DRUKUJ
 
Paweł Wieczorek
Człowiek nie jest bezużyteczną pasją
materiał własny
 


O twórczym sensie niepokoju można mówić zawsze wtedy gdy skłania nas do zastanowiania się czy aby na pewno dobrze wykorzystujemy powierzony nam czas. Wiele ryzykujemy, gdy zagłuszamy w sobie głos podpowiadający nam, że idziemy niewłaściwą drogą.  

Refleksję nad problematyką sensu życia podejmowali nie tylko teologowie, filozofowie, artyści czy pisarze. Zajmowali się nią także psychoterapeuci i lekarze. Jednym z nich był wiedeński psychiatra Viktor Emil Frankl (1905-1997).

Jego zdaniem główną siłą napędową ludzkiego życia jest chęć odkrycia swojego powołania. Stan zadowolenia pojawia się jako konieczny i niezamierzony skutek realizacji tego powołania. Wbrew temu co twierdził Zygmunt Freud (1856 - 1939) głównym motorem ludzkiej aktywności nie jest poszukiwanie przyjemności. Frankl odkrył, że zależy nam przede wszystkim na świadomości, że nasza egzystencja zogniskowana jest wokół jakiegoś istotnego celu. Jest nim mianowicie integralny rozwój osobowości poprzez realizację pełni człowieczeństwa.

Odnajdujemy siebie nie w hedonistycznym używaniu życia, ale zawsze wtedy gdy, podchodzimy do niego zadaniowo chcąc doskonalić siebie i świat, w którym żyjemy. Tylko w ten sposób można się spełnić i odnaleźć trwałą radość życia.
Najważniejsze jest nie to jak długo żyjemy, a raczej to jaką treścią wypełniamy swoją codzienność. Wiedeński psychiatra dostrzegał też rolę cierpienia w rozwoju ludzkiej osoby. Uważał, że niszczący wpływ na człowieka posiada nie tyle samo cierpienie, co poczucie jego bezsensu. 

Poglądy Frankla na temat sensu ludzkiego życia krystalizowały się nie tylko w zaciszu gabinetu lekarskiego lecz także podczas pobytu w obozach koncentracyjnych. W 1942 roku Frankl wraz z rodzicami, bratem i żoną został aresztowany i wywieziony do Auschwitz a potem do Dachau. Zauważył tam, że w  ekstremalnych warunkach obozowych najlepiej radzili sobie ludzie, którzy służyli pomocą innym. Najodporniejsi na ciosy okazali się ci, którzy poświęcali się bliźniemu. Podobne wnioski zawarł w swojej książce pt: "Rytm życia" polski psychiatra Antoni Kępiński, który po II wojnie światowej brał udział w leczeniu byłych więźniów Auschwitz. Piekło obozowej rzeczywistości ujawniało ścisły związek pomiędzy nadzieją, altruizmem i aktywnością a zdolnością do przeżycia. Więzień, który ulegał zwątpieniu bardzo zmniejszał swoją szansę na przetrwanie. Często na drugi dzień już nie żył.

Doświadczenia obozowe utwierdziły Frankla w przekonaniu, że  pełna pomoc psychologiczna powinna uwzględniać duchowy element w człowieku, a więc także jego rozterki egzystencjalne.
Brak zaangażowania w realizację ogólnoludzkich wartości może być źródłem poważnych życiowych kryzysów, których przeróżne rozrywki, alkohol czy sex nie są w stanie zagłuszyć. W swojej książce "Homo patiens" Frankl wyjaśnia to następująco: "Człowiekowi nie chodzi nigdy tylko o samą przyjemność, ale zawsze o jakiś sens. Przyjemność pojawia się każdorazowo sama, a mianowicie wraz z osiągnięciem celu; przyjemność jest skutkiem, ale nie jest celem samym w sobie".

Frankl stanowczo przeciwstawiał się redukowaniu człowieka jedynie do sfery somato-psychicznej. Uważał, że w każdym z nas jest też miejsce na sferę duchową, którą należy wziąść pod uwagę podczas terapii. Twierdził również, że człowiek jest wolny i zawsze ma możliwość wyboru pomiędzy dobrem i złem. 
Wiedeński psychiatra wspominał wreszcie o nadsensie, czyli ostatecznym sensie rzeczywistości. Stanowi on podstawę i dopełnienie indywidualnego sensu życia każdego człowieka. 

Globalny sens świata był przez wielu filozofów kwestionowany. Dotyczy to zwłaszcza myślicieli wywodzących się z nurtu egzystencjalizmu ateistycznego. Jednym z głównych przedstawicieli tego nurtu był Jean Paul Sartre (1905-1980). Filozof ten twierdził, że otaczająca człowieka rzeczywistość jest absurdalna, co oznacza, że nie została przez nikogo zaplanowana. Ateizm Sartre'a miał charakter postulatywny. Filozof ten absolutyzował mianowicie wolność, a ponieważ idea Boga jako stwórcy natury ludzkiej była z tą wolnością nie do pogodzenia, w związku z tym istnienie Boga zostało zanegowane.

Brak planu dotyczy także człowieka, co Sartre ujął lapidarnie, że istnienie poprzedza istotę, dlatego każdy z nas skazany jest na ciągłą kreację swojej istoty, czyli samego siebie i swoich wartości.
Innymi słowy permanentny wybór jest losem każdego z nas. Nikt nas w tym nie wyręczy. Jedyny sposób na to by nie poddać się rozpaczy wynikającej z uświadomienia sobie swojej ludzkiej kondycji to aktywna walka z absurdem.

Zdaniem Sartre'a ludzie wierzący w Boga kierują się tak zwaną złą wiarą czyli rezygnują z odpowiedzialności za swój los poprzez przyjęcie gotowych ról narzuconych im przez religię.
Zachęta do aktywności to niewątpliwie pozytywny element filozofii Sartre'a. Za błędne natomiast należy uznać jego koncepcję wolności i arbitralne negowanie na jej podstawie obecności Boga. Człowiek nie ma mocy tworzenia własnej natury i wartości moralnych. Nie posiadamy bowiem władzy nad własnym sumieniem. Zło wyrządzone drugiemu człowiekowi niczym powracająca fala daje o sobie znać i niszczy radość życia.


 

 
strona: 1 2
グッチバッグコピー グッチ財布コピー