Katolik.pl - Adopcja na odległość. Bliskość serc
logo
Wtorek, 20 października 2020 r.
imieniny:
Ireny, Kleopatry, Witalisa, Jana Kantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Andrzej Orczykowski SChr
Adopcja na odległość. Bliskość serc
Profile
 


Adopcja na odległość. Bliskość serc
 
Dzieci bardzo szybko poznają życie. Obserwują i naśladują dorosłych. Prędko uczą się miłości i szacunku dla innych, ale również przemocy i nienawiści. Ich pogodne, pełne nadziei spojrzenie tak często przenika lęk i smutek, bo w swym krótkim życiu zbyt wiele już zobaczyły i przecierpiały. Jakże wiele z nich osiąga dojrzałość doświadczając różnorodnych tragedii.
 
Społeczność międzynarodowa pamięta o tsunami, wielkim nieszczęściu setek tysięcy ludzi mieszkających na wyspach i u wybrzeży Oceanu Indyjskiego. Wśród przekazów ukazujących skutki tej tragedii łatwo dostrzec samotne, przerażone, bezbronne dzieci wymagające pomocy i opieki. W zapomnienie odeszło 36 trwających obecnie konfliktów zbrojnych, w których każdego tygodnia na świecie ginie tyle samo ludzi co na skutek fal tsunami. W tych „zapomnianych wojnach” walczy prawie 300 tysięcy dzieci-żołnierzy w wieku od 7 do 17 lat, a nieraz nawet młodszych. Dzieci - często sieroty wojenne - są siłą wcielane do wojska, niejednokrotnie zmuszane do mordowania swych najbliższych, „stosowane do przecierania drogi” na polach minowych. Według raportu ONZ w ciągu ostatnich 10 lat w różnych wojnach zginęło 2 miliony dzieci, a 4 miliony zostało kalekami. Współczesne społeczeństwo przyzwyczaiło się do „dzieci ulicy”, czyli około 90 milionów nieletnich pozbawionych opieki dorosłych, porzuconych przez rodzinę, uciekających z domu, nieraz  traktowanych jak odpadki, których należy się pozbyć.  Szacuje się, że na początku trzeciego tysiąclecia milion dziewcząt i chłopców żyje poza zasięgiem postępu. Według sprawozdania UNICEF ponad połowę ludzi biednych na świecie stanowią dzieci, a jest ich więcej, niż 600 milionów czyli dwa razy tyle co mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Nie dotyczy to jedynie krajów ubogich, gdyż w krajach bogatych aż 10% dzieci żyje w nędzy. Nędza zmusza do pracy 250 milionów dzieci między 5. a 14. rokiem życia, zaś kolejnych 50 milionów dzieci w wieku 5-11 lat pracuje w warunkach niebezpiecznych. Co roku na targi niewolników na świecie trafia około 30 milionów dzieci, a ponad milion jest zmuszanych do prostytucji. Aż 35 tysięcy nieletnich dziennie umiera z głodu, zaś 12 milionów rocznie z powodu braku opieki medycznej. Miliony dzieci cierpią na skutek różnorodnych form przemocy, występujących zarówno w społeczeństwach, gdzie panuje nędza, jak i w krajach rozwiniętych. Są to często formy mniej widoczne, ale wcale nie mniej okrutne. Za każdą z tych liczb rozgrywa się historia człowieka, „przygoda” czyjegoś dzieciństwa.
 
W czasach kiedy świat stał się globalna wioską możliwości oddziaływania każdego z nas na sytuacje w najbardziej odległych zakątkach ziemi stały się znaczące. Fale tsunami niosące śmierć i zniszczenie Południowo – Wschodniej Azji wywołały na całym świecie poczucie solidarności i odruch niesienia pomocy. Ludzka wrażliwość na dotkniętych kataklizmami - szczególnie kiedy rozwój tragedii perfekcyjnie prezentują środki masowego przekazu - rodzi szereg inicjatyw wspierania poszkodowanych. Wobec takich sytuacji sami zaglądamy do naszego portfela, sprawdzamy stan naszego konta, przyglądamy się naszemu domowemu budżetowi i zastanawiamy się ile możemy dać bardziej od nas potrzebującym.
 
Wraz z falami tsunami - niszczącymi Azję - wypłynęła w Polsce nowa inicjatywa Caritas Polska mająca na celu niesienie długofalowej pomocy dzieciom pod nazwą: Adopcja na odległość. Ta forma Adopcji już wcześniej znana w świecie -  jako Adoption at a distance - organizowana była również w Polsce w programach: Adopcja na odległość, Adopcja Serca. Każdy z ośrodków organizujących Adopcję posiada własny program - podane niżej adresy witryn internetowych umożliwią zainteresowanym zapoznanie się z nimi - natomiast podstawowe założenia Adopcji można ująć w kilku następujących punktach.
 
Adopcja polega na przyjęciu dziecka z jakiegoś regionu świata do swojej rodziny - pomimo, że pozostaje on nadal w swojej ojczyźnie - wraz ze zobowiązaniem się na pokrywanie kosztów jego utrzymania i wykształcenia. Czterdziestolatek z Poznania zdecydował się na Adopcję z dwóch przyczyn. „W tym czasie byłem jednym z szefów sprzedaży w dużym niemieckim koncernie chemicznym. Uważałem, że skoro dane jest mi tak dużo zarabiać, to chociaż częścią należy podzielić się z tymi, którzy z różnych powodów są w trudnej sytuacji życiowej. Poza tym mamy jedno dziecko i niestety z powodu choroby żony więcej mieć nie możemy. Stąd też moja szybka decyzja o przystąpieniu do Adopcji Serca. Dzięki temu nasza rodzina mogła się powiększyć. Na pierwszy list od naszej córki czekaliśmy prawie 10 miesięcy. Był dla nas wielkim przeżyciem. Ucieszył się również nasz syn, który chciał mieć rodzeństwo. Teraz ma od razu starszą siostrę. Chociaż niewiele otrzymaliśmy informacji o naszej Florine, to i tak jest ona stale w naszych myślach.
 
Celem Adopcji jest pomoc dziecku w jak najszybszym usamodzielnieniu się, czyli zdobyciu zawodu. Rodzina adopcyjna wybierając częstotliwość wpłat - miesiąc/kwartał/półrocze/rok – przekazuje na konto ośrodka organizującego Adopcję aktualną równowartość kosztów utrzymania dziecka wskazaną przez ośrodek. Koszty utrzymania jednego dziecka - zróżnicowane w zależności od kraju, rodzaju szkoły oraz sytuacji rodzinnej i osobistej dziecka – wynoszą w skali miesiąca od 10 do 17 dolarów amerykańskich – tj. w granicach od 40 do 65 PLN – co w skali roku daje kwotę od 120 do 200 dolarów, czyli około 470 – 790 złotych. Ośrodek przekazuje pieniądze osobom opiekującym się dziećmi – współpracującym z nim, najczęściej misjonarzom - które osobiście opłacają koszty nauki w szkole konkretnego dziecka oraz troszczą się o zaspokojenie jego podstawowych potrzeb jak: wyżywienie, ubranie, książki, przybory szkolne. Ten aspekt udziału w Adopcji szczególnie rozumie sześćdziesięcioczteroletni rencista z Mieszkowa.
 
Po podwyżce renty (w 2001 r.) mam niecałe 750 zł. miesięcznie. […] Przystąpiłem do Adopcji, gdyż wiem, co znaczy bieda. Miałem trudne dzieciństwo - było nas 7 rodzeństwa, mama w czasie wojny była w więzieniu, do tego ciężkie czasy stalinowskie. Sam ciężko pracowałem na utrzymanie 6 dzieci (wszystkie już samodzielne). […]  Moim zdaniem najważniejsze w Adopcji Serca jest to, żeby żadne dziecko nie było głodne i zdobyło jakieś wykształcenie. Bardzo się tym wszystkim przejąłem i dlatego będę pomagał, na ile będę mógł, a przecież też mam 17 wnucząt. [..] Moim udziałem w Adopcji nie chwalę się - żona nie wie, że wysyłam pieniądze, byłaby przeciwna. Adopcja Serca jest moim podziękowaniem Bogu i wynagrodzeniem za wszystko, co otrzymałem: „Coście uczynili jednemu z moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.
 
Adopcja nie jest anonimowa. Kiedy kandydaci na „rodziców adopcyjnych” prześlą na adres ośrodka wypełnioną deklarację i dokonają pierwszej wpłaty, wówczas będą zarejestrowani jako „rodzice adopcyjni”. Program Adopcyjny umożliwienie, aby „rodzice adopcyjni”, dokonali wyboru dziecka z listy dzieci do Adopcji, przygotowanej przez ośrodek i pracujących z dziećmi do Adopcji. Adopcja umożliwia kontakt z dzieckiem poprzez korespondencję. Dzięki wymianie listów dziecko ma świadomość, że jest kochane, otoczone troską, pamięcią i modlitwą. Jedno z adoptowanych dzieci napisało:
"Drogi Rodzicu, Wielkie Dzień Dobry!
Jestem bardzo zadowolona, że mogę napisać ten list, żeby Ci życzyć dobrych świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku.
Drogi Rodzicu, czuję się dobrze i nie choruję. W szkole wszystko idzie mi dobrze, w domu także. Obecnie mamy wakacje i zajmuję się pracami domowymi. A co u Ciebie słychać?
Życzę Ci dobrego zdrowia. Niech Bóg Ci błogosławi.
Twoje dziecko
Ingabire Domitille"
 
Adopcja ma na celu nie tylko sponsorowanie dziecka, ale stworzenie z nim personalnych relacji miedzy innymi poprzez ofiarowanie modlitwy, cierpienia i przeciwności życiowych w jego intencji. Pomiędzy dziećmi i adoptującymi je tworzą się szczególne relacje, o których świadczy między innymi wiersz napisany przez Hagenimana Gilbert:
 
I
Jesteś piękna. Mamo.
Jesteś naprawdę piękna nie kłamię.
Wcale nic nie wymyślam, jak zawsze.
Wybrałaś właśnie mnie spośród innych dzieci.
Bóg dał Ci wolę działania.
Mamo, będę dla Ciebie Twoim dzieckiem,
A Ty będziesz dla mnie Mamą.
II
Nikt nie każe Ci mnie żywić,
Nikt nie uczy Cię, jak się mną opiekować.
To Ty nauczyłaś mnie tak wielu rzeczy
I dzięki Tobie mogę teraz chodzić do szkoły.
Wszystko dzięki Twojemu dobremu sercu.
Niech Bóg Ci to wszystko wynagrodzi.
Ja będę dla Ciebie dzieckiem,
A Ty będziesz dla mnie Mamą.
III
Mamo, byłem mały, ale już dorosłem.
Nie wychowujesz głazu.
To prawda, że małe dziecko staje się dorosłe,
Ale zawsze będę darzył Cię wielkim uczuciem.
Będę Ci śpiewał,
Będę Ci opowiadał piękne legendy,
Będę dla Ciebie tańczył,
Będę dla Ciebie dzieckiem,
A Ty będziesz dla mnie Mamą
IV
Cóż za Perła!
Gdybym był ptakiem, poleciałbym do Ciebie.
Spotkalibyśmy się i mówiłbym Ci piękne rzeczy.
Patrzylibyśmy sobie prosto w oczy.
Niech Bóg dopomoże nam,
Byśmy mogli się spotkać na tej ziemi,
Obejmując się bardzo mocno,
Bardziej zjednoczeni.
Ja będę dla Ciebie dzieckiem,
A Ty dla mnie Mamą.
To jest Twoje dziecko
 
Dziecko z dalekiego kraju staje się bliskim dla osoby, która je adoptowała. Mieszkanka Szczecina twierdzi, że Adopcja właściwie nic zewnętrznie nie zmieniła w jej życiu, ale  jej serce wypełniają radosna myśl i uczucie, że gdzieś tam daleko żyje ktoś dla niej ważny, o kim zawsze ciepło myśli, czasem z niepokojem i troską zastanawia się, jak się czuje, czy ma co jeść, czy jest szczęśliwy. „Czuję się wyróżniona i szczęśliwa, że Pan Bóg pozwolił mej rodzinie przyjąć Bahati i Firmino. Dwuletni wnuczek zna ich imiona i rozumie po swojemu, że trzeba się z nimi dzielić, bo „nie mają bucików i piłki”. Czterdziestosiedmioletnia mieszkanka Wrocławia cieszy się udziałem „w czymś wspaniałym”.  „Uczestniczę w życiu dziecka, które choć jest tak daleko ode mnie, jest dla mnie kimś bliskim przez świadomość, że łączy nas szczególna więź. Wysłałam kilka listów i zdjęć dla dziecka, dostałam dwa listy od jego babci-opiekunki. Często myślę o tym, że gdzieś tam jest ktoś, dla kogo jestem kimś ważnym (mam nadzieję), kto czeka na mój list czy zdjęcie. To daje mi poczucie sensu życia i pracy. […] Bardzo bym chciała zainteresować Adopcją Serca inne osoby. Chciałabym im powiedzieć, że warto się w to zaangażować".
 
Wśród „rodzin adopcyjnych” mogą być osoby samotne, rodziny, małżeństwa oraz klasy szkolne, zakłady pracy i grupy kilku osób składające się na utrzymanie jednego dziecka. Trzydziestojednoletnia Grażyna z Siemianowic Śląskich, psycholog z wykształcenia jakiś czas dojrzewała do decyzji o Adopcji. „Pamiętam, że byłam wtedy u fryzjera, podjęłam decyzję, policzyłam, ile pieniędzy trzeba przeznaczyć na dziecko i napisałam list.[…]. Czasami myślę, że nic nie robię, gdyż to nie jest żaden wysiłek zlecić bankowi przesyłanie na konto co miesiąc niewielkiej sumy. […] Myślę jednak (pocieszając się), że robię to, co mogę i przynajmniej tyle. Pieniądze nie są najważniejsze, choć są konieczne do przetrwania na naszej konsumpcyjnej i materialnej planecie. […] Cierpienie dzieci porusza mnie w sposób szczególny. Uważam, że dzieciństwo powinno być czasem szczęśliwym. Dorosłość może przynosić trudności i problemy, ale w czasie dorastania mały człowiek powinien otrzymywać od świata miłość”.
 
Do wzrostu miłości w świecie - poprzez dokonywanie Adopcji – przyczyniają się dzieci szkół podstawowych i gimnazjów. Uczniowie jednej ze szkół podstawowych słysząc o tym, iż co 8 sekund na świecie umiera z głodu jedno dziecko postanowiły, że Gasore nie będzie tym dzieckiem. Afrykańskie dziecko stało się bliskie dla adoptujących je dwóch nauczycielek i ponad dwustu uczniów jednej z polskich szkół podstawowych. Na korytarzach jednego z polskich gimnazjów, tuż przed feriami, rozległy się okrzyki pełne radości: „Mamy już synka”! Z wielkim wzruszeniem oglądano zdjęcie wędrujące z rąk do rąk. Na fotografii stał wśród traw uśmiechnięty siedmioletni Aimable - mały Murzynek z dalekiej Rwandy - adoptowany przez społeczność tej szkoły. Reakcje uczniów były spontaniczne, zupełnie niespodziewane – mówi szkolny pedagog - ale przy tym budzące ogromne nadzieje i wiarę, że ten komercyjny i bezduszny świat jeszcze nie zdominował wszystkiego, że w młodych sercach żarzy się płomień dobroci i bezinteresowności. „Młodzież do akcji przystąpiła bardzo chętnie. Jednak dopóki akcja była bezosobowa, nie adresowana do konkretnego dziecka, nie widać było wśród nich radości dawania,  dzielenia się. Kiedy jednak do szkoły dotarły dokumenty wraz ze zdjęciem młodego Aimable, wszystko się zmieniło. Uczniowie wprost oszaleli. Pojawiła się radość i nagłe poczucie wielkiej, prawie dojrzałej odpowiedzialności za czyjeś życie”.
 
W dwa miesiące po przejściu tsunami dzięki akcji Caritas Polska i przede wszystkim wrażliwości ludzkich serc 1300 dzieci osieroconych w Azji ma swoich opiekunów w Polsce. W tym czasie do Caritas Polska - tylko - w ramach programu Adopcja na odległość przesłano deklaracje wpłacania określonej kwoty na rzecz edukacji i utrzymania sierot na łączną kwotę ponad 3 milionów PLN miesięcznie (KAI 22.02.2005). Jednak pomimo wielu wspaniałych działań ludzi dobrej woli pod każda szerokością geograficzna nie brak dzieci potrzebujących pomocy, oczekujących na Adopcję. Do ośrodków organizujących Adopcję w dalszym ciągu napływają dramatyczne apele. „Przesyłamy garść wiadomości z […]. W regionie […] nie ma prawie rodziny, która by nie ucierpiała na skutek […]. Konsekwencją tego jest duża ilość sierot […] . Dziś również wirus AIDS dziesiątkuje całe rodziny. Coraz większy procent ludzi młodych umiera na ta chorobę, a najczęściej umierają rodzice. Choroba ta trwa kilka lat i doprowadza do nędzy całą rodzinę. Najgorzej, że pozostają osierocone dzieci”.
 
Jan Paweł II w Liście do dzieci (1994 r.) napisał, że: „…dziecko jest radością nie tylko rodziców, ale także radością Kościoła i całego społeczeństwa”. Jednak dalej Papież kontynuuje refleksje nad smutną prawdą, że niestety, wiele dzieci w naszych czasach w różnych częściach świata cierpi i podlega wielorakim zagrożeniom. Cierpią głód i nędzę, umierają z powodu chorób i niedożywienia, padają ofiarą wojen, bywają porzucane przez rodziców, skazywane na bezdomność, pozbawione ciepła własnej rodziny, ulegają rozmaitym formom gwałtu i przemocy ze strony dorosłych. Czy można przejść obojętnie wobec cierpienia tylu dzieci, zwłaszcza gdy jest to cierpienie w jakiś sposób zawinione przez dorosłych?
 
ks. Andrzej Orczykowski SChr
 
Zobacz także
Ks. Jan Szpilka SDS
Islam jest na Komorach wszechobecny. Przypominają o tym bardzo liczne minarety meczetów, hałaśliwe wezwania do modlitwy w języku arabskim, zasłonięte kobiety, ubrani na biało mężczyźni z muzułmańskimi koronkami modlitewnymi na których medytują atrybuty Allacha. O islamskim charakterze kraju przypomina nazwa kraju, jego flaga, arabski charakter starej pisowni...
 
o. Błażej Strzechmiński OFMCap
Osobiste doświadczenie bólu spowodowane licznymi chorobami i nieustanny kontakt z ludzkim cierpieniem, połączone z rozmyślaniem męki Chrystusa na krzyżu, doprowadziły Ojca Pio do praktycznego wniosku: wybudowania szpitala w San Giovanni Rotondo. Dodatkowym argumentem za realizacją tego przedsięwzięcia był brak miejscowych lekarzy i ośrodków zdrowia w regionie. Tak powstał Dom Ulgi w Cierpieniu, który w tym roku obchodzi swoje 50-lecie...
 
Maria Braun-Gałkowska
Człowiek został stworzony jako istota społeczna, zatem potrzeba kontaktów międzyludzkich nie jest jakimś niekoniecznym dodatkiem do jego życia, ale wrodzoną ludzką właściwością. Człowiek działa wspólnie z innymi, angażuje się w ich sprawy, a to zaangażowanie jest wzajemne. Brak bliskich kontaktów uderza zatem w samą naturę człowieka. „Niedobrze człowiekowi samemu” – mówi Księga Rodzaju. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー