logo
Piątek, 30 października 2020 r.
imieniny:
Augustyny, Przemysława, Marcela, Zenobii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Piotr Pikuła
Bądź ojcem, czyli kilka słów o powołaniu mężczyzny
Posłaniec
 
fot. Szilvia Basso | Unsplash (cc)


Trzeba pomóc mężczyznom zmniejszyć dystans w stosunku do kobiet, by w tym wymagającym wieloboju, jakim jest życie rodzinne, wszyscy mogli cieszyć się wspólną wygraną.

 

Współczesne badania dotyczące sytuacji polskich rodzin wyraźnie pokazują, że w wychowanie dzieci zaangażowane są przede wszystkim matki. Poziom zaangażowania ojców w wychowanie dzieci w polskich realiach ukazany został w książce Blaski i cienie współczesnej rodziny polskiej (J. Śledzianowski, S. Bębas; Jedność, Kielce 2013). Ojcowie wyprzedzają matki tylko w takich kategoriach, jak przemoc, alkoholizm, odrzucenie i tym podobne. Na podstawie rozmów, które jako katecheta i doradca życia rodzinnego prowadzę z młodymi ludźmi, mogę oświadczyć, że wszyscy dostrzegają konieczność poprawy tego stanu rzeczy. Pojawia się tylko pytanie, jak tego dokonać. Kilka zamieszczonych poniżej praktycznych propozycji powinno w tym pomóc. Przede wszystkim jednak pragnę zwrócić uwagę na potrzebę odbudowania godności ojcostwa w oczach samych mężczyzn, czemu w perspektywie wiary powinna służyć refleksja nad królewską misją mężczyzny.

 

Trzeba pomóc mężczyznom zmniejszyć dystans w stosunku do kobiet, by w tym wymagającym wieloboju, jakim jest życie rodzinne, wszyscy mogli cieszyć się wspólną wygraną. A nagroda warta jest wysiłku i zaangażowania. Jest też znacznie cenniejsza od gratyfikacji oferowanych przez karierę zawodową. Człowiek bowiem jest duchem ucieleśnionym, zatem w sposób naturalny prawdziwe szczęście odkrywa w wartościach duchowych, a nie materialnych. Mężczyźni bardzo lubią zdobywać rzeczy, które potwierdzają ich pozycję w społeczeństwie. Okazałe domy, drogie samochody, nowoczesne gadżety, ordery i medale służą właśnie temu. Oczywiście rodzinnej miłości i troski, wzajemnego oddania i szacunku na pierwszy rzut oka nie jesteśmy w stanie zaprezentować innym, by móc się nimi poszczycić. Ale czy na pewno? Moje osobiste doświadczenie ojcostwa obejmuje zaledwie kilka lat, a mimo to mogę pochwalić się pewnymi sukcesami. Na przykład nauczyłem córeczki pisać i jeździć na rowerze. To ja nauczyłem synka chodzić, i wiem, że dokądkolwiek w życiu zajdzie, to pierwsze samodzielne kroki postawił dzięki mnie. I już jestem z tego dumny. Radość daje mi również to, że dzieci chcą i lubią ze mną przebywać, że chcą się bawić, przytulać, czytać książki czy grać w szachy. Nie mam jeszcze doświadczenia bycia ojcem dorosłych dzieci, ale wydaje mi się, że posiadał je autor jednego z biblijnych psalmów, który z wyraźnie wyczuwalną satysfakcją pisał: Oto synowie są darem Pana, a owoc łona nagrodą. Jak strzały w ręku wojownika, tak synowie za młodu zrodzeni. Szczęśliwy mąż, który napełnił nimi swój kołczan. Nie zawstydzi się, gdy będzie rozprawiał z nieprzyjaciółmi w bramie (Ps 127, 3-5).

 

O właściwym przeżywaniu ojcostwa Pan Bóg poucza nas na wielu kartach Pisma Świętego. Najpierw w księgach historycznych przez przykłady konkretnych ojców, których postawy mogą być dla nas wzorem lub przestrogą. Później w księgach mądrościowych przez praktyczne wskazówki i upomnienia. Syracydes na przykład pisze: Kto wychowuje swego syna, będzie miał z niego pociechę i dumny będzie z niego między znajomymi. Kto kształci swego syna, budzi zazdrość u wroga, a wobec przyjaciół będzie nim się cieszył. Skończył życie jego ojciec, ale jakby nie umarł, gdyż podobnego sobie zostawił. W czasie życia swego widział go i doznał radości, a i przy śmierci swej nie został zasmucony. Przeciwnikom zostawił mściciela, a przyjaciołom tego, który im okaże wdzięczność (Syr 30, 2-6). W księdze tego starożytnego Mędrca znajduje się też zdecydowane wezwanie do ojcowskiej troski o dobre wychowanie córek (Syr 42, 9-12). Autor natchniony już około dwa tysiące dwieście lat temu nauczał o tym, co dziś potwierdzają badania, że dziewczęta pozbawione prawdziwej miłości pierwszego najważniejszego mężczyzny w ich życiu, szukają jej namiastek u innych, co niestety kończy się, mówiąc słowami Syracydesa, zbezczeszczeniem i znienawidzeniem. Żaden dobry tata nie chce do tego dopuścić, dlatego, jak pisze Mędrzec, córka dla ojca to skryte czuwanie nocne, a troska o nią oddala sen (Syr 42, 9).

 

Jednak ojcostwo, o którym poucza nas Słowo Boże, to postawa przekraczająca ramy rodziny, nawet tej powierniczej, wielopokoleniowej. Mężczyzna żyjący w przyjaźni z Bogiem Ojcem słyszy wyraźne wezwanie, by pod swoją opiekę wziąć także tych, którzy pozbawieni są troski najbliższych: Bądź ojcem dla sierot, jakby mężem dla ich matki, a staniesz się jakby synem Najwyższego, i miłować cię On będzie bardziej niż twoja matka (Syr 4, 10). Jest tu ukryte pierwsze powołanie każdego mężczyzny stworzonego na obraz Boga i właśnie w tym podobieństwie powinniśmy wciąż na nowo odkrywać jego godność. Nawiązując do tego wątku, św. Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Familiaris consortio poświęconej rodzinie pisał: Mężczyzna, ukazując i przeżywając na ziemi ojcostwo samego Boga, powołany jest do zabezpieczenia równego rozwoju wszystkim członkom rodziny. Spełni to zadanie przez wielkoduszną odpowiedzialność za życie poczęte pod sercem matki, przez troskliwe pełnienie obowiązku wychowania, dzielonego ze współmałżonką, przez pracę, która nigdy nie rozbija rodziny, ale utwierdza ją w spójni i stałości, przez dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego, które skutecznie wprowadza dzieci w żywe doświadczenie Chrystusa i Kościoła (25).

 

W przywołanym dokumencie Papieża Polaka znajduje się jeszcze jedna istotna myśl, która może pomóc mężczyznom uświadomić sobie godność powołania do ojcostwa. Pisząc o wezwaniu rodzin chrześcijańskich do służby, Ojciec Święty ukazał ją w perspektywie królewskiej misji Chrystusa: Tak jak Chrystus sprawuje swoją władzę królewską oddając się na służbę ludzi, tak chrześcijanin znajduje autentyczny sens własnego udziału w królewskości swego Pana, uczestnicząc w Jego duchu i w postawie służby człowiekowi (FC, 63). Warto na to zwrócić uwagę zwłaszcza teraz, gdy w Jubileuszowym Akcie Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana z 19 listopada 2016 r. przyrzekaliśmy troszczyć się o świętość naszych rodzin i chrześcijańskie wychowanie dzieci.

 

Wszyscy chcemy oszczędzić cierpienia dzieciom i wynikających z niego problemów społecznych. Musimy więc słowem i przykładem zachęcać mężczyzn do odważnej odpowiedzi na powołanie do ojcostwa, które jest pełną wyzwań szlachetną drogą królewskiej służby, wiodącą do pełni szczęścia - teraz i w wieczności.

 

Piotr Pikuła
Posłaniec czerwiec 2017

 
Zobacz także
ks. Dariusz Salamon SCJ
Naturalnym etapem na drodze do małżeństwa jest okres narzeczeński. Młodzi ludzie spotykają się ze sobą, poznają swoje charaktery, upodobania, zalety i słabości. Uczą się gestów miłości, czułości, stopniowo rozwija się dynamika ich uczuć, zanim znajdzie spełnienie w sakramencie małżeństwa. Jednak coraz częściej młodzi ludzie podejmują "życie na próbę"...
 
Agata Jankowiak

Czy jesteśmy w stanie powiedzieć coś o miłości Adama i Ewy? Czy naprawdę można ich uznać za wzór dla małżonków, w szczególności dla tych żyjących w XXI wieku? Z całą pewnością. Przede wszystkim widzimy, że ich miłość była zanurzona w bezpośrednim doświadczeniu miłości Pana Boga, oparta na osobowej relacji z Bogiem. Co prawda Biblia mówi, że nikt nigdy Boga nie oglądał (1 J 4, 12), więc zapewne nie widzieli Go również Adam i Ewa, ale rozmawiali z Nim i czuli się przy Nim dobrze, mieli doświadczenie Jego obecności.

 
Michał Gryczyński
Święto Podwyższenia Krzyża Świętego przypomina nam o wydarzeniu biblijnym, kiedy to Mojżesz – proszący Boga o miłosierdzie nad ukąszonymi przez węże – usłyszał, że ma wykonać węża miedzianego i zawiesić go na palu. To jednak nie ów wąż, tylko sam Bóg niósł im ratunek! A była to zapowiedź wywyższenia na Drzewie Krzyża Syna Człowieczego...
 
 
___________________
 
 reklama