DRUKUJ
 
o. Stanisław Morgalla SJ
Gdy Bóg się wycofał
List
 


Ubóstwione ojcostwo
 
Drugie niebezpieczeństwo tkwi w pokusie zastępowania przez ojców duchowych Ojca, który jest w niebie. Rzadko występuje ono w czystej postaci, gdyż kapłani mają na tyle zdrowego rozsądku, by nie ogłaszać się za życia Bogiem. Ich „ubóstwienie” dokonuje się czasem mimochodem, w wyniku nieuniknionej idealizacji ze strony duchowych dzieci. Przeradza się ona w różne zależności, od których już tylko krok do duchowego autorytaryzmu czy despotyzmu. Warto w tym kontekście przypomnieć, że zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego tylko następcom św. Piotra przysługuje atrybut nieomylności, i to wyłącznie w sprawach dotyczących wiary i moralności. Żaden inny autorytet kościelny nie cieszy się tego typu przywilejem. Utrzymywanie podopiecznych w infantylnej zależności jest, po pierwsze, nakładaniem na siebie ciężaru nie do uniesienia, a po drugie nieuprawnionym zwalnianiem ludzi z używania własnego sumienia i brania za siebie odpowiedzialności. Kierownictwo duchowe dotyczy zazwyczaj złożonych problemów i wyborów, nie sprowadza się tylko do pokazywania, co jest dobre, a co złe. Dlatego też powinna to być posługa pokorna i cicha, świadoma własnych ograniczeń. Nie może prowadzić do zajmowania miejsca Pana Boga.
 
Ojcostwo duchowe
 
Przedstawione powyżej skrajności, nieco przerysowane i uproszczone, pozwalają uchwycić istotę duchowego ojcostwa. Punktem wyjścia jest nieobecność ojca, najpierw tego naturalnego, a później Boga Ojca. Ojcostwo duchowe wychodzi naprzeciw tym dwóm niezaspokojonym tęsknotom człowieka. Nie jest to jednak proste zaspokajanie ludzkich potrzeb, ale pośrednictwo, z oczywistym odniesieniem do jednego Pośrednika – Jezusa Chrystusa. Z tego względu ojcostwo duchowe zmusza do funkcjonowania w nieustannym napięciu. Aby wypełnić powierzone mu zadania, musi temu napięciu pozostać wierne. Jego istotą jest trwanie pomiędzy dwoma różnymi światami: ziemią i niebem, człowiekiem i Bogiem, eschatologicznym „już” i „jeszcze nie”, tym, co znane i nieznane.
 
Naturalne ojcostwo ma swoje granice i z racji skażenia ludzkiej natury grzechem – jest niedoskonałe. Ideał ojca, który stopniowo rodzi się w umyśle człowieka, a któremu naturalni ojcowie nie są w stanie sprostać, kieruje myśli ku doskonałemu Ojcu, Bogu. Przejście od jednego do drugiego wymaga jednak wiary. Mogą w tym pomóc ojcowie duchowi, którzy prowadzą nas w wierze, ale nikogo nie zastępują. Mężczyzna staje się ojcem, dając życie dziecku i podtrzymując je przy życiu przez zaspakajanie jego podstawowych potrzeb. Paradoksalnie, ojciec duchowy postępuje niejako w sposób odwrotny: nie zaspakaja potrzeb, ale je rozbudza, nie daje życia, ale – wyrażając się w duchu ewangelicznego radykalizmu – odbiera je (por. Łk 9,24).
 
Ojcostwo duchowe jest też twórczą odpowiedzią na trudność dostrzeżenia Boga w dzisiejszym świecie. Tę Jego pozorną nieobecność można tłumaczyć, posługując się żydowską opowieścią o stworzeniu świata. Zgodnie z przekazem Bóg się „wycofał” i zrobił miejsce, by świat mógł powstać. Świat jest więc miejscem po Nim, miejscem przepełnionym śladami Jego obecności, podobnie jak pusty pokój ukochanej osoby wypełniony jest jej śladami. Ojciec duchowy pomaga dostrzec owe ślady Boga, zrozumieć i przemienić życie w przygodę podążania za Nim. Co więcej, jeśli prawdziwe jest starotestamentowe przekonanie o nieuniknionej śmierci każdego, kto stanie „twarzą w twarz” z Bogiem, to zupełnie inaczej należy rozumieć Jego nieobecność. Przestaje ona być czymś negatywnym, a staje się przejawem troski i ojcowskiej tkliwości (w duchu wyznania: Na krótką chwilę porzuciłem ciebie, ale z ogromną miłością cię przygarnę – Iz 54,7). Oczywiście w zakresie ludzkich potrzeb doświadczamy pustki i braku, ale w logice wiary jest to obietnica, zapowiedź, przyrzeczenie.
 
* * *
 
Ostatecznym punktem odniesienia jest Jezus Chrystus, Ojciec Duchowy w pełnym tego słowa znaczeniu, jedyny Pośrednik w relacji z Ojcem, który łączy w sposób doskonały sprawy ludzkie ze sprawami Bożymi, naturę z łaską. Tajemnicę Jego duchowego ojcostwa winniśmy nieustannie rozważać, do niej też na koniec odsyłam. Pierwszym kluczem niech będą słowa: Ja i Ojciec jedno jesteśmy (J 10,30).
         
Stanisław Morgalla,
jezuita, psychoterapeuta, kierownik duchowy
 
 
strona: 1 2
グッチバッグコピー グッチ財布コピー