KATOLIK.pl - Portal katolicki dla wierzących, wątpiących i poszukujących
DRUKUJ
 
Małgorzata Rogalska
Depresja
eSPe
 


Mam dopiero 20 lat, a już drugi raz łapie mnie stan, w którym moje ciało jest spokojne, a wnętrze nie. Przed zaśnięciem powtarzam: „Chcę się już nie obudzić”, a rano przeraża mnie fakt, że muszę oddychać! Raz już mi przeszło przy pomocy tabletek. Ale czy tak będzie i tym razem?”.
(aga).
 

Siedzę teraz i z rozpaczą przeglądam tę stronę. Mam 17 lat. Cierpię na depresję. Jestem wychowywany tylko przez matkę, dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że może to mieć wpływ na mój stan. Nie chodzę do szkoły, boję się wyjść z domu, z kimś spotkać, nawet z rodziną. Biorę antydesperanty, ale teraz już wiem, że to mi nie wystarczy. Pełen obaw, lęku, strachu, wstydu chcę rozpocząć psychoterapię – może wreszcie ona pomoże mi uporać się z chorobą. Może to ona odkryje mój głęboko zakorzeniony żal do ojca, z którym nigdy nie rozmawiałem.
(Geogr).
 

Zróbcie wszystko, co w waszej mocy, byle tylko nie popaść w depresję. To bezszelestny morderca. Ja choruję już od ponad pół roku (albo i dłużej). Nie mam nikogo skłonnego do pomocy. Rodzina mi nie wierzy. Zostałem sam na polu bitwy. Przeciwnik dwukrotnie ode mnie silniejszy. Poczucie beznadziejności. Przychodzi zawsze w nocy. Pustoszy wnętrze i szarpie się z duszą. Chyba stracę moje ukochane studia. Ona zabierze mi wtedy już wszystko. Walczcie. Nie dajcie się zgnieść.
(Paweł).
 
Osoby cierpiące na depresję często nie znajdują w swoim otoczeniu, szczególnie wśród najbliższych, pomocy, a przede wszystkim tak potrzebnego im zrozumienia. Są podejrzewane o lenistwo, uchylanie się od wypełniania codziennych obowiązków. Zdawkowe: „Weź się w garść” jeszcze bardziej pogłębia w nich poczucie niezrozumienia, braku akceptacji i oparcia. Niepokoje, poczucie niedostosowania do życia w obecnej rzeczywistości, nienadążania za ambicjami najbliższych i wymaganiami społeczeństwa narastają i przeradzają się w głęboki i chorobliwy lęk dosłownie przed wszystkim, a przede wszystkim – w brak ochoty i woli, by podejmować jakiekolwiek działanie, by rozwijać zainteresowania, pokonywać trudności – po prostu, by żyć. Presja otoczenia utwierdza ich czarne myśli; sprawia, że czują się jak w matni. Równocześnie ich stan zamknięcia się w sobie nierzadko sprawia, że bliskie osoby – mimo chęci pomocy – nie mogą się przebić przez szczelną skorupę lęku, nieufności, wycofania się.
 
Tymczasem właśnie bliscy mogą najbardziej pomóc osobie przeżywającej depresję. Ich czujność, okazanie zrozumienia i nieobwinianie chorego o brak działania zmniejsza ból psychiczny i podnosi na duchu. Jeżeli postawa i zachowanie osoby chcącej pomóc wyrażają: „Nie jesteś sam; chcę ci pomóc; przy mnie możesz się poczuć bezpiecznie; możesz powiedzieć mi, co cię boli”, to osoba cierpiąca na depresję ma większe szanse wyjścia z zamknięcia i przezwyciężenia niemożności działania. Autentyczna miłość okazywana cierpiącej osobie pomaga jej poczuć, że jest akceptowana przez otoczenie. Jest to podstawowy warunek, by osoba ta otworzyła się na innych. Towarzyszenie osobie przeżywającej depresję nie jest łatwe, wymaga wiele cierpliwości i wysiłku. Jednak daje dużą szansę na zbudowanie przez chorego autentycznej relacji, a w efekcie – przyczynia się do przezwyciężenia depresji.
 
Małgorzata Rogalska
 
 
strona: 1 2
グッチバッグコピー グッチ財布コピー