logo
Niedziela, 27 września 2020 r.
imieniny:
Damiana, Mirabeli, Wincentego, Stanisława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Michał Wojciechowski
Antyrealizm: myślenie na odwrót
Idziemy
 


W obecnej kulturze różnica między prawdą a fałszem bywa zamazana. Albo kłamie się wprost, nazywając prawdę fałszem, a dobro złem, albo przedstawia się je z dystansem jako dwa równoległe poglądy.
 
Skoro jednak prawdziwość to zgodność między stanem umysłu a rzeczywistością, prawdę można poznać, porównując opis z faktami. Wymaga to liczenia się z nimi – z faktami przyrodniczymi, biologicznymi, społecznymi, historycznymi itd., jak też z naturą ludzką i z wymogami logiki. Niby to oczywiste.
 
Na bakier z faktami
 
Jednakże, choć to dość dziwne, w dzisiejszym zmaterializowanym i technicznym świecie ten kierunek myślenia wcale nie dominuje. W kulturze umysłowej, humanistycznej, politycznej, a po części w sferze gospodarczej zdaje się przeważać nastawienie wręcz odwrotne. Tworzy się koncepcje, a następnie próbuje je narzucić, dostosować do nich rzeczywistość.
 
W dziedzinie życia społecznego państwa próbują szczegółowo uregulować relacje między ludźmi: tony sztywnych przepisów krępują wolność i inicjatywę, narzucając sztuczne sposoby postępowania. Ideolodzy próbują sprawić, by ludzie, nie zwracając uwagi na doświadczenie czy zdrowy rozsądek, czerpali wiedzę i poglądy z mediów. W kulturze rozrywkowej rozmaite rodzaje fikcji absorbują ludzi bardziej niż prawda. Fałszowanie historii ma korzeń w przekonaniu, że dzisiejsze poglądy i metody myślenia można i trzeba rzutować w przeszłość, dopasowując ją do nich.
 
W skrajnych przypadkach ignoruje się rzeczywistość przyrodniczą. Klimat z natury ulega wahaniom, a poziom oceanów podnosi się od 25 tysięcy lat (dlatego Wielka Brytania stała się wyspą). Mimo to ekologiści i politycy tłumaczą te zjawiska używaniem paliw, które rzekomo powoduje globalne ocieplenie.
 
Przeczy się również naturze ludzkiej, w tym biologicznemu faktowi, że człowiek od poczęcia ma swoją zapisaną w genach indywidualną tożsamość i nie jest przed narodzeniem jedynie „płodem”. Próbuje się podważyć biologicznie uwarunkowaną tożsamość płciową (stąd gender i promocja homoseksualizmu). Naturze ludzkiej sprzeciwiają się także wspomniane ograniczenia wolności, w tym w dziedzinie gospodarki, edukacji, publicznej ekspresji.
 
Fałszywa filozofia
 
Powyższy kierunek myślenia ma korzenie filozoficzne, i to bardzo dawne. W ostatecznym rachunku wywodzi się od greckiego filozofa Platona, który za pierwotną rzeczywistość uznał idee, czyli pojęcia znane bezpośrednio umysłowi ludzkiemu, a świat materialny uważał za ich cień. Wóz przed koniem… Dla takiej filozofii obserwacje i fakty to iluzja, liczy się stan umysłu. W poglądach na społeczeństwo wynika stąd postulat, żeby jego życie szczegółowo zaplanować. Filozof tego rodzaju, zamiast poznawać i rozumieć świat, chce go zmieniać po swojemu i odgórnie.
 
W dzisiejszym świecie ten styl myślenia reprezentują ideolodzy, którzy stawiają na pierwszym miejscu swoje koncepcje i narzucają je przez propagandę i przemoc. Tłem takiego nastawienia jest właśnie wychodzenie od pragnień i poglądów zrodzonych w ludzkiej głowie: od języka, pojęć, idei itd., a następnie przerzucanie ich na rzeczywistość. W ten sposób człowiek usiłuje stać się bogiem, który samą myślą kształtuje świat.
 
Bardzo charakterystyczna okazuje się z tego punktu widzenia ewolucja europejskiej lewicy. Jej dawniejsza postać, marksistowska, była zasadniczo materialistyczna. Materializm odwołuje się do rzeczywistości konkretnej, w sensie filozoficznym jest więc realizmem, choć zawężonym. Marksizm chciał respektować rzeczywistość fizyczną i ekonomiczną, chociaż życiu społecznemu i historii usiłował i nadal usiłuje narzucić swoje koncepcje, rzekomo naukowe. Oznacza to w praktyce forsowanie idei lewicowych przez kłamstwo i brutalną przemoc. Tragiczne skutki są doświadczalnym dowodem fałszu tej ideologii i tej polityki.
 
W czasach nowszych lewicowi postępowcy zarzucili już pogląd Marksa, że byt określa świadomość, czyli że myśli są odbiciem faktów. Na to miejsce, od Gramsciego począwszy, weszło przekonanie, że należy przede wszystkim propagować swoje idee, żeby zmienić świadomość i poglądy ludzi. Chodzi o to, by – odpowiednio zaagitowani – zgodzili się oni na zmianę organizacji społeczeństwa na inną, rzekomo lepszą, czyli na zmianę swojego bytowania. Niech się demokratycznie zgodzą na kłamstwo i zniewolenie. Narzędziem tej zmiany ma być opanowanie kultury i mediów przez lewicę. Widzimy, że od kilkudziesięciu lat lewica w Europie i USA prze w tym kierunku. Filozoficznie tę koncepcję ocenić trzeba jako postplatoński, irracjonalny, idealistyczny totalitaryzm.
 
Skutki polityczne
 
Celem tych działań jest rządzenie umysłami, ideologiczna dominacja oraz biurokratyczne państwo rządzone przez postlewicę. W takim właśnie żyjemy. Jest ono oparte na wyzysku ludzi twórczych i pracowitych, ale sterowanych przez propagandę. Marks chciał bronić wyzyskiwanych, dziś lewica tłamsi ich przez aparat państwowy i media. Po drodze próbuje się osłabić religię, traktowaną jako konkurencja dla nowej ideologii. Toleruje się tylko religijność prywatną, zwłaszcza sprzyjającą „postępowi”. Politycy podają się za katolików, ale podejmują decyzje jaskrawo sprzeczne z wiarą i moralnością chrześcijańską. Chrześcijaństwo to dla nich maska, zostawiana na wieszaku przed gabinetem. Katolicy aktywni są dyskryminowani przez laickie państwa.
 
Osłabiono też rodzinę, jako naturalną i podstawową komórkę społeczną i oparcie dla ludzi. Jej funkcje chciałaby w dużej mierze przejąć władza, dyktując sposób edukacji i wychowania, przejmując zadania socjalne, a nawet orzekając o kwestii tożsamości płciowej. Religia i rodzina są więc w dzisiejszym świecie ostoją niezależności człowieka w obliczu przerośniętego państwa. Państwo takie uważa się za jedyne źródło zasad – zresztą dowolnie zmienianych – oraz oparcie dla ludzi.
 
Realizm chrześcijaństwa
 
Zwalczający chrześcijaństwo lewicowi postępowcy odwracają kota ogonem, twierdząc, że wiara to coś z innego świata, coś, co nie pasuje do rzeczywistości. Za rzeczywistość podają jednak swoje poglądy i wizje. Świat się rzekomo „zmienił” i teraz wygląda tak, jak oni chcą. Wiara ma się ich zdaniem do tego przystosować albo trzeba ją wytępić.
 
Tymczasem chrześcijaństwo w swoim sposobie myślenia wychodzi od tego, co rzeczywiste: jaki jest świat, człowiek, Bóg. Ateiści twierdzą oczywiście, że Bóg nie objawił się w historii i że Chrystus nie zmartwychwstał, a tym samym religia chrześcijańska to pogląd błędny (aczkolwiek, gdyby byli konsekwentni w swej negacji religii, nie próbowaliby jej zastąpić nową pseudoreligią postępu, wytworzoną w ich głowach). Nie zmienia to faktu, że chrześcijanie w swoim sposobie myślenia wychodzą od pewnego doświadczenia. Każe ono uznać pełną prawdę: i rzeczywistość materialną, i umysłową, i duchową. Na tym polega realizm.
 
Chrześcijaństwo ma więc charakter poznawczy, czerpie z doświadczenia i porządkuje je. Nie jest tylko religią w sensie zawężonym do uczuć i kultu. Na bazie doświadczenia tworzy system myślowy, porównywalny z filozofiami, które przecież przedstawiają usystematyzowany pogląd na świat oraz proponują odpowiedni sposób życia. Chrześcijanie chętnie korzystają z dorobku filozofii.
 
Moralność chrześcijańska też nie jest czymś wydumanym i narzucanym odgórnie, choć bywa tak przedstawiana. Bóg nie podał dziesięciu przykazań wbrew naturze ludzkiej, lecz w zgodzie z nią. Dlatego podobne zasady są znane w różnych cywilizacjach.
 
Z tego samego powodu sumienie jest zjawiskiem powszechnym: odkryciem, a nie wynalazkiem. Wiedziała o sumieniu filozofia grecka. Musieli też wiedzieć o nim greccy lekarze, skoro przysięga Hipokratesa podkreślała dobro chorego i zabraniała podawania śmiercionośnego leku, nawet na jego prośbę, jak też środków poronnych (lekarze od dawna tej przysięgi nie składają, zastąpiło ją zobowiązanie ułożone przez urzędników od zdrowia).
 
Sumienie polega na tym, że człowiek zdolny jest poznać umysłem, co jest rzeczywiście słuszne, oraz odpowiednio zaplanować i ocenić swoje postępowanie. Nie tylko to, co istnieje, lecz także to, co być powinno. „Odłożenie na bok” sumienia to zatem nie tylko odrzucenie chrześcijaństwa, lecz również rezygnacja z samodzielnego myślenia. Jeśli się zabrania postępować zgodnie z sumieniem, zabrania się myśleć w kategoriach natury ludzkiej i obowiązków moralnych. Ataki na sumienie to ataki na rozum i wolność.
 
W przeszłości chrześcijaństwo ulegało czasem wpływom filozofii Platona. Jednakże w początkach chrześcijaństwa, w Nowym Testamencie, widać raczej asymilację pewnych wątków ze stoicyzmu. Ta filozofia respektowała rozumną naturę ludzką jako fundament moralności.
 
Potem, od św. Tomasza z Akwinu, katolicyzm wykorzystywał antyplatońską w swej istocie filozofię Arystotelesa. Jest to filozofia realistyczna: wychodzi od rzeczywistości fizycznej, biologicznej i społecznej i w oparciu o poznanie świata buduje uogólnienia. Dlatego jest konieczną, choć niewidoczną, podstawą nauk przyrodniczych. W sferze społecznej przeciwstawia się narzucaniu ludziom założonych z góry koncepcji.
 
Michał Wojciechowski
Idziemy nr 30 (513), 26 lipca 2015 r.
 
fot. Kaz Wellington-boots 
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
Agnieszka Dzieduszycka-Manikowska

Problem niewolnictwa wydaje się nam odległy, zakopany w historii ubiegłych czasów, kiedy to masowo porywano mieszkańców Afryki i przewożono ich statkami na nowy kontynent do ciężkiej pracy. Nieludzkie warunki na tych statkach, którym towarzyszyło nieludzkie traktowanie przez białego człowieka przewożonych niewolników, dziś wzbudzają w nas uczucie oburzenia, gniewu i zapewne zawstydzenia. 

 
o. Jerzy Zieliński OCD

Masz do dyspozycji tylko jedno życie. Można powiedzieć, że jest ono jak błysk meteoru, który z nieskończonych przestworzy wszechświata wpada nagle w atmosferę Ziemi. Na skutek tarcia o gęste masy powietrza rozbłyska pięknym światłem i ponownie znika, opuszczając ją. Mając tę jedną szansę doczesnego życia, niektórzy ludzie przeszli przez nie pięknie, dokonali wiele dobra, zabłysnęli – jak ów meteor – miłością tak wielką, że pozostawili po sobie jej nadmiar. Są jednak tacy, którzy swoje życie przegrali. 

 
Agnieszka Myszewska
Smutek i tęsknota są ze sobą związane. Smutek wypływa z tęsknoty, a tęsknota rodzi smutek. Nie chodzi tu jednak o ból spowodowany konkretnym zmartwieniem, ale raczej o budzące się wewnątrz poczucie pustki, pragnienia, które niekoniecznie musi być związane z jakimś wydarzeniem. Prawdziwy smutek nie jest rozpaczą, zaciętością widoczną na twarzy i w całej postaci...
 
 
___________________
 
 reklama