DRUKUJ
 
o. Bartłomiej J. Kucharski OCD
Żyć w głębokiej relacji z Bogiem
Zeszyty Karmelitańskie
 


Rozmowa z o. Wilfridem Stinissenem, szwedzkim karmelitą bosym, pisarzem i wybitnym znawcą duchowości karmelitańskiej

Drogi Ojcze, jest Ojciec obecnie, dzięki kilku przekładom książek na j. polski, znanym i cenionym wysoko popularyzatorem myśli św. Jana od Krzyża i św. Teresy od Jezusa w naszym kraju. Czytelnicy dzięki Noc jest mi światłem, Chleb, który łamiemy i Drodze modlitwy wewnętrznej mogli poznać głębię przemyśleń i poglądów Ojca na temat potrzeby pielęgnowania skarbu żywej wiary. Nie znają oni, jeśli tak można określić, Ojca prywatnie. Jeśli jest to możliwe, to proszę o kilka słów na temat okoliczności, które skłoniły Ojca do wejścia na "drogę karmelitańskiej doskonałości".

Będąc jeszcze młodym chłopcem wiedziałem, że chcę być księdzem. Pociągało mnie życie w jakimś zakonie misyjnym. Okazał się nim Karmel i widzę w tym tylko ingerencję Bożej Opatrzności. Bóg tak chciał i kiedy to zrozumiałem właściwie nigdy nie wątpiłem już w moje powołanie. Miałem 16 lat, kiedy wstąpiłem do klasztoru i pierwsze lata nie zawsze były łatwe, ale przeświadczenie o Bożej woli było dla mnie zupełnie jasne. Kiedy później lepiej poznałem charyzmat Karmelu – szczególnie poprzez Ojca Jerome Meersschaut OCD, mojego spowiednika, który był bardzo uduchowionym człowiekiem – doświadczyłem, że rzeczywiście przynależę do Karmelu. Jest on dla mnie bezgraniczną otwartością na rzeczywistość wewnętrzną, gdzie wszystko ogarnia miłość Boża. Jednak nie czuję, abym był już "gotowym" karmelitą. Powołanie jest czymś, w czym nieustannie się wzrasta.
 
Żyje Ojciec na prawdziwej pustyni – w kraju w przeważającej mierze protestanckim, gdzie tzw. praktykujących chrześcijan nie jest zbyt wielu. Na ile ta sytuacja pomaga Ojcu zrozumieć współczesny świat, który zapomniał o Bogu?
 
We współczesnej kulturze i społeczeństwach odzwierciedla się wiele wewnętrznego zagubienia ludzi. Wyraźnym tego przykładem jest sztuka, która często graniczy z psychopatią. Równocześnie rośnie zagubienie, z uwagi na brak stabilizacji społecznej. Najczęściej spotykam się z ludźmi poprzez osobiste rozmowy z nimi. To, co obserwuję nie odbiega chyba od tego, co mógłbym zaobserwować w bardziej tradycyjnym katolickim kraju, w każdym razie w krajach zachodnich. Spotykając się z biedą i poszukiwaniami poszczególnych ludzi mam wrażenie, że największa szansa spoczywa w zrozumieniu naszych czasów. Jednak również tutaj dostrzegam istnienie wielu pozytywnych stron. Kto doświadcza wewnętrznej pustki, temu często łatwiej otworzyć się na głębszą relację do Boga niż komuś, kto jest pełen różnych religijnych przyzwyczajeń. Mojego szwedzkiego środowiska nie nazwałbym pustynią, ale raczej szansą. Przemoc i moralna dekadencja to zjawiska tragiczne, ale nie mogą sprawić, aby Bóg stał się wobec nich bezradny. On działa w ludzkich wnętrzach nawet w najbardziej mrocznych okolicznościach.

Często spotykam się z opinią czytelników Ojca książek i sam tę opinię podzielam, że są to bardzo głębokie traktaty o życiu wewnętrznym i teologii, pisane językiem niezwykle prostym, przejrzystym, zrozumiałym dla każdego, a przy tym bardzo piękny literacko. W czym tkwi sekret Ojca stylu?

 
Do mojego powołania jako karmelity należy głoszenie homilii i nauczanie o życiu wewnętrznym. Jeżeli za moim pisaniem kryje się jakaś "tajemnica", to nie może nią być nic innego jak to, że próbuję wypełnić swoje powołanie i wykorzystać te zdolności, jakie otrzymałem. Może pomagam siać, ale to Bóg daje wzrost.

Dzisiejszy świat coraz bardziej staje się obojętny na sprawy Boże. Jakie miejsce widziałby Ojciec w nim dla Karmelu i jego posłannictwa?
 
Doświadczam, że duchowość Karmelu łatwo znajduje posłuch u współczesnych ludzi. Karmel przecież nie opowiada się za niczym innym jak tylko za głębokim uduchowieniem bez wielu systematycznych metod. Tego szuka człowiek w dzisiejszych czasach.
 
Polscy poeci doby Romantyzmu spełniali rolę duchowych mistrzów, przewodników narodu, kształtowali jego duchowe oblicze. Obecnie, w dobie rozwoju tzw. "pop-kultury" wpływ "sztuki klasycznej" na świadomość społeczeństw jest coraz bardziej ograniczony. Co Ojciec, jako znawca i miłośnik sztuki, sądzi na ten temat? Czy jest możliwe powtórne zintegrowanie świata religii ze światem sztuki we wzajemnej ich inspiracji?
 
Nie jestem wielkim znawcą sztuki, ale w mojej Ojczyźnie, Flandrii, sztuka zawsze była silnie zintegrowana z religijnością. Według mnie, sztuka ma stanowić bramę otwierającą na głębszą prawdę o życiu, tak, bramę do Boga. Artysta zawsze w pewnej mierze ma prorockie powołanie, a tym samym ma wielką odpowiedzialność. W późniejszym czasie na Zachodzie bardziej rozpowszechniły się ikony. To pozytywny znak. W każdej sztuce możemy wiele nauczyć się od ikonografii Kościoła wschodniego. Szacunek i powaga powinny być natchnieniem tak dla samego procesu tworzenia, jak i potem dla jego odbioru. Sztuka i religia nierozdzielnie należą do siebie, jestem o tym przekonany.
 
strona: 1 2
グッチバッグコピー グッチ財布コピー