DRUKUJ
 
Paweł Wieczorek
Krytyka idealizmu transcendentalnego
materiał własny
 



 
 Jak wiadomo ludzka zmysłowość posiada swoje naturalne granice. Pewnych dźwięków nie słyszymy ze względu na ich zbyt dużą lub zbyt małą częstotliwość. Podobnie rzecz się ma w przypadku wzroku: nasze oko reaguje jedynie na wąski zakres fal elektromagnetycznych. Obraz leżącej na stole książki prezentowałaby się prawdopodobnie inaczej, gdyby ludzkie oko było wrażliwe na podczerwień. Dzieje się tak dlatego, że to czego doświadczamy jest uwarunkowane budową narządów zmysłów. Inaczej widzi świat człowiek, inaczej pszczoła.
Zasadniczo są to jednak granice przekraczalne. Dysponujemy bowiem przyrządami, które umożliwiają nam dostęp do tych obszarów otaczającego nas świata, które ze względu na niedoskonałość naszych zmysłów są nam niedostępne.
 
Wierzymy, że jesteśmy w stanie poznać otaczającą nas rzeczywistość, czyli dotrzeć do jej istotowych struktur. Dzieje się to na drodze organizowania przez rozum danych czerpanych z doświadczenia.
Immanuel Kant uważał natomiast, że ludzkie poznanie jest ograniczone i to w sposób fundamentalny. Innymi słowy pewnych rzeczy nigdy się nie dowiemy. W szczególności wniosek ten dotyczy Boga. Faktu Jego istnienia nigdy nie uda nam się stwierdzić. Można go co najwyżej zapostulować, co też Kant uczynił, gdyż sądził, że  idea Boga jest niezbędna w kontekście istnienia porządku moralnego. Jedyną sensowną postawą w odniesieniu do Stwórcy jest zatem agnostycyzm.
 
Zdrowy rozsądek podpowiada nam, że o istnieniu przestrzeni i czasu dowiadujemy się za pośrednictwem doświadczenia. Oto przychodzi na świat dziecko i wskutek interakcji z otoczeniem kształtuje w swoim umyśle te dwa pojęcia.
Zdaniem filozofa z Królewca w doświadczeniu nie ma czegoś takiego jak przestrzeń i czas. Obie kategorie są w stosunku do niego pierwotne. Nie doświadcza się ich, a jedynie organizuje według nich bodźce.
Kosmita posiadający inne kategorie zupełnie inaczej postrzegałby tą samą rzeczywistość. Mógłby być na przykład pozbawiony formy czasu, wówczas być może wszystko widziałby jednocześnie. Nie jesteśmy jednak w stanie określić jak by mu się jawiła wtedy rzeczywistość, bo jako ludzie nie możemy wznieść się ponad tą kategorię.
Kant do form, które umożliwiają nam odbiór świata zaliczał też przyczynowość i substancję, a także wiele innych. By zrozumień tok jego rozumowania nie jest jednak konieczne wymienianie ich wszystkich.
 
Nie jest w naszej mocy uwolnienie się od idei warunkujących doświadczenie. Stanowią one element konstytuujący nasze człowieczeństwo.
Wnosimy więc w obraz świata swoje kategorie i nic nie jesteśmy w stanie na to poradzić. Rzeczywistość jest przez nas nie tylko odkrywana, ale i tworzona. W efekcie nie mamy dostępu do rzeczy, z którymi się kontaktujemy. Byłby on możliwy jedynie wówczas, gdybyśmy potrafili zdystansować się do swoich kategorii, do czego zdaniem Kanta nie jesteśmy zdolni, bo to tak jakby próbować podnieść siebie samego do góry.
 
Rzeczy, do których nie mamy dostępu poznawczego, tak zwane ‘rzeczy same w  sobie’ Kant określił mianem noumenów. To właśnie one uczestniczą w naszym poznaniu poprzez oddziaływanie na zmysły.
W efekcie jawi nam się następująca struktura rzeczywistości: cały świat jest zbiorem istniejących niezależnie od nas noumenów, których nie potrafimy jednak w pełni przeniknąć myślą, gdyż nie pozwala nam na to natura naszego aparatu poznawczego.
 
Pojawia się naturalnie pytanie o prawdziwość tej dość egzotycznej teorii poznania. Wyczuwamy intuicyjnie, że tkwi w niej jakiś zasadniczy błąd. Każdy nieskażony refleksją filozoficzną człowiek żywi spontanicznie przeświadczenie, że możliwy jest przynajmniej częściowy wgląd w to, co go otacza. Nie stawia swojemu umysłowi żadnych nieprzekraczalnych tam.
 
Epistemologii Kanta zarzucić można przede wszystkim niespójność. Polega ona na twierdzeniu, że coś jednocześnie jest i nie jest poznawalne.
Z jednej strony zakłada się, że nie jesteśmy w stanie dociec, czym są w swej istocie noumeny, z drugiej strony stawia się tezę, że realnie istnieją i współtworzą nasze poznanie jako jedno z jego źródeł. Okazuje się zatem, że można o nich orzec coś pozytywnego. Odkrycie istotnej struktury rzeczywistości to dość wybitne osiągnięcie jak na tak ograniczone zdolności naszego umysłu. Ta niekonsekwencja w poglądach jasno pokazuje, że proponowana przez Kanta teoria poznania jest fałszywa.
 
Filozofia chrześcijańska opowiada się za realizmem, tak ontologicznym jak i epistemologicznym. Oznacza to, że pojmuje rzeczywistość jako istniejącą niezależnie od ludzkich aktów poznawczych i jednocześnie przyjmuje, że rozum jest w stanie przeniknąć jej istotne struktury.
 
Paweł Wieczorek
 

Bibliografia:
1) Josh McDowell, Przewodnik apologetyczny, Oficyna Wydawnicza „Vacatio”, Warszawa 2002.
2) Zachariasz Łyko, Zarys filozofii chrześcijańskiej, Chrześcijańska Akademia Teologiczna, Warszawa 1995.