logo
Środa, 27 października 2021 r.
imieniny:
Iwony, Noemi, Szymona, Sabiny, Emiliany – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Urszula Janicka-Krzywda
... i boso
Posłaniec
 


We wszystkich kulturach świata Śmierć stanowiła jedyny i doskonały wyraz ziemskiej sprawiedliwości, budziła grozę i lęk. Próbowano ją przebłagać, przekupić, oszukać, chociaż na jakiś czas unieszkodliwić. Chrześcijaństwo widziało ją w przejściu do innego, niekończącego się nigdy życia, dla sprawiedliwych lepszego niż bytowanie na ziemi.

Śmierć w ludowych przekazach

W Polsce najczęściej nazywano ją Śmiercią, Śmiertką, Śmiertecką, Kostuchą, Jadwigą (sic!). W kulturze ludowej miała określoną postać, konkretny wygląd, upodobania, nawet ludzkie uczucia. Bano się Śmierci, ale nie obdarzano nienawiścią, jej istnienie zaś pojmowano jako konieczność wynikającą z ustanowionych przez Boga praw, od których nie ma odwołania. Nawet wracający z karczmy biesiadnicy, idąc koło cmentarza, starali się zachować ciszę i nie przeklinać, nie tylko ze względu na szacunek należny zmarłym, ale także by nie obudzić Śmierci i nie narazić się na jej gniew.

W ludowych przekazach Śmierć miała najczęściej postać chudej, starej kobiety, często kulawej, przygarbionej, o kościstej twarzy i rękach, głębokich oczodołach i dużych, wystających, żółtych zębach. Nosiła zniszczoną odzież w kolorze zszarzałego ze starości płótna lub owijała się, jak chustką, płachtą. Występowała też jako nienaturalnie chuda, wysoka niewiasta ubrana na biało. Chodziła boso, nawet w zimie. W ręku trzymała wspartą na ramieniu kosę, którą niekiedy podpierała się niczym laską. To narzędzie swojej pracy często ostrzyła w taki sam sposób, jak robili to kosiarze. Poruszała się zawsze szybko, w milczeniu, ale zagadnięta chętnie wdawała się w pogawędkę. Nie gardziła też poczęstunkiem i zaproszeniem na wesele czy chrzciny (sic!). Przypisywano jej także inne ludzkie zachowania: prała w potoku swoje szmaty, czyli odzież, zaspokajała pragnienie (z braku innej wody piła nawet z kałuży), odczuwała gorąco i zimno, ale nie jadła i nie spała. Niekiedy przybierała różne inne postacie: zwierzęcia, ptaka, wędrującego wiechcia siana, nieokreślonego bliżej widma itp.

Można ją było spotkać najczęściej nocą, koło cmentarza, ale także na wiejskiej drodze. Niekiedy stawała się niewidzialna dla ludzi, zawsze natomiast dostrzegały ją zwierzęta. Jej pojawienie się zwiastowało wycie i ujadanie psów, krakanie wron, a nocą latające nietoperze i głos sowy.

Wykonawczyni Bożej woli

Według ludowych wierzeń Śmierć mieszkała w Niebie, a przebywając na ziemi, miała swoją siedzibę na cmentarzu, w wypróchniałej wierzbie lub olszy, czasem też błąkała się po świecie, by dopiero na końcu czasów, po wypełnieniu swojej misji, udać się do raju. Tu, podobnie jak zwyczajna kobieta, miała swoje gospodarstwo i chatę. Sądzono też, że w zaświatach istnieje wiele różnych Śmierci, które spotykają się z sobą, razem bawią, nawet kłócą, a na ziemi każda ma swój teren wyznaczony przez Pana Jezusa lub samego Boga Ojca.

Śmierć żadnej decyzji nie mogła podjąć sama, bo wypełniała jedynie boskie rozkazy. Legendy mówią, że niekiedy, współczując ludziom, próbowała je zmienić. Według jednej z legend, pewnego razu poruszona płaczem gromadki dzieci, których matkę kazano jej zabrać z tego świata, nie wypełniła otrzymanego polecenia, prosząc Pana Jezusa o cofnięcie rozkazu. On kazał jej wydobyć z dna morza kamień i rozgryźć go. We wnętrzu znajdował się maleńki robak. Zdumionej Śmierci wyjaśnił, że jako Osoba Wszechwiedząca o istnieniu robaka wiedział od dawna, tym bardziej więc zna los dzieci, nad którymi po odejściu matki roztoczy opiekę. Skarcona Śmierć musiała wrócić na ziemię i wypełnić polecenie.

 
1 2  następna
Zobacz także
Redakcja "Listu"
Często jest tak, że mężczyzna staje się bardziej sobą, gdy wychodzi z domu i konfrontuje się ze światem. Staje się bardziej wyrazisty, bo czuje, że jego nie ogranicza się już wyłącznie do bycia domowym pomocnikiem żony. Ta wyrazistość jest mu potrzebna do realizowania indywidualnego potencjału. Co to znaczy?  

Rozmowa z dr. Zenonem Waldemarem Dudkiem
 
Redakcja "Listu"
Wiara na pewno nie jest tylko sprawą wewnętrzną i nie tylko sprawą uczuć, dlatego trzeba zastanowić się nad wiarą współczesnego mężczyzny, żyjącego w bardzo zracjonalizowanym i odartym z sacrum świecie. Na pewno nie będzie on spędzał wielu godzin w kościele, ale nie może religijnych praktyk odrzucić...
 
Tomasz Dekert

Słowa, pochodzące ze Starożytnej homilii na Świętą i Wielką Sobotę czytanej w ramach wielkosobotniej Liturgii Godzin, ukazują coś paradoksalnego. Wcielony Logos, Boskie Słowo, Pan świata i czasu zginął na krzyżu i został złożony w grobie, pozostawiając świat w ciszy Swej nieobecności. Władca życia wszedł w calmaweth (hebr. „cień śmierci”), wszechogarniający mrok i milczenie Krainy Umarłych.

 

 
___________________
 
 reklama