KATOLIK.pl - Portal katolicki dla wierzących, wątpiących i poszukujących
DRUKUJ
 
Alicja Mazan–Mazurkiewicz
To będzie naprawdę dom
eSPe
 


W niebie odnajdzie się nasze prawdziwe ja, także to, co z niego na ziemi jest bezpowrotnie stracone – jak dzieciństwo człowieka starego, o którym na ziemi już nikt nie może pamiętać... (wiersz Bez dziadka w niebie).
Nie oznacza to jednak, że obraz nieba u Twardowskiego jest łatwy i słodki: poeta także się boi; to nie tylko lęk przed potworkowatym niebem karykaturalnych wyobrażeń (Odpusty), ale przede wszystkim święta bojaźń: świadomość, że Bóg, bliski człowiekowi, jest zarazem absolutnie niewyobrażalnie inny:
Nie boję się dętej orkiestry przy końcu świata
biblijnego tupania
boję się Twojej miłości że kochasz zupełnie inaczej [...]
boję się Twojej miłości
tej najprawdziwszej i innej
(Boję się Twojej miłości)
 
Odmienną, przejmującą wizję człowieka w obliczu tego, co go absolutnie przerasta, przestawia Joanna Pollakówna w tomiku Skąpa jasność (Warszawa 1999). Poetka uporczywie staje przed Nieznanym; pojęcie wieczności nie wiąże się u niej jednak, jak u Twardowskiego, z obrazami pełnymi ciepła. Życie wieczne, podobnie jak sam Bóg, jawią się jako przede wszystkim radykalnie inne wobec ludzkiego doświadczenia. Wieczność określana jest głównie przez negację tego wszystkiego, co znamy, a co naznaczone ułomnością, niepełnością, jednak – ludzkie i bliskie. Inność ta fascynuje, ale wzbudza też zrozumiały lęk. Wydaje się utratą znanego, oswojonego człowieczeństwa, stąd zaskakujące wyznanie:
Wreszcie przyjdzie rozstanie.
Ja w spotkania nie wierzę.
(Rozstanie)
Życie wieczne dotyczy bowiem nas, ludzi, ale jakże innych:
nas – odblasków w światłości
nieosobnych, wświetlonych
 
Dlatego wieczność jest swoistym rozstaniem z ukochanym człowiekiem, w wielkim blasku traconym. Transcendencja absolutnie przekraczająca człowieka miałaby niejako unicestwić jego osobność, odrębność, historię jego życia. Jednak nie wszystkie wiersze Pollakówny potwierdzają taką intuicję. W odwołującym się do płaczu Jezusa nad grobem Łazarza wierszu poetka pisze:
Ten ból stał się – więc jest.
Niewzruszenie
przetrwa życie,
śmierć przetrwa
i przetrwa wskrzeszenie.
xxx [Wielki jest w śmierci smutek]
 
Tu Pollakówna okazuje się bliska Twardowskiemu, z jego głęboką intuicją teologiczną: serca ludzkie w niebie także krzyż niosą pamiątkę z tej ziemi (wiersz Pamiątka z tej ziemi).
Twardowskiego zajmuje także sytuacja egzystencjalna „przekraczania progu”. Wkraczanie w wieczność, choć jest to w jego poezji wkraczanie w niebo, nie jest łatwe i przyjemne: dramatyczny wymiar nadaje mu ludzki opór przed porzuceniem strategii udawania, przed całkowitą bezbronnością i zaufaniem. Człowiek przed śmiercią Do ostatniej chwili nie przestawał mówić, odrzucając perswazję księdza, że tam słowa już nic nie znaczą (Słowa); język jest narzędziem ludzkiego ograniczonego samostanowienia, często pielęgnowania złudzeń. Wiersz W kolejce do nieba w nieco żartobliwym tonie przedstawia fazy zbliżania się do zbawienia:
najpierw trzeba wyglądać na świętego ale nim nie być
potem ani świętym nie być ani na świętego nie wyglądać
potem być świętym tak żeby tego wcale nie było widać
i dopiero na samym końcu
święty staje się podobny do świętego
Dopiero w niebie człowiek jest prosty – nie liczy na siebie, nie musi uwodzić Boga ani bliźniego, udawać innego niż jest, przeżywać swoich ziemskich porażek:
spokojni ponieważ niczego nie wykończyli
[...]
nie połykają tak jak my przerażonego sensu
nie udają ani lepszych ani gorszych
(O stale obecnych)
 
Wyobraźnia to wielki dar dany człowiekowi, ale też często źródło niepokoju. Dlatego chciałabym zakończyć to krótkie rozważanie o poezji zmagającej się z tym, co niewyobrażalne, wierszem innego księdza poety, Janusza Pasierba, przywracającym, najstosowniejszą w odniesieniu do kwestii eschatologicznych, ewangeliczną prostotę:
nie mówił że to będzie biuro parafialne
z kartotekami wedle cnót i zasług
klub dla zbawionych
z klimatyzacją i czytelnią biblii
nie obiecywał pałacu
z salą tronową błyszczącą łaskami
nie zapowiadał katedry
z wieczną adoracją
 
mówił o domu ojca
mówił że będziemy
mieszkać że to będzie
naprawdę dom
(dom)
 
Alicja Mazan–Mazurkiewicz
   
 
strona: 1 2 3
グッチバッグコピー グッチ財布コピー