logo
Czwartek, 17 maja 2012 r.
imieniny:
Brunony, Sławomira, Wery, Paschalisa, Weroniki – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Mieczysław Ozorowski
Zniechęcenie duchowe
Zeszyty Odnowy
 


Wiara, oparta na łasce Bożej, rozumie i silnej woli

Jest wiele pokus czyhających na człowieka idącego drogą duchowego wzrostu. Nikt nie jest wolny od upadku. Sam Kościół jest święty, ale składa się także z wielu grzeszników. Jest to prawda, o której czasem zapominamy. Wielu ludzi zostało dotkniętych obecnością Bożą, olśnionych pięknem Bożej świętości. Szczególnie pierwszy okres pobytu we wspólnotach charakteryzuje się zachwytem i związany jest z przyjemnymi duchowymi przeżyciami. Wiemy jednak, że wiara nie opiera się na niestabilnych uczuciach, ale raczej na łasce Bożej, rozumie i silnej woli. Wiemy również, że po okresie zauroczenia przychodzi czas pustyni, ciemnej nocy, oczyszczenia – jednym słowem czas próby. Rodzi się pytanie: jak przeżyć pozytywnie i z korzyścią ten trudny czas, który posiada wiele różnych nazw zależnych od szkoły duchowości. Pierwsza rada wydaje się prosta: należy sobie zdawać sprawę, że etap chodzenia w skowronkach się skończy i wejdziemy w “dołek”. Wszyscy mistrzowie duchowi ostrzegają przed tym czasem próby, opisują go i podają wiele rad. Na początku chciałbym więc przedstawić kilka współczesnych przyczyn i objawów tego zagrożenia czyhającego na człowieka wierzącego. Należy pamiętać jednak, że przyczyn tych może być wiele i nie wszystkie mają duchowe źródło. Następnie podam kilka wskazówek, jak radzić sobie w trudnej sytuacji. Ze względu na różne przyczyny tego zjawiska, należy też wybrać odpowiednie środki zaradcze. Niekiedy trzeba po prostu iść do lekarza lub do psychologa, zamiast zamęczać kierownika duchowego lub swoją rodzinę i przyjaciół.

Zniechęcenie duchowe – przyczyny i objawy

Przyczyny zniechęcenia mogą być wewnętrzne i zewnętrzne. Łatwiej jest zidentyfikować to, co wpływa na człowieka z zewnątrz. Jedną z najpowszechniejszych przyczyn tego zjawiska jest zachęta do nieustannej aktywności ludzkiej. Przez tę aktywność rozumiem pracę, karierę, rozrywkę, chęć bogacenia się, robienie zakupów, ale także wszelkie przejawy religijności: spotkania, pielgrzymki, nabożeństwa itp. Człowiek pragnie zapełnić egzystencjalną pustkę dobrami zewnętrznymi: bogactwem, przyjemnością, sukcesem, możliwością dominowania nad innymi. Niestety, potrzeb duchowych nie da się zaspokoić kolorowymi reklamami. Chęć zaspokojenia pragnień wewnętrznych przez zewnętrzne gadżety prowadzi do autodestrukcji. Człowiek osamotniony pośród świata rzeczy nie jest w stanie nawiązać relacji ani z Bogiem, ani z innymi ludźmi. Zaś społeczeństwo owładnięte przez zewnętrzne wartości, dotykane jest cywilizacyjnymi chorobami duszy i ciała: zawały, nowotwory, nadwaga, anoreksja, narkomania, alkoholizm, stres, depresja, samobójstwa… Czy jako ludzie wierzący poddajemy się także tym pragnieniom światowym, czy bierzemy udział w tym wyścigu szczurów po bogactwo i władzę, czy też opieramy się tym destrukcyjnym wpływom?

W świecie współczesnym człowiek nastawiony jest na ciągłą aktywność. Jest nieustannie zmuszany do działania. W jakiś sposób obejmuje to również jego stronę duchową. Duchowość charyzmatyczna, chociaż zna skupienie, ciszę i pogłębioną refleksję, to jednak do kontemplacyjnych nie należy. Niestety, może tu nastąpić pewne pomieszanie pojęć, gdzie wiara i duchowość nie są odróżniane od religijności, która objawia się tylko przez zewnętrzne uczestnictwo w praktykach religijnych.

Pierwsza przyczyna wydaje się prosta: jeżeli wiara jest mało pogłębiona, a zachwycają nas tylko praktyki religijne (np. wspólna modlitwa, ciepła atmosfera), jest to prosta droga do zniechęcenia i depresji. Niestety, natura człowieka jest tak skonstruowana, że po pewnym czasie wszystko mu powszednieje i potrzebuje nowych bodźców, by normalnie funkcjonować. Mówimy powszechnie, że człowiek taki wypalił się lub wyczerpał swoją kreatywność w danym zakresie. Pospolicie ten stan nazywamy znudzeniem i lenistwem. Ta nuda jest groźna, ponieważ zabija wolę i intelekt. Prowadzi do marazmu, który może nadwyrężyć nawet cnotę nadziei. Nuda to pewna forma frustracji, swoiste odrętwienie ciała i umysłu, niemożność cieszenia się wolnym czasem.

 
1 2  następna
Zobacz także
Ks. Rafał Masarczyk SDS
Lękajmy się mądrze, byśmy nie ulękli się byle czego. Bardziej niż ludzi należy bać się Boga. Możemy bać się jak niewolnicy lub bać się czystą bojaźnią. Bojaźń niewolnika polega na strachu przed karą. Czysta bojaźń natomiast wywodzi się z miłości sprawiedliwości. Czy ktoś, kto kocha sprawiedliwość, niczego się nie boi?
 
ks. Tomasz Opaliński
Czy modląc się za kogoś, nie naruszam jego wolności? Czy wolno mi modlić się o nawrócenie dla kogoś, kto wcale nie ma ochoty się nawrócić? Skoro bowiem Bóg obiecał, że da nam to, o co z wiarą prosić będziemy, to gdzie się w tym momencie podziewa wolność tego, o kogo nawrócenie się modlimy?
 
Michał Gryczyński, Piotr Krysa

Okazjonalni wyznawcy Popielca przychodzą do wspólnoty wiernych w dniu, w którym czują się połączeni niewidoczną nicią – wszyscy powstaliśmy z prochu i w proch się obrócimy. Gdyby to był jedyny sens Wielkiego Postu, Kościół katolicki zapewne nie obchodziłby Świąt Wielkiej Nocy. Odpowiedzią na marność ziemskiego życia jest największy pokutnik – Jezus Chrystus, który umarł na krzyżu dla zbawienia całej ludzkości.