DRUKUJ
 
ks. Jerzy Szymik
Spodziewać się
Gość Niedzielny
 


Wszyscy we mnie zwątpicie...

W Ewangelii według św. Marka czytamy, że po odśpiewaniu hymnu, po Ostatniej Wieczerzy, Jezus i uczniowie wyszli w stronę Góry Oliwnej. I wtedy to, po drodze – prawdopodobnie z jakimś przepastnym smutkiem – Jezus mówi do swoich uczniów: „Wszyscy we mnie zwątpicie”.

Chrystus często zapewne przemierzał pagórkowate okolice doliny Cedronu – potoku, który wije się pod Górą Oliwną. Na pewno też niejeden raz, nie tylko w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek, modlił się na stokach Góry Oliwnej, w Ogrodzie Getsemani. „Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni” – czytamy w pierwszym zdaniu ósmego rozdziału u św. Jana. Właśnie tam i wtedy rozegrała się scena z cudzołożną kobietą. Scena, która pojawiła się w czytaniach przed tygodniem. Przypomnę puentę arcybiskupa Blooma: „Nie możesz się spotkać z Bogiem, ponieważ jesteś w tej scenie jedynym człowiekiem, któremu nie wypada kamień z dłoni. Chcesz pomścić na niej swój własny grzech. Ponieważ twoje serce jest ciemne, dlatego chcesz zabijać. Nie jesteś podobny do Boga”.

Czas wielkiej powagi

Góra Oliwna, tak jak ją rozumiemy, tak jak ją przedstawiamy w malarstwie i literaturze – z Ogrodem Getsemani, z Chrystusem pocącym się krwawym potem – jest znakiem jakiejś wielkiej, głębokiej powagi. Czterdzieści dni Wielkiego Postu to czas wielkiej powagi, medytacji nad głębią własnego życia. Nad powagą niepowtarzalności decyzji, które w życiu podejmujemy... Wielki Post jest czasem poważnym. Czasem uprzywilejowanym dla najważniejszych pytań, jakie przetaczają się przez nasze serce, przez nasze życie.

Czego chcę od życia ? Czego się po nim spodziewam? Co ma mi przynieść najbliższy tydzień, miesiąc, rok – żebym się czuł szczęśliwy? Jeśli jestem zadowolony ze swojego życia, to dlaczego? Jeśli mam żal – do Boga, do ludzi, do siebie – jeśli z moim życiem dzieją się rzeczy, których bym nie chciał, to dlaczego? Co mnie uwiera, co mnie cieszy? Czym jest moje życie dla mnie? Czy zadaję sobie w ogóle to pytanie? Trwa Post, czas powagi. Wielki Post – wielka powaga.

Chciałbym na chwilę zobaczyć, jak to jest w piekle

Żydowska anegdota, która mówi rzecz istotną na ten właśnie temat: czego się człowiek po życiu spodziewa. Oto – zaczyna się owa opowieść – pewien grzesznik umarł i trafił w zaświaty. Znalazł się w miejscu, gdzie spełniane były wszystkie jego zachcianki. Cokolwiek zapragnął, miał. Przez pierwsze trzy dni bawił się świetnie. Czwartego trochę już mu się znudziło. Piątego się skrzywił, kiedy proponowano mu kolejne uciechy. Obsługa pyta: – Coś jest nie tak? Nie, nie – odpowiada – wszystko jest w porządku, ale chciałbym na chwilę zobaczyć, jak to jest w piekle. – A pan myśli, że gdzie pan jest? – pyta personel.

Coś ważnego zostało tu powiedziane o głębokim pragnieniu ludzkiego serca. My w gruncie rzeczy nie pragniemy – a jeśli nawet, to tylko naszą „powierzchnią” – spełniania zachcianek. Chcemy – jako ludzie – czegoś znacznie więcej. Chcemy, by nasze życie było poważne, by przylegało do sensu, do Boga. Chcemy kochać i być kochani. Chcemy, by z naszego życia ktoś miał pożytek. Chcemy, by nasza krew, nasz pot, nasze łzy służyły jakiejś dobrej sprawie, ludziom. W gruncie rzeczy, na dnie naszego serca, chcemy dobra. I to niekoniecznie wyłącznie dla siebie... Taka jest prawda o nas – prawda, która jest w nas.

Żadnych śladów płomieni, żadnych narzędzi tortur

Inny obraz. Główną atrakcją dla zwiedzających bawarskie miasto Bamberg jest katedra pod wezwaniem św. Piotra. Została zbudowana prawie 1000 lat temu, w XI wieku. Przed wejściem do bazyliki, w tzw. portalu, katedra posiada wspaniały zespół kamiennych figur z pierwszej połowy XIII wieku. Rzeźba przedstawia – jak to często w średniowiecznych katedrach – Sąd Ostateczny.

W środku stoi Chrystus, po prawej zbawieni, po lewej potępieni. I właśnie ta ostatnia grupa postaci przykuwa najbardziej uwagę odbiorcy. Żadnych śladów płomieni, żadnych narzędzi tortur – prawie jak w przytoczonej wyżej żydowskiej anegdocie. Żadnych piekielnych maszkar, tak charakterystycznych dla średniowiecznej wyobraźni i sztuki.

Wręcz przeciwnie – spokój, wykrzywione w kamiennych półuśmiechach twarze, prowadzone jak gdyby nigdy nic rozmowy między kamiennymi figurami. I rozłożone w geście, kojarzącym się z bezradnością, ręce Chrystusa. Jego pełna powagi i bólu twarz.

Wtedy następuje moment, w którym do widza dociera groza tej rzeźby. Oto przejście z ziemskiego życia w wieczność piekła dokonało się dla tych ludzi niepostrzeżenie, jakby naturalnie. Piekło rozpoczęło się dla nich już na ziemi, najprawdopodobniej. Polega ono bowiem na świadomym odrzuceniu Chrystusa i na „przezwyciężeniu” tego problemu. Na urządzeniu życia bez Niego. Jak to się kiedyś mówiło: „lekko, łatwo i przyjemnie”.

Ostateczne zabiciu w sobie tęsknoty

Bez trudnych pytań, bez moralnych komplikacji – da się żyć bez tego. Piekło po śmierci jest już wówczas tylko prostą konsekwencją uczynienia siebie kalekim, pustym, wypłukanym, ślepym, głuchym na głębszy, Boski wymiar życia… Nie wiem, czy tak jest, ale myślę, że na tym może polegać piekło – na ostatecznym zabiciu w sobie tęsknoty za Bogiem. I dlatego te rozmowy, uśmiechy kamiennych figur w Bambergu – nic się nie stało. Nastąpił rozbrat z Bogiem, największa tragedia w życiu człowieka – a tu nic – trzymamy fason, jest OK. Może na tym właśnie polega piekło, że się całą wieczność udaje, iż się nic nie stało.

Ojcze, bądź Twoja wola!

Jezus jest na Górze Oliwnej samotny, skoncentrowany na najważniejszej sprawie swojego życia – na woli Ojca. Pozbawiony współczucia, oparcia, pomocy przyjaciół. Ale wewnętrznie pełen godności; Bóg wierny, człowiek – dzielny, choć złamany, z krwawym potem na skroni. Jego bliscy uciekli w sen. Zawiodła ich lojalność i posłuszeństwo, dotknęło ich przepowiedziane zwątpienie. Są po dobrej kolacji – nie należy się więc przejmować, problemy można przesunąć na potem. Pora na jakąś formę relaksu.

Dobrze, że był tam ktoś, kto oblany krwawym potem wziął ciężar na siebie. Ktoś, kto wypowiedział w ciemną noc słowa, z których żyjemy po dziś dzień: „Ojcze, bądź Twoja wola. Chcę, by mi było ciężko po to, by moim braciom było lżej”. Co znaczy dla mnie: nie traktuj swojego życia zbyt lekko. Pamiętaj, że życie to poważna sprawa. Próbuj żyć serio. Dla innych. Czego chcesz od życia? Czego się spodziewasz po swoim życiu? Czego chcesz ode mnie? W czym ci pomóc? Spodziewaj się wszystkiego. Zbawienia, Boga. Amen.

ks. Jerzy Szymik

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー