DRUKUJ
 
Jacek Salij OP
Wpływ wiary na moralność
Mateusz.pl
 


Pokora

Dwa jeszcze zagadnienia należą istotnie do naszego tematu: wpływ wiary na stosunek do samego siebie oraz na stosunek do drugiego człowieka. W stosunku do samego siebie wiara podpowiada nam postawę pokory. Pokora jest czymś innym niż skromność. Jestem skromny, jeśli noszę w sobie głębokie przeświadczenie, że nie wolno mi wywyższać się ponad innych ludzi. Pod niejednym względem bowiem przewyższają mnie oni już teraz lub potencjalnie, te zaś walory, w które ja jestem od nich bogatszy, stawiają mnie ponad nimi tylko drugorzędnie – w ludzkiej godności jesteśmy przecież wszyscy sobie równi!
 
Pokora jest czymś innym. To radosna świadomość, że Bóg jest nieskończenie większy ode mnie. Że w Nim – a nie we mnie – ma swe źródło prawda i dobro, sprawiedliwość i miłość. Że On – a nie ja – wart jest tego, żeby Go kochać całym sercem, całym umysłem, ze wszystkich sił i z całej duszy. Pokora to radosna świadomość, że Bóg jest i że ja jestem od Niego całkowicie zależny. To gorąca tęsknota, żeby Mu podlegać naprawdę we wszystkim.
 
Karykaturą i przeciwieństwem pokory jest poczucie mojej nicości wobec bezmiaru kosmosu albo wobec potęgi bezosobowych struktur lub innych zjawisk, w obliczu których czuję się bezsilny i nieważny. Powolność wobec nieskończonego i kochającego Boga umacnia moją osobową godność i odrębność.
 
"Pokora" wobec bezdusznych sił tego świata, które wydają się człowiekowi nieskończenie potężne, degraduje nas z godności osób i utrudnia zachowanie właściwej człowiekowi podmiotowości.
 
Obecność Boża, jeśli pod jej namiotem pragnę umieścić swoje życie, przymusza mnie również do pogłębienia mojej życzliwości dla innych ludzi. Z natury bowiem jestem – każdy z nas – życzliwy dla innych, ale to życzliwość egocentryczna. Obejmuje ona trzy kategorie ludzi: tych, którym coś zawdzięczam, tych, z którymi warto – ze względów takich czy innych, ważnych lub mało ważnych – być związanym, i wreszcie tych, z którymi czuję się jednym.

Przekraczać egocentryzm
 
Otóż Chrystus żąda od nas, żebyśmy przekraczali ten egocentryzm, a zarazem żebyśmy przekształcali naszą życzliwość w miłość. Każdy człowiek jest niewątpliwie wart miłości, bo każdy jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Więcej: każdy człowiek jest niewątpliwie kochany przez Boga, za każdego z nas poszczególnie umarł Syn Boży. Straszna to pycha sądzić, że ktoś, kogo kocha sam Bóg, nie jest wart miłości.
 
Sprawdzianem, a zarazem miejscem szczególnego pogłębiania naszej miłości bliźniego jest zwłaszcza nasz stosunek do dwóch kategorii ludzi. Po pierwsze, do ludzi w taki lub inny sposób bezradnych i potrzebujących, wobec których nie mamy żadnych społecznych zobowiązań. Bezinteresowne i pełne czci pochylanie się nad takimi ludźmi stanowi jeden z najbardziej charakterystycznych gestów Ewangelii.
 
Po wtóre, stosunek do krzywdzicieli i nieprzyjaciół. Rozmaite konflikty z innymi są być może nieusuwalną cząstką naszego obecnego losu. Bywają nawet sytuacje, kiedy słuszniej jest wejść w jakiś konflikt, niż się od niego powstrzymać; w Piśmie Świętym znajdziemy takich sytuacji bez liku. Otóż Pan Jezus z całą stanowczością pouczał nas, że na tej ziemi nie mogą się zdarzyć podziały między ludźmi tak głębokie, które by nas od siebie oddzielały całkowicie. Nawet jeśli oddziela nas wzajemnie od siebie jakaś wielka krzywda.
 
Jest to jednak temat, który zasługuje na osobne potraktowanie. Tutaj chciałem powiedzieć jedynie tyle, że martwa to wiara, która nie dąży do przezwyciężania egocentryzmu naszej życzliwości dla innych.

Jacek Salij OP
 
strona: 1 2 3 4