proch. Jeśli znajdujemy ciała sprzed wieków, są to resztki kości, które i tak się kiedyś rozpadną. Zatem nie musi być kremacji, by ciało zamieniło się pył. Można powiedzieć, że Pan Bóg sobie z tym poradzi, to zupełnie nie przekracza Jego wszechmocy.
 
- Niektórzy obawiają się nudy w niebie. Czy taka postawa ma uzasadnienie?
 
- Takie przekonanie jest często oparte na wyobrażeniach filmowych, gdzie Aniołowie nic innego nie robią, tylko śpiewają Psalmy i modlą się. Pamiętajmy o jednym: będziemy ciągle z tym samym Bogiem, którego poznajemy tutaj na ziemi, z Bogiem niemającym nic wspólnego z nudą, z Osobą niesłychanie twórczą. W niebie też będzie jakieś działanie, aktywność, jaka - nie wiemy. Niebo to jest dom kochającego Ojca.
 
- Jeśli ktoś ma jakieś hobby, np. lubi chodzić po górach, czytać książki, czy będzie mógł oddawać się temu w niebie?
 
- Nie wiadomo. Ale na przykład św. Tomasz powiedział, że warto sobie na ziemi zadawać wiele pytań, gdyż w niebie Pan Bóg, by nas uszczęśliwić, odpowie nam na nie. Jednak czy filateliście da mnóstwo znaczków - trudno oceniać. Jest to rzeczywistość, do której nie mamy dostępu. Jest pewna opowiastka na temat naszego wyobrażenia nieba: Przyjechał rolnik z koniem do domu, zaprowadził go do stajni, dał siano. Poszedł do domu. Koń myśli: co teraz robi mój pan? Wejdzie do domu, przywiąże się do palika i będzie jadł siano. Tak jest z nami, wyobrażamy sobie niebo patrząc tylko na to, co widzimy na ziemi. A nie wiemy, że Pan żyje w całkiem innej rzeczywistości. Wydaje się nam, że jeżeli nie będzie palika i worka z sianem, nie będziemy szczęśliwi. Niebo wykracza poza nasze rozumowanie.
 
- Czy w niebie będzie jakaś hierarchia w zależności od dobrych uczynków?
 
- Użyłabym raczej stwierdzenia: w zależności od miłości. Osoba sparaliżowana uczynków niewiele dokona w ogólnym rozumieniu, lecz może bardzo kochać, być dobrym człowiekiem. Uważa się, iż Pan Bóg każdego napełni na miarę. Nie chodzi więc o to, że zarobiliśmy 50 punktów - mamy nagrodę za 50 punktów, a raczej o to, na ile otwarliśmy się na Boga, by On mógł nas napełnić. Każdy będzie napełniony według swej miary.
 
- Każdy będzie szczęśliwy?
 
- Oczywiście. Każdy będzie szczęśliwy?
 
- Dziękuję bardzo za rozmowę.
 

Z dr Danutą Piekarz rozmawiała Monika Łędzka
   
 
poprzednia  1 2 3
Zobacz także
ks. Tadeusz Miłek
Paradoks polega na tym, że okres świąt – jak żaden inny – wnosi do publicznych miejsc wiele religijnych symboli. Pojawiają się w sklepach, na ulicy. Widok wszechobecnych elementów świątecznej scenerii może sprawiać wrażenie, że żyjemy w świecie chrześcijańskim. Jest chyba jednak inaczej. To nie znak szacunku dla Boga, ale raczej próba wykorzystania Pana Boga na usługi świata...
 
Roberto Bignoli
Zbliżają się dni Światowego Spotkania Młodzieży w Koloni w Niemczech. Będą one dla wielkiej grupy młodzieży, kolejny raz momentem szczególnym doświadczenia wiary. Rozmawiamy z piosenkarzem, autorem tekstów i piosenek Roberto Bignolim, który doświadczył radości uczestniczenia w poprzednich spotkania Światowych Dni Młodzieży...
 
Danuta Piekarz
W dzień ostateczny okaże się, jak bardzo mylili się ci, którzy w historii widzieli jedynie absurdalny splot przypadków bez sensu i bez celu. Tak nie jest! Historia ma swój punkt wyjścia i ma swój ostateczny cel, ukoronowanie, ukazanie logiki tego, co dotąd wydawało się niejasne.
 
 

reklama