logo
Środa, 14 stycznia 2026 r.
imieniny:
Feliksa, Hilarego, Sawy, Krzesimira  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Tadeusz Basiura
Aby innym nie zawalił się świat
materiał własny
 



 
 Samochód w dzisiejszych czasach przestaje być luksusem, a staje się bardzo często niezbędnym narzędziem w codziennej egzystencji. Zmiana ustroju społecznego w Polsce zmieniła także diametralnie obraz na naszych drogach. Krajobraz samochodowy stał się niezwykle urozmaicony – ile marek samochodów w świecie, tyle ich na naszych drogach. Z roku na rok przybywa ich, zapełniają się drogi i ulice, brakuje miejsca na parkingach. Obraz budujący, świadczący o dochodzeniu przez nasz kraj do normalności również w dziedzinie motoryzacyjnej.
 
Ale jest i druga strona tego medalu. W ostatnich 15 latach na polskich drogach wydarzyło się aż blisko 900 tysięcy wypadków samochodowych /około 60 tysięcy rocznie/, w których ponad 1 milion zostało rannych, a około 100 tysięcy straciło życie. Te liczby są przerażające. Statystyki nie podają, ile z tego miliona rannych zostało trwale okaleczonych. Brak jest danych o wielkich dramatach tych rodzin, które straciły w tych wypadkach swoich najbliższych. Ile owdowiałych żon i mężów? Ile osieroconych dzieci?  Ile bólu i łez?
 
A mogłoby do tego nie dojść, gdyby człowiek kierujący pojazdem był rozważniejszy, bardziej przewidujący i odpowiedzialny. Najczęstsze przyczyny wypadków samochodowych są z winy kierowców - około 80% - to: niedostosowanie prędkości jazdy do warunków drogowych, nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu, brawurowe wyprzedzanie, a przede wszystkim świadczące o bezmyślności wielu kierowców, siadanie za kierownicę pod wpływem alkoholu. Przerażające są policyjne komunikaty z akcji w czasie zwiększonego ruchu. W czasie tylko jednego w ostatnich latach wydłużonego majowego weekendu policjanci zatrzymali ponad 4 tysiące pijanych kierowców! Mnie nurtuje inne pytanie: ilu pijanych nie zatrzymano? Aż boję się próbować odpowiedzieć sobie na nie.
 
Brawurę, bezmyślność, alkohol, brak odpowiedzialności kierowca powinien pozostawić na zewnątrz samochodu. Kierowca jest człowiekiem, którego bardzo wielu obdarza olbrzymim zaufaniem. Ufają mu ci, którzy z nim jadą, wierząc, że dowiezie ich bezpiecznie do celu. Ufają mu inni kierowcy, wierząc, że nie zrobi niczego, co stanowiłoby zagrożenie dla ich zdrowia i życia. Ufają piesi podążający poboczami dróg. Sprostać takiemu zaufaniu może tylko ten, który ma poczucie wielkiej odpowiedzialności za swoje postępowanie, a równocześnie jest pokorny wobec innych kierowców, warunków na drodze i mocy techniki, którą zawiera prowadzony przez niego samochód.
 
Legenda o świętym Krzysztofie mówi, że gdy ten przenosił na swoim ramieniu Dziecko przez rzekę Jordan, poczuł ogromny, przytłaczający go ciężar. Zapytał w tedy: „Kto jesteś, Dziecię?” Dziecię odpowiedziało: „Jam jest Jezus, twój Zbawiciel. Dźwigając Mnie, niesiesz cały świat.” I mimo przytłaczającego go ciężaru, doniósł Jezusa bezpiecznie na drugi brzeg. Uczy nas tym samym św. Krzysztof, patron kierowców, wielkiej rozwagi i odpowiedzialności, aby wsiadając za kierownicę samochodu bezpiecznie dojechać do wyznaczonego celu, bezpiecznie dowieźć tych, którzy zawierzyli naszym umiejętnościom i odpowiedzialności, aby nie narazić na niebezpieczeństwo tych, którzy z rozwagą zmierzają tą samą drogą ku swoim celom i darzą nas jednocześnie swoim zaufaniem. Aby za naszą przyczyną, innym nie zawalił się świat.
 
Tadeusz Basiura
 
Zobacz także
Krystyna Pawłowska

Według tradycji, św. Józef zmarł 19 marca w ramionach Jezusa i w obecności Maryi. Z uwagi na jego spokojną śmierć jest czczony jako patron dobrej śmierci. Jako Oblubieniec Maryi i Opiekun małego Jezusa, troszczący się o codzienny byt swych najbliższych, stał się św. Józef opiekunem rodzin, natomiast ze względu na fach, którym się trudnił, został patronem rzemieślników, zwłaszcza parających się obróbką drewna, a więc cieśli, stolarzy i drwali.

 
Krzysztof Osuch SJ

Pan Jezus najczęściej wprowadzał w Boży świat, opowiadając przypowieści. Mówił językiem porównań, przenośni i obrazów. My też zanim przybliżymy się nieco do wzniosłej rzeczywistości Trójcy Świętej, pójdźmy podobnym tropem. Zauważmy różnicę, jaka zachodzi między samym tylko patrzeniem na arcydzieło muzyczne zapisane w nutach, a usłyszeniem tegoż arcydzieła. 

 
ks. Paweł Bortkiewicz TChr
Czy rzeczywiście wiemy kim jesteśmy, jeśli nawet znamy nasze geny? Co z tą wiedzą możemy zrobić? Czy należy ją akceptować i uznawać to, co do tej pory traktowaliśmy jako patologię za coś normalnego, bo "mamy to w genach"? A może powinniśmy geny zmieniać tak zwaną terapią genową czy inżynierią genetyczną?
 

___________________