logo
Wtorek, 25 września 2018 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Zbigniew Kapłański
Aby świątynia nie była mi obca
Droga
 


...abyśmy w nim się dobrze czuli

W tym roku duszpasterskim mamy przemyśleć hasło "Kościół moim domem". Wiemy, że możemy mówić o kościele (świątynia) i o Kościele (lud Boży). Dzisiaj popatrzymy na kościół – na świątynię, poznajmy ten budynek, abyśmy w nim się dobrze czuli. Przypomnimy sobie również nazwy i zastosowania tego wszystkiego, co widzimy w naszej parafialnej świątyni, bo przecież nie chcemy czuć się w niej obco...

Gdy przez bramę czy furtkę przekraczamy mur otaczający kościół, to wchodzimy na teren cmentarza. Niekoniecznie muszą być tam pochowani zmarli, ta nazwa została z dawnych czasów, kiedy ciała tych, co odeszli zakopywano na terenie wokół świątyni. Dzisiaj dbamy o piękno terenu wokół świątyni, aby już za płotem czy murem było pięknie: by nie brakło zieleni i kwiatów, by po wygodnej i równej alejce mogły chodzić procesje, by każdy wchodzący na teren kościelny widział piękno świata stworzonego przez Pana Boga.

Gdy przekraczamy drzwi kościoła, to znajdujemy się w kruchcie, albo inaczej w przedsionku. Czasem w kruchcie są ustawione klęczniki, aby mogli się pomodlić przez chwilę wszyscy nawiedzający dom Boży w ciągu dnia, kiedy wnętrze świątyni jest zamknięte. Na ścianach, zaraz za wejściem do kościoła wiszą zwykle gabloty z ogłoszeniami, zaproszeniami do udziału w zajęciach grup, w próbach chóru parafialnego, często widzimy tam jakąś tablicę, na której w trwały sposób zapisano najważniejsze daty z dziejów naszego kościoła.

Przy samym wejściu do wnętrza wisi kropielnica. Jest to naczynie otwarte od góry, wypełnione wodą święconą. Zanurzamy tam dłoń, aby uczynić potem znak krzyża na naszym czole, sercu i ramionach. Ten znak to najprostsze wyznanie naszej wiary, wiary w Jezusa Chrystusa, który umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Jednocześnie przypominamy sobie prawdę wiary, że Pan Bóg jest Jeden w Trzech Osobach - wiary w Trójcę Świętą. Pamiętam, że jako dziecko dotknąłem językiem palca umoczonego w wodzie święconej i poczułem słony smak. Wynikało to z dawnego obrzędu poświęcenia wody: dosypywano wówczas soli. Prócz gestu liturgicznego - tak mówiła mi babcia - dodanie soli zabezpiecza wodę przed rozwijaniem się w niej bakterii. Obrzęd liturgiczny stosowany obecnie nie wymaga już dodania soli, ale niekiedy i dzisiaj się ją wsypuje, aby zachować jej świeżość. Do nazwy "kropielnica" jeszcze wrócimy.

Wypatrując wiecznej lampki

Wchodząc do wnętrza świątyni wchodzimy do nawy głównej (lub jedynej, jeśli kościół jest jednonawowy). Czasem architekci zaplanowali kościół trzynawowy, albo nawet pięcionawowy: poszczególne nawy oddzielone są wówczas zwykle ozdobnymi filarami.

W świątyniach katolickich i protestanckich w nawach stoją ławki lub krzesła, w cerkwi (świątyni prawosławnej) najczęściej miejsc do siedzenia się nie stawia.

Pobożni ludzie po wejściu do kościoła wypatrują wiecznej lampki. To nieduże źródło światła z czerwoną żaróweczką lub czerwoną osłoną oznacza tabernakulum, czyli miejsce, gdzie przechowywany jest Najświętszy Sakrament, Pan Jezus ukryty pod postacią chleba (w niektórych kościołach w wiecznej lampce jest tak zwany "żywy ogień", zwykle jest to płomyk niewielkiej lampki zasilanej oliwą). Tabernakulum może być w rejonie głównego ołtarza, na osi kościoła, albo w nawie bocznej – w specjalnej kaplicy adoracyjnej - aby wierni mogli pomodlić się w ciszy.

 
1 2 3  następna
Zobacz także
Ewelina Gładysz
Wchodzi do kościoła i jest mocno zdziwiona. Pali się już pierwsza świeca! Jedna z czterech na Adwentowym Wieńcu. Już? Nie może w to uwierzyć, ale to już! Trzeba zacząć czekać. Natychmiast, czekać. W tym samym kościele. Pierwsze słowa kazania: „Ile takich adwentów przeżyłeś w swoim życiu? 20? 30? 40? Może 50”. Ta, co nie może uwierzyć, nie słucha dalej. Myśli: nuda... 
 
ks. Jan Machniak
Najczęściej uważa się, że pobożność ludowa dotyczy mieszkańców wsi, ewentualnie małych miasteczek. Wydaje mi się jednak, że jest to zbyt duże uproszczenie. W pobożności ludowej odnaleźć może się bowiem zarówno staruszka z małej wioski, jak i profesor z uniwersytetu. Najprostsza definicja, którą moglibyśmy przyjąć, mówi, że jest to pobożność charakteryzująca się prostymi formami wyrazu, prostymi przeżyciami religijnymi...
 
ks. Edward Staniek
Nie można przejść obojętnie obok ewangelicznej sceny przedstawiającej rozmowę Chrystusa z poganką. Trudno bowiem w duchu miłości zrozumieć słowa, jakimi w tej rozmowie posługuje się Jezus, i chłód, z jakim odnosi się do zbolałej kobiety. Jedynie najwyższa pochwała wiary owej matki, jaką Jezus kończy rozmowę, łagodzi nieco drastyczne kontury całego wydarzenia. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama