Katolik.pl - A może było tak... Święty Mikołaj po cywilu
logo
Czwartek, 22 października 2020 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Mieczysław Maliński
A może było tak... Święty Mikołaj po cywilu
Mateusz.pl
 


A Mikołaj powoli szedł, trzymając go w ramionach, podszedł do łóżka, ułożył go w nim, siadł obok i słuchał.

– Nie musisz mi odpowiadać. I nie musisz przychodzić często, bo wiem, że ciężko pracujesz. Ale przyjdź, gdy tylko będziesz mógł. Przecież mama umarła i jesteśmy tylko my dwaj na świecie. I obiecaj, że na drugi rok też przyjdziesz w noc świętego Mikołaja.
– Przyniosłem ci podarunek – przerwał święty Mikołaj, odbierając z rąk aniołka dużą paczkę.
– Ja wolałbym, żebyś mi nic nie dawał. Jeżeli chcesz coś mi podarować, to pogłaskaj mnie.

Święty Mikołaj, wzruszony, pogłaskał Janka po głowie, potem przytulił go znowu do siebie i tak trwali w objęciach, aż z radości Janek się rozryczał, jak nigdy. Płakał, szlochał. Aż wreszcie, wtulony w Świętego, uspokoił się. Święty Mikołaj wycałował go po zapłakanych oczkach, po głowie, po łapkach, przykrył kołdrą i powiedział:

– To ja już pójdę.
– Jeszcze nie odchodź. Ja przygotowałem dla ciebie prezent. To przecież dziś jest dzień świętego Mikołaja. Tatusiowie też otrzymują prezenty. Ja też się mogę zabawić w świętego Mikołaja, tak jak ty.

Sięgnął do szuflady stoliczka, który stał obok jego łóżka, wyciągnął dużą kartkę papieru – na niej było namalowane czerwone serce. Pod nim kulfonami wypisane: “Kocham Cię, Tatusiu – Janek”.

Święty schował delikatnie papier, żeby go nie pomiąć. Jeszcze raz przytulił Janka, zrobił mu krzyżyk na czole i powiedział:

– Żegnaj. Do następnego zobaczenia.

Zgarnął aniołki, wyszedł z izby, zamknął delikatnie drzwi za sobą, przeszedł portiernię – ochroniarz się zdziwił:
– To już? Tak prędko?
– Janek musi się wyspać. Jutro znów jest dzień.
– Ale się ucieszył, no nie?
– Ucieszył się. Ale dla pana też mamy prezent. Bo dzisiaj święty Mikołaj rozdaje prezenty.

I wręczył ochroniarzowi pakiecik, który podał mu jeden z aniołków. Gdy wyszli, spytał go któryś:

– To teraz do nieba?
– Nie. Teraz do tatusia Janka.

W jednej sekundzie znaleźli się przy bramie więzienia. Policjant zatrzymał ich.

– A wy kto? W jakiej sprawie o takiej godzinie?
– Jestem świętym Mikołajem, a to moje aniołki.
– A do kogo święty Mikołaj chce się dostać? – spytał policjant rozbawiony.

Święty Mikołaj wymienił nazwisko ojca Janka.

– Ale on już z pewnością śpi.
– To go obudzimy.
– No to w drodze wyjątku. Niech będzie. Bo to dzień świętego Mikołaja.

Strażnik podniósł słuchawkę, powiedział:

– Przyślijcie mi kogoś jako eskortę.

Za chwilę był człowiek, który poprowadził świętego Mikołaja i jego towarzyszy na miejsce. Święty Mikołaj usiadł w sali widzeń. Za chwilę pojawił się człowiek.

– A wy kto? O takiej porze żeby zrywać człowieka ze spania – narzekał zaspany więzień.
– Ja jestem świętym Mikołajem. A to moje aniołki.
– No to jeszcze takiego świętego Mikołaja w życiu nie widziałem. A gdzie ornat, mitra, pastorał? – zażartował więzień.

Ale gdy się nie doczekał odpowiedzi, zapytał:

– A po coście przyszli?
– Z prezentem od syna.
– Od syna? – człowiek zdziwił się aż pod samo niebo. – To on mnie pamięta?

Święty Mikołaj wyciągnął kartkę z sercem i pokazał przez szybę. Człowiek sylabizował:

– “Kocham Cię, Tatusiu – Janek”. A ja myślałem, że mnie nienawidzi – mruknął wzruszony człowiek do siebie czy do świętego Mikołaja.
– On czeka na ciebie. Codziennie czeka na ciebie. Ale zgodzi się, że przyjdziesz tylko od czasu do czasu – tłumaczył Święty. – Bo mieszkasz daleko i jesteś bardzo zajęty.
– Może i dobrze radzisz – przytaknął człowiek.

Święty Mikołaj dodał bardzo dobitnie:

– Czasem was wypuszczają z więzienia na przepustkę. Nie musisz Jankowi wszystkiego mówić. Bylebyś przyszedł, przytulił, pogłaskał, pocałował. On na to czeka.

Człowiek rękawem otarł łzy, które mu spływały po twarzy.

– Przyrzekam. Pójdę najprędzej, jak będę mógł. I będę chodził, jeżeli on tego chce. Bo i ja tego chcę. Przecież to mój syn. Może mi przebaczy, że tyle czasu go zaniedbywałem.
– Zostań z Bogiem – powiedział święty Mikołaj.
– A kto ty właściwie jesteś?
– Święty Mikołaj. Tak jak ci mówiłem. Teraz wracam do nieba. Na mnie też już czas. Mam jeszcze dużo do roboty. Tylko się muszę przebrać.
– Nie nawijaj, nie nawijaj. Jeszcze ci ktoś gotów uwierzyć – zaśmiał się człowiek.

I tak się rozstali.

ks. Mieczysław Maliński
 
poprzednia  1 2 3 4
Zobacz także
ks. Tadeusz Hajduk SJ
Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i przebywał na pustyni przez czterdzieści dni, modląc się i poszcząc. Na koniec swego tam pobytu był kuszony przez diabła... Jesteśmy z Jezusem na kamienistej Pustyni Judzkiej, w pobliżu Jerycha, w jednym z najdzikszych miejsc tej okolicy. Przyjrzyjmy się pokusom, ich treści, sposobowi ich przedstawienia oraz postawie Jezusa...
 
ks. Krzysztof Cepil SDB
Jan Tyranowski, mistyk i przewodnik duchowy młodego Karola Wojtyły, opiekun kół różańcowych w salezjańskiej parafii w Krakowie, może zostać wkrótce błogosławionym. Dębniki. Lata 30. XIX w., dzielnica Krakowa położona 15 minut drogi od Rynku Głównego przypomina małe miasteczko. Tu właśnie w 1933 r. salezjanie budują nowy kościół. Dwa lata później Jan Tyranowski wysłuchał tu kazania o drodze ku świętości…
 
 
ks. Henryk Pietras SJ
W licznych beatyfikacjach i kanonizacjach ukazuje nam Kościół różnorakie sposoby życia na tym świecie z Panem Bogiem. W dokumentach, przygotowywanych na okoliczność tak zwanego "wyniesienia na ołtarze" podkreśla się zwykle aktualność przesłania, jakim dla współczesnego świata może być taki lub inny Sługa Boży...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー