Katolik.pl - A może było tak... Święty Mikołaj po cywilu
logo
Czwartek, 22 października 2020 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Mieczysław Maliński
A może było tak... Święty Mikołaj po cywilu
Mateusz.pl
 


Na aniołki nie było się co oburzać. Wobec tego Święty roześmiał się swoim tubalnym śmiechem i powiedział:

– Żebyście wy mnie nie poznały, to tego się nie spodziewałem.

Dopiero wtedy aniołki poznały swój błąd i zawołały głośno:

– Oooooo!!!

Tak głośno, że prawie całe niebo się zleciało, żeby się dowiedzieć, co to znaczy. Skąd ten okrzyk zdumienia. I wtedy wszyscy zobaczyli, że aniołki miały powód do tego zdumienia. Na fotelu siedział nowy święty Mikołaj. Niby nie święty Mikołaj, a przecież prawdziwy święty Mikołaj. Rosły mężczyzna ubrany w sportowe ubranie, z czarną brodą, w bejsbolówce na głowie. Nawet całkiem przystojny.

– No, ale komu w drogę, temu już czas. Muszę iść na ziemię i zrobić, co do mnie należy – oświadczył święty Mikołaj i zaczął się zabierać do wyjścia.
– A my?! – krzyknęły aniołki. – Nie pójdziemy z tobą?!
– Jak chcecie, to chodźcie. Ale biorę tylko trójkę. Zagrajcie w marynarza, kto idzie ze mną.

Zostało to załatwione błyskawicznie. Przy świętym Mikołaju pojawiło się trzech aniołków. I wyprawa ruszyła na ziemię. W domu dziecka byli prawie natychmiast. Na portierni przytrzymał ich ochroniarz:

– A wy co tak po nocy?
– Ja jestem święty Mikołaj, a to trzy aniołki.
– Do kogo?
– Do Janka.
– Aaa. To już wiem. Janek czeka. Powiedział, że całą noc nie będzie spał, bo przyjdzie do niego ojciec. A więc to pan jest ojcem Janka?
– Ja jestem świętym Mikołajem.
– No, no, nie musi pan tego mówić, że jest pan świętym Mikołajem, bo ja wiem, o co chodzi. Dobrze, że pan przyszedł, bo Janek byłby niepocieszony. Jak było z tym listem, to cały dom wiedział. Wyśmiewali się z niego wszyscy, że święty Mikołaj nie ma nic innego do roboty, tylko ściągać rodziców do sierot. Nawet się zakładali, że to się nie spełni. No ale się udało. A więc miło mi spotkać ojca Janka.
– Ja jestem świętym Mikołajem.
– No już dobrze, dobrze. Grunt, że pan przyszedł. Ale skąd pan wziął tych trzech aniołków? Wyglądają jak prawdziwi.
– To są prawdziwe aniołki.
– No, no, niech pan już idzie. Pierwsze piętro, sypialnia numer 4. On nie śpi. Czeka na pana. Przyrzekł sobie, że nie zaśnie całą noc.

Poszli na palcach, po cichutku, żeby nikogo nie budzić. Po schodach, potem korytarzem, pod numer 4. Święty Mikołaj nacisnął delikatnie klamkę. Wszedł. W sypialni było ciemno, tylko w kącie słaba lampka rozpraszała czerń nocy. W pobliżu Święty zobaczył chłopca. Siedział na łóżku. Wyprostowany jak struna. Z szeroko otwartymi oczami. Wpatrzony w drzwi, które się powoli uchylały. Gdy zobaczył ich wchodzących, rozjaśniła mu się buzia, oczy zabłysły radością i wykrzyknął:

– Tatusiu! Jak się cieszę!

Wyskoczył z łóżka i podbiegł, wołając:

– Święty Mikołaj spełnił moją prośbę i sprowadził cię do mnie!

I rzucił się w objęcia Świętego.

– Dziękuję ci, żeś przyszedł, tatusiu...
– Ja jestem świętym Mikołajem.
– Ja wiem. Tatusiowie mówią w dzisiejszą noc, że są świętymi Mikołajami. I są świętymi Mikołajami. Ale mi nie musisz tego mówić. Ja już jestem duży. Przyszedłeś. Jak ci dziękuję! A to są prawdziwe aniołki, prawda? Bo ty chyba uczysz w szkole, nieprawda? – Janek paplał jak najęty. – To są twoi uczniowie, których wziąłeś ze sobą, żeby się ze mną bawili. Ale ja nie potrzebuję. Nikogo. Tylko ciebie. Czekałem na ciebie całe życie, a ty nie przychodziłeś. Aż wreszcie wpadłem na pomysł – zwierzał się – żeby napisać do świętego Mikołaja. Dlaczegoś nie przychodził tyle czasu do mnie? – Janek wciąż mówił w objęciach Świętego.
 
Zobacz także
Mateusz Czarnecki
Ojcostwo przyszło i przychodzi tylko wraz z ojcostwem. Nie wcześniej. Ojcostwo moje rozgrywa się tu i teraz, na moich oczach. Czasem jest ono niewyspane, innym razem zaczyna się martwić, ma w sobie tyle znoju, co i radości. I nie da się tych rzeczy zbilansować, oddzielić ani rozróżnić. Ojcostwo jest moją najmocniejszą i najsłabszą stroną zarazem...
 
Leszek Aleksander Moczulski
Mnóstwo czynów, słów, traktatów tworzyło to, co nazywamy "rozumnym sercem" Europy. Owe prądy i zjawiska podlegały nieustannym starciom, kwitły, przekwitały, ulegały transformacjom, ale te, które zakorzeniły się na trwałe, stanowią o dziedzictwie Europy. Jak okiełznać namiętności, które zawsze targały naszym kontynentem?...
 
Magdalena Węglewska
Kim jest mężczyzna w Kościele? Jakie powołania, drogi stoją przed nim? Jaka duchowość wyraża jego drogę, jego specyfikę? Jakie pieśni, rytuały, gesty odpowiadają i wyrażają duchowość męską? Jako kobieta mogę tylko zadawać pytania, które najprawdopodobniej nie dotykają jeszcze wcale istoty problemu. Przez dwa tysiące lat o kobietach pisali głównie mężczyźni, więc być może o dyskusję na temat roli i miejsca mężczyzny w Kościele może prosić także kobieta...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー