Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?
Francesco Forgione przyszedł na świat w 1887 roku w Pietrelcinie, jako piąty spośród ośmiorga dzieci. Już jako dziecko było w nim „coś innego”. Jak podaje jego mama: „Nigdy nie był niegrzeczny czy źle się zachowywał”. W wieku 5 lat został obdarowany łaską Bożą i doświadczył wizji, a nawet rozmawiał z Jezusem, Maryją czy też Aniołem Stróżem. Przepełniony miłością Bożą podjął ascezę, co doprowadziło do osłabienia jego organizmu.

Przed kilkoma laty, w szare marcowe popołudnie na jednej z najruchliwszych rzeszowskich ulic znalazłam różaniec. Przypadek? To banalne wydarzenie sprowokowało mnie jednak do zastanowienia i do poszukiwań, jaki jest sens przesuwania różańcowych paciorków. Po pewnym czasie okazało się, że na ulicznym chodniku odnalazłam skarb.

Ewangelista Mateusz opisuje niezwykłe spotkanie. Pan Jezus, syn Dawida, jako człowiek – Żyd, spotyka kobietę obcą dla Izraelitów – Kananejkę. Obcy, z innego plemienia, traktowani byli przez Żydów z pozycji wyższości. Nie byli oni nigdy uznawani za bliźnich, co miało szereg konsekwencji, w tym z zakresu moralności.

Maryja była pierwszą osobą wierzącą w Jezusa i pierwszą apostołką, która innych uczyła zawierzenia Jezusowi. Co więcej, kto uważnie wsłucha się w wyśpiewany przez Nią hymn Magnificat, ten musi zauważyć, że nie jest on tylko osobistym dziękczynieniem Maryi; Ona za dar zbawienia dziękuje w nim Bogu w imieniu nas wszystkich, w imieniu całej odkupionej ludzkości.

Pomoc osobie starszej wymaga czegoś więcej niż wykonania listy codziennych obowiązków. Liczą się uważność, cierpliwość i szacunek dla człowieka, który mimo choroby lub ograniczonej sprawności nadal chce decydować o swoim życiu. W chrześcijańskim podejściu senior nie staje się "zadaniem do wykonania". Pozostaje bliźnim, któremu warto poświęcić czas i prawdziwe zainteresowanie.
[artykuł sponsorowany]

W poemacie o stworzeniu nie znajdziemy o tym bezpośredniej informacji. Jednak już w piątym wierszu pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju pojawia się refren: „I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy”. Skoro upłynął dzień, to znaczy, że istnieje czas.

W potocznym myśleniu bardzo łatwo jest ustawić sprawiedliwość i miłosierdzie w opozycji do siebie, potraktować je jak wartości przeciwstawne. Być może jest to kwestia naszej kultury, w której sprawiedliwość definiujemy w kluczu tradycji prawa rzymskiego.
Czym jest Boża sprawiedliwość? Czy Bóg stosuje wobec nas kary? A jeśli tak, to jak mają się one do Bożego miłosierdzia?

Człowiek jest istotą niezwykle piękną w prostocie, a zarazem złożoną: zachodzące w nim procesy biologiczne, sfera psychiki i emocji, przestrzeń duchowa, rozum – to wszystko stanowi całość. Dlatego tak ważne jest, aby każdy z tych obszarów był dobrze zaopiekowany i zdrowy, aby w każdej z tych przestrzeni, a także w zależnościach pomiędzy nimi panowała harmonia. Zatem warto podjąć wysiłek troski zarówno o sferę cielesną, jak również duchową i emocjonalną.

Natalia Tułasiewicz, córka Adama i Natalii Amalii z domu Bromnik, urodziła się 9 kwietnia 1906 r. w Rzeszowie i została ochrzczona w tamtejszej farze, mimo iż rodzina zamieszkiwała wtedy w Kaniowie Dankowskim, gdzie ojciec urzędnik podczas zaborów objął posadę w straży skarbowej carskiej.

Ewangelia ukazuje nam znaną scenę, w której Pan Jezus krocząc po wodzie przychodzi do uczniów borykających się w łodzi ze wzburzonymi falami i przeciwnym wiatrem. Widzimy reakcję zalęknionych uczniów, Jezusa umacniającego ich swoim słowem i Piotra, który ufny w wezwanie Mistrza, na przekór ludzkiemu doświadczeniu, wychodzi na taflę rozszalałego jeziora. Tak przedstawia się obraz dostępny naszym zmysłom. A co dokonało się w duszy doświadczonego rybaka?
___________________