logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Ponikiewski
Aborcja na ziemi niczyjej
materiał własny
 



 

Asenizacja cywilizacyjna

Starożytne kroniki, wspominają o kanałach miasta Rzym, pozapychanych setkami wyrzuconych do nich płodów. Cywilizacja nauczyła się wtedy, iż odpady produkcyjnie, trzeba usuwać ze swojego łona, powołując do życia asenizację* cywilizacyjną. 

Okazało się, że odpadki, jakie wytwarza każda cywilizacja, powinno się usuwać z jej wnętrzności, gdyż siłą rzeczy każde "fekalia", zatruwają żywy organizm, hamując jego rozwój, a nawet doprowadzając do jego śmierci.
Dziś przyjęło się, iż należy wymyślić sposób pozbywania się owych odpadków. Powołano zatem do życia sterylizację społeczną, która nie działa na poziomie już powstałej, zmienionej chorobowo tkani, lecz usuwa jej pierwszy, dopiero co powstały zalążek. W Holandii, Wielkiej Brytanii, czy Niemczech, dzieci z Zespołem Downa są zabijanie seryjnie. Tylko co dziesiąta matka, która nosi w sobie dziecko dotknięte ta przypadłością, decyduje się urodzić.

Pancerz, który chroni?
  
Giorgio Agamben, widzi państwo narodowe (takie jak Polska) jako strukturę, która z kwestii nascita (u G.A. narodziny dziecka w społeczeństwie) czyni podstawę swojej suwerennej władzy. W chwili przyjścia na świat człowiek, staje się od razu nieodłączną częścią narodu.

O ile państwo narodowe przyjmuje nowe życie automatycznie do swych struktur, a zatem podarowuje mu pewien prawno-moralny pancerz, chroniący go przed łamaniem reguł, jakie obowiązują na jego obszarze, o tyle państwo laickie dehumanizuje nowego członka społeczeństwa uznając, iż miano obywatela, a także człowieka, otrzymuje się o wiele później. To zauważalna i ciekawa tendencja w państwach, które nie uważają się za narodowe, lecz przede wszystkim za laickie.

W momencie nascita, dziecko staje się obszarem działań państwa. Może to być rozumiane dwojako, choć w obecnej sytuacji winno się powiedzieć, że owy dziewiczy teren, jest miejscem zagnieżdżania się mechanizmów struktur, jak i panteonu wartości, stanowiących podstawę danego narodu. W państwie laickim, dziecko nie jest dziewiczym obszarem, tak cennym dla ogółu społeczeństwa. Okazuje się być całkowicie nagim tworem i takim też wchodzi do przestrzeni społecznej, nowego i jakże dlań wyobcowanego świata.

Smutne szaty

Nagość nowo powstałej istoty, nie jest jej atrybutem, lecz ułomnością, gdyż pozbawia ją ochronnego pancerza, a tym samym skazuje na swego rodzaju żer prawny.

Nie posiadając ochronnego pancerza, dziecko zostaje zredukowane do bytu, który nie broni się sam przez swoje niezbywalne prawa i człowieczeństwo, ale jest podmiotem bronionym, przy czym dziś obrona doznaje porażki w walce z oskarżycielem. 

Oskarżyciel wpiera nam, iż dziecko z Zespołem Downa nie jest obywatelem, a przychodząc na świat, co prawda nim się stanie, lecz siłą rzeczy będzie zmuszone przyodziać stygmatyzujące szaty niższości. Owe szaty niższości nie są wytworem z natury apriorystycznym. To my sami przędziemy, a następnie nakazujemy założyć dziecku z ułomnościami te smutne szaty, co wydaje się być przejawem barbarzyństwa, a nie cywilizacji najwyższej próby, jakiej mianem po cichu nazywa się zachodnia Europa. 

Dzieci chore, jak i te zdrowe, muszą być nagie, wchodząc do przestrzeni społecznej, lecz sama przestrzeń, obfituje w jednostki skrzętnie już pozasłaniane i bezpieczne w swoich skorupach. 
Powoduje to dysfunkcję systemu państwowego, który narzuca pewne normy i wymagania, jakie musi spełnić istota, aby stać się członkiem społeczności. Jako, że dziecko nie ma na sobie żadnych garniturów, czy ról, nie ma prawa do życia. Ówcześnie bowiem, życie nie jest celem, ale drogą, co dewaluuje jego wartość w instrumentalny sposób.

 

 
1 2  następna
Zobacz także
Mirosław Rucki
Kluczową sprawą w podejściu do życia ludzkiego jest przynależność. Jeżeli jesteśmy uczniami Jezusa, musimy być wrażliwi na krzywdę czynioną bliźniemu. Musimy identyfikować się z każdym cierpiącym, tak samo jak identyfikuje się z nim Jezus. Musimy zabierać głos w obronie najsłabszych – tak, jak czynił to Jezus. A jeśli będziemy za to krytykowani...
 
Mirosław Rucki
Od dłuższego czasu zastanawiał mnie fakt, dlaczego wobec tak zwanej antykoncepcji wytwarza się wśród wielu osób wierzących potężny mur nieufności wobec Kościoła i jego nauki. W moim odczuciu jest to często temat, którego się nie podejmuje i nie chce się podjąć.
 
Mirosław Rucki

Miłość nie tyle musi się rozwijać, ale czemuś służyć, owocować. Płodność i rodzicielstwo wydają się najbardziej naturalną formą owocowania miłości w małżeństwie, choć trzeba podkreślić – nie jedyną. Jeśli miłość nie jest płodna, łatwo się degeneruje. Daliśmy sobie wmówić, że płodność to kłopot i problem. Środki antykoncepcyjne nazywamy lekami, a cóż takiego one leczą i jaki problem usuwają? 

 

O tym, co mówi Kościół o radzeniu sobie z niepłodnością, w rozmowie z Eweliną Del Fiaco opowiada Tomasz Łukowski – doradca rodzinny, mąż od 37 lat, ojciec trzech synów i dziadek pięciorga wnucząt.

 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー