logo
Sobota, 18 września 2021 r.
imieniny:
Ireny, Irminy, Stanisława, Józefa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Henryk Skoczylas CSMA
Aniołowie bezgłośnie płaczący
Któż jak Bóg
 


W lipcu 1943 roku żołnierze I Dywizji im. T. Kościuszki w Sielcach nad Oką, tęskniąc za Ojczyzną, po raz pierwszy zanucili swoją rzewną pieśń żołnierską „Oka”, wpatrując się w spokojnie płynącą rzekę i w łagodne, zalesione wzgórza. Wydawało im się, jakby byli już nad Wisłą, jakby widzieli zza drzew majaczący Żółty wiślany piach/ Wioski słomiany dach/, gdyż tak do złudzenia podobna Płynie, płynie Oka/ Jak Wisła szeroka/ Jak Wisła głęboka. Ale jest „coś”, co im mówi, że to nie Wisła, że to nie krajobraz ojczyźniany, albowiem wokół widać – cerkwie. Wbiegły na wzgórza, wdrapały się na wyżyny, zstąpiły na ziemię – urocze, jak córki królewskie, z dzwonnicami strzelistymi, toczonymi, wyrzeźbionymi, i figlarnie dają sobie wzajemnie znaki z daleka. I gdziekolwiek byś błądził polem i łąką, w dali od ludzkiego domostwa – nigdy nie jesteś sam: sponad leśnej ściany zawsze cię wabi makówka cerkiewnej dzwonnicy.
 
Wejdziesz jednak do wsi, to się dowiesz – jak twierdzi Aleksander Sołżenicyn – że nie żywi, lecz zamordowani pozdrawiali cię z daleka. Krzyże dawno zostały zrzucone lub wykrzywione; odarta kopuła straszy szkieletem zardzewiałych żeber; burzan rośnie na dachach i w szczelinach murów; rzadko gdzie zachował się cmentarz wokół cerkwi, a zwykle zwalone jego krzyże, roztrzęsione mogiły; obrazy za ołtarzem zmyte dżdżami dziesięcioleci, pokryte plugawymi napisami.
 
Na schodkach – beczki z olejem solarowym, do nich zawraca traktor. Albo ciężarówka wjechała tyłem w drzwi kruchty i ładuje worki. W tej cerkwi dygocą obrabiarki. Ta znów – zamknięta na kłódkę – milczy. Jeszcze w jednej i jeszcze w jednej – świetlice. W te kamienie, w te dzwonnice przodkowie włożyli wszystko, co w nich było najlepsze, całe swoje zrozumienie życia (zob. A. Sołżenicyn, „Wędrując wzdłuż Oki”, [w:] Przełomy, Warszawa 2001, s.288-289). I rzekli Aniołowie, setek zrujnowanych cerkwi: „Dosyć! Tak dalej być nie może, bo ten naród już sięgnął dna swego upodlenia i odczłowieczenia!” I stał się cud niebywały, nieoczekiwany. Od Zachodu zaczęła się lekko unosić w górę „żelazna kurtyna” i spłynęło na Rosję od Polski ciepło i światło polskiego ducha. Stało się to w latach 60.-80. minionego stulecia. Rosyjski badacz Konstanty Duszenko stwierdza, że dla inteligencji rosyjskiej Polska przez długi czas pozostawała – jeżeli nie oknem, to w każdym razie „furką na Zachód”. Współczesna kultura polska budziła żywe zainteresowanie, a nawet znajomość języka polskiego, którego przecież nie uczono się w szkole, wcale nie była rzadkością.
 
Polskie słowo stało się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych przysłowiowym już oknem na świat dla wielu Rosjan, którzy – czytając polskie książki i gazety – mogli się zapoznać ze współczesną zachodnioeuropejską literaturą i myślą filozoficzną. Irina Adelgejm wspomina, że cała niemal generacja tego okresu przeszła przez „urzeczenie Polską”. Uprawiała, jak niektórzy to określali, „poloniomanię”. „Urzeczenie Polską” okazywało się dla owego czasu czymś w rodzaju „kradzionego powietrza”, które pozwoliło przeżyć kilku pokoleniom. Miłość do kultury i języka polskiego sprawiała, że jedni uczyli się języka polskiego z samouczka, który był w sprzedaży w księgarniach, inni gotowi byli o dowolnej porze dnia i nocy jechać do jakiegoś domu kultury, jeśli choćby jednego dnia na jednym seansie szedł tam nierozpowszechniany w normalnej dystrybucji film Wajdy albo Kawalerowicza. To wówczas Bułat Okudżawa zaintonował swoją przejmującą i smutną piosenkę pt. „Przejażdżka dorożką przez wieczorną Warszawę”: Warszawo, wierz mi, kocham cię/ smutno i tkliwie, po wiek wieków. Ukazywały się tomy polskich opowiadań. Tłumaczono wiersze. Josif Brodski, późniejszy laureat Nagrod y Nobla, wspominając tamte lata, określił ówczesną więź Rosji z Polską słowami: „Polska była poetyką mojego pokolenia. Potrzebowaliśmy okna do Europy i język polski takie okno nam otworzył”. Stosunek Rosji do Polski okazywał się poniekąd psychologicznym synonimem ich własnego dążenia do wolności i europejskiego poziomu humanizmu (zob. A. Magdziak-Miszewska, Polacy i Rosjanie – 100 kluczowych pojęć, Warszawa 2002, s. 6-7.334-340).
 
 
 
1 2  następna
Zobacz także
s.M.Donata Koska OSC Cap.
W lutym br. minęła 60. rocznica powrotu Sióstr Kapucynek z wygnania do klasztoru w Przasnyszu. Siostry Kapucynki deportowane w kwietniu 1941 r. do obozu koncentracyjnego w Działdowie, po kilku miesiącach zostały w cudowny sposób ocalone. Niemcy w brutalny sposób „załadowali” Siostry w ciężarówkę i niespodziewanie wyrzucili w rowie w okolicach Augustowa i pozostawili je w lesie. To cudowne uwolnienie Siostry przypisują wstawiennictwu bł. s. M. Teresy Kowalskiej, zmarłej w Działdowie...
 
s.M.Donata Koska OSC Cap.
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
Aleksandra Nyczak
To był ponury, dżdżysty dzień. Młoda kobieta szła bez celu, nie wiedząc, dokąd. Gdy przechodziła obok kościoła, niespodziewanie dla samej siebie zwróciła się w kierunku bocznych drzwi i weszła. Nie wiedziała dlaczego...
 
___________________
 
 reklama