logo
Środa, 24 października 2018 r.
imieniny:
Arety, Marty, Marcina, Antoniego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Joanna Jonderko-Bęczkowska
A może różaniec?
Czas Serca
 


Banałem wydaje się stwierdzenie, że człowiek jest częścią natury, jednak konsekwencje tego faktu są nie byle jakie. Czas naszego życia jest ograniczony: trwa od poczęcia do śmierci. W ciągu roku wpływają na nas zmieniające się pory roku. Podczas doby podlegamy rytmowi snu i czuwania oraz tzw. ultra rytmom, które zmieniają się z częstotliwością ok. 90 min, wyznaczając okresy wzmożonej i zmniejszonej aktywności, także podczas snu.

Potrzeba modlitwy
 
Utrata poczucia wspomnianych ultra rytmów przez współczesnego człowieka okazała się bardzo brzemienna w skutki. Zamiast poddać się tej naturalnej potrzebie wyhamowania, próbujemy za wszelką cenę dalej być aktywni, ale nasze ciała nie nadążają za wymogami współczesności. Wydłużamy więc dzień, stosujemy używki, by utrzymać tempo.
 
Badania wykazały, że w większości przypadków zaburzeń związanych ze stresem wystarczy przywrócić właściwy rytm dnia, by osiągnąć równowagę psychiczną. Co więcej, praca jest o wiele bardziej efektywna, jeżeli jest czas na wyciszenie. Tyle mówią wyniki badań, a od wieków taki rytm dnia jest zachowywany w klasztorach, gdzie praca przeplata się z modlitwą. Niektóre firmy zaczęły wykorzystywać tę naturalnie zmieniającą się aktywność pracowników, proponując przerwy na medytację, jogę itp., prowadzone przez wynajętego trenera. Szkoli on pracownika pod kątem przydatności w firmie i w efekcie uzależnia go od pracodawcy.
 
Tak więc człowiek stoi przed wyborem: albo zbagatelizować swoją naturę i skarżyć się na stres, albo szukać rozwiązań swych problemów w przeróżnych nurtach duchowości obcych chrześci­jań­stwu, które – jak pokazuje praktyka – mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia psychicznego. Można w końcu zawołać za psalmistą: „Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, i naucz mnie Twoich ścieżek!” (Ps 25,4).
 
Odkryć modlitwę różańcową
 
Pan nie pozostawia proszących bez wsparcia. On dobrze wie, że człowiek potrzebuje chwil spokoju, by zagłębić się w ciszy odnajdywanej w sobie. Rozumie też, że człowiek potrzebuje refleksji nad tym, co robi i dokąd zmierza. Jednym słowem: potrzebuje modlitwy. I tu mamy duży wybór. Możemy decydować, jakie modlitwy najbardziej nam odpowiadają. W zależności od tego, co przeżywamy, najbardziej będzie nam odpowiadała modlitwa słowna, innym razem będziemy odczuwali potrzebę zgłębienia słowa Bożego albo po prostu trwania w Bożej obecności.
 
Są jednak takie modlitwy, które są bardzo uniwersalne, „sprawdzone” przez wielkich świętych i mistyków. Taką modlitwą dla chrześcijańskiego Zachodu jest Różaniec. Jego charakterystyczną cechą jest rytmiczność, miarowe powtarzanie modlitwy Zdrowaś Maryjo. Już samo systematyczne odmawianie Różańca uczy modlącego się pogłębienia tej modlitwy. Rytmiczność wychodzi naprzeciw ludzkiej fizjologii i ułatwia wyciszenie, a w ciszy można usłyszeć głos Ducha Świętego. Różaniec może być zarówno modlitwą słowną, medytacyjną, jak i wprowadzającą w kontemplację.

Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu…
 
Struktura Różańca, który zaczyna i kończy się na ukrzyżowanym Chrystusie, obrazuje drogę człowieka. Przypomina, że Bóg powołał nas ze swej wielkiej miłości i powołuje z powrotem do siebie, a Jezus jest początkiem i końcem. Wielokrotne zwrócenie się do samego Boga Ojca (Ojcze nasz) podkreśla, że w centrum naszego życia jest Bóg i tylko On. Trzy początkowe Zdrowaś Maryjo uświadamiają nam, że do Boga możemy dojść jedynie przez wiarę, która rodzi nadzieję. Gdy zaś uwierzymy, że Bóg cały czas jest obecny i pragnie naszego szczęścia, to nie możemy nie odpowie­dzieć modlitwą uwielbienia (Chwała Ojcu) – na wzór maryjnego Magnificat, kiedy to Elżbieta wskazała Maryi łaskę Pana. Powtarzając dziesięciokrotnie Zdrowaś Maryjo, rozważamy główne wydarzenia z życia Jezusa, które stanowią szkielet naszej znajomości słowa Bożego.
 
Można też zastanawiać się nad samym znaczeniem słów modlitwy Zdrowaś Maryjo, która bierze swój początek z dialogu Maryi z Archaniołem Gabrielem, gdzie jedno „tak” Maryi miało ogromne znaczenie dla naszej historii zbawienia. My też możemy dokonać wielkich zmian, mówiąc Stwórcy „tak”. To zaś oznacza, że w innych dostrzegamy Jego ślad, akceptujemy samych siebie, prze­sta­jemy tkwić w przeszłości i nie stawiamy Bogu wymagań, oczekując zrealizowania przez Niego naszych planów.
 
W drugiej części modlitwy uznajemy swoją kruchość zarówno ducha, jak i ciała, którą każdy prędzej czy później, mając odwagę stanąć w prawdzie przed samym sobą, dostrzeże. Dlatego prosimy Maryję o pomoc w każdej chwili, a szczególnie w momencie śmierci, gdzie ci, na których liczymy, nie będą mogli dalej nam towarzyszyć. Pozwólmy, by w czasie modlitwy nasze serca napełniały się mądrością – słowem Pana, tak jak robiła to Maryja, zachowując w swoim sercu każde Jego słowo.

Z pomocą Maryi
 
Ojciec Pio, Jan Paweł II i inni wielcy ludzie wskazywali na różaniec, który uczy wsłuchiwać się w natchnienia Ducha Świętego. Wzorowali się na Maryi, która była największą mistyczką, bo cały czas żyła w obecności Boga. Modląc się na różańcu, można nasze życie, jak kalkę, przyłożyć do Jej życia i sprawdzić, czy Jej i nasza droga są podobne. Jeżeli mamy pewność, że Maryja skiero­wa­łaby nas w tym kierunku, w którym zmierzamy, to jesteśmy na właściwej drodze.
 
Fakt, że Maryja jest człowiekiem, ułatwia nam bezpośrednie zwracanie się do Niej. Bóg jest dla ludzkiego poznania tak wielki i niepojęty, że człowiekowi pozostaje poczucie bojaźni przed Tym, który jest wszechmocny.
 
Od nas Maryja różni się tym, że Bóg zachował Ją od jakiegokolwiek grzechu, jeszcze nim Jezus dokonał dzieła zbawienia,. W ten sposób staje się Ona dla nas prawzorem człowieka w pełni korzystającego z daru Odkupienia.
 
Maryi nie da się pominąć na drodze, na której jasny staje się cel ostateczny. Żeby to lepiej zrozumieć, posłużmy się porównaniem dotyczące dziedziny fizyki: by opisać zjawiska zachodzące na Ziemi, używa się określonych wzorów. Jednak tych samym wzorów nie da się zastosować do podobnych zjawisk zachodzących w kosmosie. Tam znajdują zastosowania inne teorie. W pewnym jednak miejscu wzory jednej teorii przechodzą we wzory drugiej (tzw. przejście graniczne). Jest to taki styk kosmosu z ziemią. Maryja stoi właśnie pośrodku, pomiędzy Bogiem a ludźmi. Widzi, że to, co wielkie w ludzkich oczach, niekoniecznie musi być wielkie w oczach Boga, i na odwrót. Uczy nas również, jak mamy prosić Boga. Sama nie dyktuje Jezusowi, co ma zrobić, jedynie wskazuje na problem, jak np. w Kanie Galilejskiej. I uczy, jak ufać Bogu.
 
Z tą ufnością zabieramy się do wypełniania swoich obowiązków, które po takim modlitewnym skupieniu będą naznaczone radością i w naturalny sposób staną się kontynuacją modlitwy. Kiedy zaś będziemy udawali się na spoczynek, możemy czynić to z ufnością, że Bóg nawet we śnie nam błogosławi.
 
 
Joanna Jonderko-Bęczkowska 
 
Zobacz także
Paweł Baraniecki OCD
Tak jak przyjaźń, również modlitwa stawia przed nami wysokie wymagania. Nie można być przyjacielem w połowie, tak na pół gwizdka. Każdy, kto miał szczęście doświadczyć w życiu autentycznej przyjaźni, wie, że pielęgnowanie i troska o przyjaźń domaga się wierności. Dla kogoś z zewnątrz może się to wydawać właśnie przymusem, ale nie dla prawdziwych przyjaciół. O przyjaźń trzeba dbać, wybór przyjaźni, miłości zakłada również wybór podjęcia trudu troski o tę relację
 
 
Artur Sporniak
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
ks. dr Johannes Gamperl
Najlepiej przeżyje się Mszę Świętą, jeśli będzie się w niej uczestniczyć razem z Najświętszą Dziewicą i Bogurodzicą Maryją. Ona stała pod krzyżem, kiedy Jezus umierał z miłości dla nas. Ona u stóp krzyża stała się dla nas Matką, Matką Kościoła i każdego, kto do niego przynależy. Dlatego „Kościół katolicki, pouczony przez Ducha Świętego, darzy Ją synowskim uczuciem, czci jako Matkę najmilszą” (Lumen gentium, 53). 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama