KATOLIK.pl - Portal katolicki dla wierzących, wątpiących i poszukujących
DRUKUJ
 
o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD
Oddać życie z miłości według św. Rafała Kalinowskiego
Zeszyty Karmelitańskie
 


Nadto jak rozumiał całkowite poświęcenie się Bogu, wyjawił w jednej z konferencji dla zakonników, w której wyliczył „cztery podpory życia zakonnego”: oderwanie od przywiązania nie tylko do grzechu, ale i do niedoskonałości; dążenie do doskonałości poprzez życie w duchu ewangelicznych błogosławieństw; zrezygnowanie z własnej woli; przygwożdżenie się do krzyża, czyli wierność, wytrwałość. Innymi słowy mówił o miłości okazywanej poprzez śmierć dla egoizmu.
 
„Rozdać siebie” przez kapłańską służbę
 
Jeden z autorów napisał bardzo trafnie, że św. Rafał „rozdał siebie”. Wyżej wspomnieliśmy już, że „uważał on siebie za cudzą własność”. Z tego rozumowania wynikały konkretne konsekwencje, które inny autor reasumuje: „Jestem własnością innych, to w takim razie bliźni ma prawo do tego, co jest moje; i to nie tylko ma prawo do mojej własności materialnej, ale także do mojego czasu, do mojej osoby, do tego, co mam najcenniejszego, do skarbu zdobytego przez wiarę”. Te idee leżały u podłoża najdonioślejszych decyzji życiowych św. Rafała. Z tego powodu zrezygnował z założenia rodziny i przyjął sakrament kapłaństwa: „w powołaniu kapłana widziałbym najwięcej pożytku dla siebie i dla bliźnich” – pisał rozpoczynając katorgę syberyjską. A gdy zostawiał posadę wychowawcy bł. Augusta Czartoryskiego, prosił, aby jego miejsce u boku wychowanka zajął jakiś kapłan, bo „żadna inna osoba nie zaradzi wielu potrzebom tak jak on”. Dlatego też, gdy sam otrzymał święcenia kapłańskie, po mszy św. prymicyjnej odprawionej u karmelitanek bosych w Krakowie, wykrzyknął: „jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie!”; najszczęśliwszym, bo mogącym służyć bliźnim nie tylko pod względem materialnym, ale i duchowym, dając im nie tylko chleb, ale i pomoc sakramentalną.
 
Kapłan w teologicznej wizji św. Rafała jest „ofiarnikiem z miłości”. Według jego własnych słów, kapłan składa na ołtarzu „ofiarę, którą jest sam Chrystus Pan, Syn Boży; składa ją za grzechy świata; rozdaje Chleb Żywota; wskrzesza z grzechów przez sakrament pokuty; pracuje dla zbawienia dusz, dla odradzania życia w Królestwie Bożym na ziemi”.
 
Pragnąc być kapłanem wiernym, ofiarnym, „ofiarnikiem” – użyjmy sformułowania samego św. Rafała – prosił on generała zakonu o „błogosławieństwo, aby umiał naśladować naszego Pana w tej świętej służbie nie tylko jako kapłan, lecz także jako ofiara”. Tą świętą służbą było prowadzenie bliźnich do Boga, udzielanie sakramentów, a tą ochoczą ofiarą miłości była jego heroiczna posługa w konfesjonale, do tego stopnia, że współcześni nazywali go „męczennikiem konfesjonału”, co przypomniał Jan Paweł II w przemówieniu wygłoszonym nazajutrz po jego kanonizacji. A sam św. Rafał zwykł mawiać: „idę na ofiarę”, co znaczyło: idę do konfesjonału, idę, aby służyć. I czynił to z miłości.
 
Ofiarowanie siebie za jedność Kościoła
 
„Świętorafałowe” oddanie życia z miłości dotyczy jeszcze jego zmagań ekumenicznych, co podkreślił nie tylko Papież w homilii kanonizacyjnej, ale co eksponuje również liturgia w jego doroczne święto, „abyśmy za jego przykładem i wstawiennictwem wielkodusznie współdziałali dla osiągnięcia jedności wszystkich wiernych w Chrystusie”. Rafał Kalinowski ofiarował dla sprawy ekumenizmu wiele wyrzeczeń. Dziś postawa otwartości cechuje, o ile nie wszystkich, to przynajmniej większość chrześcijan. Dawniej potrzeba było niezwykłej intuicji, aby przejawiać podobne poglądy. Św. Rafał odczytał doskonale znaki czasu i nie szczędził trudu w podejmowaniu inicjatyw mających na celu zjednoczenie chrześcijan. Mimo że czasem brakowało mu sił, nie zawsze służyło mu zdrowie, zjednoczenie Kościoła było jedyną jego troską, jedynym pragnieniem, jedyną intencją, w której ofiarował swoje cierpienia i pokuty: „Proszę modlić się za mnie – pisał do jednej karmelitanki bosej – aby przede wszystkim Bóg raczył udzielić mi łaski umiłowania cierpienia i wytrwania na tej drodze. Chociaż jestem u schyłku moich dni; nie mogę uwolnić się od tej myśli, że dobry Bóg, o ile pozostanę mu wierny, zmusi mnie swoją łaską, by pracować jeszcze dla jedności Kościołów poprzez Karmel Matki Bożej”.
 
W celu pozyskiwania dla jedności zarówno katolików, jak i prawosławnych, szerzył poprzez swoich znajomych nabożeństwo szkaplerzne w Rumunii, gdzie wyznawcy obu Kościołów jednoczyli się pod szatą Maryi. Z tym samym zamiarem posyłał szkaplerze na Węgry i do Rosji, zwłaszcza na Syberię, gdyż – jak sam wyznawał – „było dlań niemożliwością uwolnić się od tej myśli jedności Kościoła, która stała się w nim koniecznością; a wszystko przez Najświętszą Pannę! Ale nie tylko Rumunia, lecz także i Rosja!”. Z myślą o jedności Kościoła złożył też wizytę metropolicie unickiemu we Lwowie, arcybiskupowi Sylwestrowi Sembratowiczowi, z którym rozważał możliwość założenia wschodniej gałęzi zakonu karmelitańskiego.
 
Czerpiąc natchnienie z homilii papieskiej z dnia kanonizacji św. Rafała Kalinowskiego sprzed piętnastu laty, postawiliśmy sobie przed oczami jego przykład ewangelicznej, bezinteresownej, wielopłaszczyznowej miłości. Potrafił żyć miłością zawsze, mimo że przyszło mu żyć w czasach o wiele trudniejszych niż nasze: w szkole nie mógł się uczyć w języku ojczystym, na ulicach swego miasta od dziecka widział wojskowe oddziały zaborcy, gimnazjum, w którym się kształcił, znajdowało się naprzeciw klasztoru zamienionego na więzienie polityczne, z którego z kolei wychodziło się albo na szubienicę, albo na Sybir. Sam doświadczył dziesięcioletniej katorgi syberyjskiej, a gdy otrzymał upragnioną wolność, nie wolno mu było osiedlić się w rodzinnym Wilnie i był skazany na emigrację... Udowodnił, że aby żyć miłością, nie trzeba oczekiwać nadejścia „lepszych czasów”, bo do jej praktykowania „wszystkie czasy są dobre”. I sam wyjaśnił, gdzie znajdował siłę: „w ucieczce do sakramentów świętych i w modlitwie”.
 
o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD
 
strona: 1 2
グッチバッグコピー グッチ財布コピー