DRUKUJ
 
Marie-Gabrielle Leblanc
Pustynia rozkwita na nowo
List
 


Lud koptyjski żyje tym, co nadprzyrodzone, na co dzień. Często mówi się tutaj z uśmiechem:
„Nasz Kościół jest pełen mistycyzmu!”. Swoje odrodzenie zawdzięcza częściowo dwóm ostatnim patriarchom: Cyrylowi VI (1959-1971), wielkiemu świętemu, który dla Koptów jest tym, kim dla nas Jan Paweł II, oraz Szenudzie III, bohaterowi oporu wobec prześladowań islamskich. Sukces tej Wiosny Kościoła tkwi w dobrym poziomie formacji chrześcijan, silnej więzi wiernych z kapłanami, a przede wszystkim w intensywnym życiu liturgicznym, duchowym i sakramentalnym, będącym źródłem zaangażowania społecznego i charytatywnego. Paraie, dzięki zaangażowaniu świeckich – mężczyzn i kobiet – działają bardzo prężnie. Obecność od trzydziestu do stu diakonów w parafii to norma. Kluczem wydaje się odnowa praktyki comiesięcznej spowiedzi oraz kierownictwa duchowego.
 
Świeccy Koptowie utrzymują z mnichami więź o wiele ściślejszą niż przeciętny chrześcijanin w Europie. Chętnie odprawiają w klasztorze rekolekcje albo pielgrzymują do niego całymi rodzinami, spędzają w nim dni świąteczne lub po prostu wolne od pracy. Do codzienności należy chrzczenie w klasztorze niemowląt. I choć dla mnichów takie „najazdy” są nieco kłopotliwe, zgadzają się na to z miłości. Odwiedziny u mnichów stają się źródłem kolejnych powołań. Postulanci są coraz młodsi, choć równocześnie średni poziom świeckiego wykształcenia mnichów egipskich jest zdumiewająco wysoki. Nowicjat trwa dosyć krótko, ponieważ chłopcy są dobrze znani w klasztorze, gdzie od lat spędzali swój wolny czas i gdzie byli prowadzeni przez kierowników duchowych (starców).
 
Tłoczno na pustyni
 
Egipt dał światu chrześcijańskiemu życie monastyczne. Jednakże wezwanie pustyni nie jest wcale tak romantyczne, jak to sobie często wyobrażają ludzie Zachodu. Od starożytności pustynia postrzegana jest przez Egipcjan jako miejsce straszliwe. W języku hieroglificznym słowo „pustynia” można było wypowiedzieć na cztery, jakże
wiele mówiące, sposoby:
– khaset: góra, obca kraina (w Egipcie pustynia jest często górzysta; to miejsce, gdzie dusza może się wznieść ku Bogu). Egipcjanie mówią: „wstępować na pustynię”;
– deshret; czerwona, jałowa ziemia, w opozycji do czarnej i żyznej ziemi w dolinie Nilu;
– semyt: nieznane, kraina śmierci (miejsce pochówku, w starożytności grzebano tam zmarłych);
- akhet: nieskończony horyzont.
 
W IV w. na pustynię wyruszyły dziesiątki tysięcy mnichów. Ustały prześladowania, chrześcijanie zaczęli zajmować w społeczeństwie coraz bardziej uprzywilejowaną pozycję, oni zaś, płonąc chęcią oddania swojego życia za Chrystusa, postanowili udać się tam, gdzie nikt nie chciał żyć. Dziś założone przez nich klasztory, niekiedy olbrzymie, są „latarniami pustyni”, tak w sensie dosłownym, jak i przenośnym. W św. Samuelu, wielkim klasztorze położonym na południe od słynnej oazy Fajum, oświetlony nocą na bardzo wysokiej wieży krzyż rozjaśnia morze piasku, rzucając swój blask na cztery strony świata. To w nim studenci z Kairu, rodziny ze śpiącymi dziećmi, chłopi z Fajum w chustach i dżalabijach, przyciągnięci duchowym promieniowaniem tego miejsca, w ścisku uczestniczą w Mszy św. sprawowanej przez mnichów o czwartej rano.
 
 
strona: 1 2 3