logo
Poniedziałek, 24 września 2018 r.
imieniny:
Dory, Gerarda, Maryny, Hermana, Pacyfika – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Danuta Piekarz
A co mi do tego?!
eSPe
 


Na chodniku leży mężczyzna, porządnie ubrany, zadbany... Może zasłabł? Może trzeba by wezwać pogotowie? Ech nie, to na pewno pijak, po co sprawdzać, może ktoś się nim zainteresuje...
Gdy wyjmowałam kanapkę na drugie śniadanie, znów zauważyłam dziwny błysk w oczach Basi. Ona nigdy nie przynosi kanapek, jej rodzice piją... Ale w końcu co ja mogę na to poradzić? Jeśli jest głodna, niech powie wyraźnie, to się podzielę.
W tramwaju dwie staruszki na próżno rozglądają się, szukając wolnych miejsc. Na miejscu dla inwalidów rozsiadł się wystrzyżony młodzian, jeden z tych "zmęczonych od urodzenia". Babcie sobie postoją, w końcu ja wsiadłem wcześniej...
Obojętność na cudzy los nie jest objawem braku uczuć, ale znakiem ich zagłuszania.

Brak emocjonalnego rozróżniania
Chciałam napisać coś o obojętności... ale odnoszę wrażenie, że nie jest to najwłaściwsze słowo na określenie tej rzeczywistości, o której mówimy. Obojętność oznacza niedostrzeganie różnicy, brak emocjonalnego rozróżniania - na przykład jest mi obojętne, czy pojadę tramwajem, czy autobusem. Tu natomiast chodzi o brak logicznego wnioskowania z uczuć i odpowiedniego działania albo raczej o szybkie tłumienie właściwych reakcji: o pewnego rodzaju aborcję myśli, żeby nie mogły zostać wprowadzone w czyn. Bo nie wierzę w to, że nikomu nie przychodzi do głowy, by pomóc leżącemu człowiekowi, że ten młody chłopak ani przez moment nie pomyślał, że mógłby ustąpić miejsca... Myślę, że znacznie częściej zasypujemy te zdrowe, instynktowne reakcje tysiącem "racjonalnych" wykrętów pozwalających nam pozostać w błogiej bezczynności: "to niebezpieczne, czasochłonne, ja się spieszę, jest przecież tylu innych..."

Brak uczuć czy ich zagłuszanie?

Jak być miłosiernym Samarytaninem?
Człowiek-robot, pozbawiony uczuć, to nieczęste zjawisko (choć nie przeczę, że w ostatnich czasach ten rzadki gatunek zdaje się wzrastać w liczbę), częściej natomiast mamy do czynienia z pewnym hamulcem reakcji wobec ludzkiego cierpienia czy krzywdy: "Ile to będzie MNIE kosztowało, jeśli zareaguję? W jakiej mierze zburzy to MÓJ święty spokój?" Może więc lepiej udać, że niczego nie widzę?
Jean Vannier spróbował kiedyś wejść w sposób myślenia postaci z przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Kapłan i lewita zadali sobie pytanie: "Co się stanie, jeśli mu pomogę? Spóźnię się do świątyni... a jeśli on jest martwy, a ja go dotknę, będę musiał poddać się oczyszczeniu..." Tylko Samarytanin postawił sobie inne pytanie: "Co się stanie, jeśli ja mu NIE pomogę?"
Czasem się zastanawiam, jak zachowałabym się na miejscu Samarytanina, widząc pobitego, pokaleczonego człowieka w odludnym, pustynnym miejscu... Albo wcześniej - czy na pewno nikt nie widział, jak rozbójnicy znęcali się nad nim? Może wolał nie widzieć?
 

Świat przez pryzmat własnego nosa
Niestety, czasem odnosimy wrażenie, że dzisiaj podobne postawy są też owocem pewnych poczynań... wymiaru sprawiedliwości: jeśli słyszymy o sytuacjach, w których napadający bandyta jest na wolności, natomiast niewinny człowiek, który stanął w obronie pokrzywdzonego, musi się tłumaczyć przed sądem, że nie za mocno używał pięści, to zaczynamy się zastanawiać, czy bronilibyśmy napadniętych, nawet gdybyśmy już zaliczyli wszystkie kolory pasa w karate. Są to jednak sytuacje skrajne: znacznie częściej inni czekają na naszą reakcję, pomoc, aniżeli na obronę - i czekają daremnie.
Tak naprawdę to, co nazywamy obojętnością, w rzeczywistości jest patrzeniem na świat przez pryzmat własnego nosa, wyznaczającego nam linię horyzontu. Zamykamy się coraz bardziej i to wcale nie tylko dlatego, że rośnie przestępczość: dawniej też nie brakowało złodziei, a jednak ludzie potrafili zapraszać do mieszkania sąsiadów i znajomych, po prostu po to, by być razem, porozmawiać, pośpiewać... Tymczasem im więcej posiadamy, tym bardziej się "fortyfikujemy", by inni nie widzieli, nie zazdrościli, nie donieśli... Wiejskie domy, dawniej otwarte i gościnne, dziś straszą systemami alarmowymi i groźnymi brytanami na łańcuchu. Nie wchodź, to mój świat!

Przecież ja nic nie zrobiłem!
Jeszcze nie tak dawno można było spokojnie odwiedzać przyjaciół bez uprzedzenia... dziś w wielu środowiskach taka wizyta byłaby uznana niemal za akt agresji!
Nie tłumaczmy wszystkiego brakiem czasu, spójrzmy raczej na nasze rozumienie czasu: to jest MÓJ czas, jestem jego właścicielem i nie mam zamiaru dzielić się nim z byle kim.
Tak łatwo odnajduję siebie w tych stwierdzeniach... i, niestety, tak łatwo odnajduję siebie w ewangelicznym opisie tych, którzy na sądzie znaleźli się po lewej stronie Chrystusa (por. Mt 25): Byłem głodny, a nie daliście mi jeść, byłem spragniony... I już słyszę mój okrzyk wśród okrzyków otaczającego mnie tłumu: "Panie, przecież wiesz, że byłem zajęty, zapracowany... Przecież było tyle organizacji charytatywnych, które się zajmowały tymi kwestiami... Panie, czemu patrzysz na mnie z wyrzutem?! Przecież ja nic nie zrobiłem! NIC NIE ZROBIŁEM!" No właśnie...

 
Zobacz także
ks. Bogdan Giemza SDS
Istotna jest uwaga, by przy ocenie pontyfikatu Benedykta XVI, a szerzej spraw Kościoła, nie dać posłuchu "medialnym mędrcom" czy "ekspertom", bo więcej w nich dziennikarskiej sieczki niż rzeczowej analizy opartej na znajomości nauczania Kościoła. Śmiem twierdzić, że Benedykt XVI nie mógł być lubianym papieżem...
 
ks. Andrzej Wołpiuk
Człowiek instynktownie szuka szczęścia – pragnie być szczęśliwym – jest to jedno z jego najważniejszych pragnień, wpisanych głęboko w ludzką naturę. Gotów jest wiele poświęcić, podjąć nawet ogromne wyrzeczenia, byle tylko być szczęśliwym. Osiągnięcie szczęścia jest kluczowym marzeniem w życiu każdego człowieka...
 
Ks. Henryk Kroll
Jako jeden z nielicznych księży proboszczów uczę religii w szkole, mimo że mam już 60 lat. Moje odczucia są takie: czuję się w szkole dobrze, a nawet nie wyobrażam sobie, bym mógł nudzić się na plebanii, czy ciągle być w rozjazdach, zamiast katechizować dzieci. W pokoju nauczycielskim, jak dotąd, czuję się świetnie, niemal jak w rodzinie, i to mimo różnic światopoglądowych...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama