logo
Poniedziałek, 08 marca 2021 r.
imieniny:
Beaty, Juliana, Wincentego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Małgorzata Duda
Bezdomność – wyzwanie dla duszpasterstwa
Kwartalnik Homo Dei
 


Bezdomność jest zjawiskiem niejednorodnym, zróżnicowanym wewnętrznie zarówno pod względem cech demograficznych zbiorowości bezdomnych, jak i przyczyn wchodzenia w bezdomność. Przekłada się to na różnorodność podejść definicyjnych tego zjawiska. Liczbę osób bezdomnych w Polsce szacuje się w przedziale od kilkunastu do kilkuset tysięcy osób. Tak wielka rozbieżność jest spowodowana m.in. częstym przemieszczaniem się bezdomnych, niemożnością ich policzenia poza placówkami czasowego schronienia, wreszcie przyjmowaniem różnych definicji zjawiska bezdomności. Społeczność bezdomnych to przede wszystkim mężczyźni pomiędzy 40. a 60. rokiem życia; często rozwodnicy mający dzieci; w większości z wykształceniem zawodowym; skupiający się w dużym aglomeracjach miejskich ze względu na łatwiejszy dostęp do świadczeń placówek pomocy społecznej. 
 
Bezdomność jest dzisiaj zjawiskiem powszechnym: dotyczy krajów bogatych i biednych, uprzemysłowionych i opóźnionych w rozwoju, leżących na półkuli południowej i północnej. W bezdomność wchodzi się w wyniku sumowania się wielu czynników. Jedni wskazują na przyczyny leżące po stronie samego bezdomnego, inni upatrują przyczyn w zjawiskach ekonomicznych, kulturowych czy prawnych, w danej strukturze społecznej. Im lepiej poznaje się mechanizmy funkcjonowania w bezdomności oraz samoocenę swego położenia przez bezdomnych, tym bardziej winno się skłaniać do uwzględniania wszystkich elementów przyczyniających się do tego zjawiska. 

Przyczyny bezdomności
 
Zrozumienie przyczyn wchodzenia w bezdomność stanowi klucz do skutecznego ograniczenia tego destrukcyjnego zjawiska oraz do podejmowanych działań profilaktycznych zapobiegających jego rozwojowi. Podejmowane próby opisu bezdomności wskazują na różne przyczyny, z których niektóre powtarzają się u wszystkich autorów. Najczęściej wskazuje się na czynniki osobowościowe, środowiskowe, systemowe, zdrowotne i losowe. 
 
Sami bezdomni wskazują na różne przyczyny swego stanu. W pierwszej kolejności zwracają uwagę na nieporozumienia rodzinne i małżeńskie, chociaż zależy to od stopnia uznania własnej winy za rozpad pożycia małżeńskiego. W bezdomność wchodzi się także w wyniku wymeldowania przez członków rodziny – dotyczy to szczególnie osób stosujących przemoc, uzależnionych od alkoholu czy powracających z zakładów penitencjarnych po odbyciu wyroku skazującego. Wśród przyczyn nader często wskazuje się na trudną sytuację na rynku pracy. Utrata możliwości zarobkowania, bez względu na winnego tej sytuacji, prowadzi do ubożenia całej rodziny, w dalszej perspektywie może prowadzić do utraty mieszkania. 
 
Istotną przyczyną bezdomności jest uzależnienie alkoholowe, przy czym jednak nie jest to (wbrew powszechnym stereotypom) czynnik dominujący. Należy przy tym rozróżnić dwie kwestie: na ile uzależnienie od alkoholu jest bezpośrednią przyczyną wchodzenia w bezdomność, a na ile stało się ono przyczyną wtórną, tzn. zagrożenie bezdomnością wprowadziło w stan uzależnienia alkoholowego. Kolejną, istotną przyczyną jest zły stan zdrowia, niepełnosprawność – szczególnie niepełnosprawność psychiczna – oraz starszy wiek. 
 
Człowiek stary, z różnorodnymi schorzeniami, szybciej podda się nie sprzyjającej sytuacji życiowej niż młody, chociaż nie ma tutaj jednoznacznej zależności. Również pogłębiająca się dysfunkcja funkcji opiekuńczo-wychowawczej w rodzinie sprzyja pogłębiającej się patologii bezdomności. Niewłaściwa opieka (lub jej brak) nad słabymi i chorymi członkami rodziny w dłuższej perspektywie prowadzi do „wyjścia z domu”, często już bez możliwości powrotu. Wśród innych przyczyn należy wskazać na konflikty z prawem oraz klęski żywiołowe, które potrafią pozbawić dachu nad głową w ciągu kilkunastu sekund czy minut. 
 
Często „z dymem” lub „z wodą” idzie dorobek całego życia, a brak skutecznej pomocy sytuuje ofiary w kręgu zagrożonych wejściem w bezdomność. Nie bez znaczenia są problemy migracji wewnętrznych, emigracji czy przesiedleń, związanych chociażby z konfliktami militarnymi. Doświadczenia polskie wskazują szczególnie na migracje zarobkowe ostatnich lat. Dłuższa nieobecność w domu rodzinnym sprawia, że mamy do czynienia z tzw. odzwyczajeniem się od siebie, od podejmowania określonych ról społecznych. Wyzwaniem staje się pozostanie na dłużej w jakimś miejscu migracji – nie jesteśmy już mocno związani z rodziną pochodzenia, a jeszcze nie utożsamiamy się z nowym miejscem pobytu. 
 
To trudna sytuacja psychiczna, która powoduje ogromną frustrację, a nawet czasem głębokie zaburzenia psychiczne. Wszystko to wpływa na niewłaściwe postrzeganie swej pozycji społecznej i podejmowanie niekorzystnych decyzji życiowych. Stąd już prosta droga do tzw. niezaradności społecznej, która jest wskazywana jako kolejna przyczyna bezdomności. Nabyta lub wyniesiona z domu rodzinnego niezaradność może w sytuacji kryzysowej prowadzić do podejmowania niewłaściwych działań lub, co gorsza, niepodejmowania w ogóle żadnych działań. 

 
1 2 3  następna
Zobacz także
Leszek Gęsiak SJ
Pan Bóg rzekł do Abrama: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej”. Nie wiemy jakie myśli wówczas towarzyszyły Abramowi, ale możemy przypuszczać, iż mimo wielkiego zaufana Bogu poczuł niepewność o swoją przyszłość i nierozerwalny z tym stres. Bóg bowiem w swoich słowach nie tylko nakazał Abramowi aby opuścił swój kraj, ale równocześnie nie powiedział mu gdzie miałby się udać...
 
wywiad z Kard. Gustaaf Joos
Rzym, 24 październik 2003 - Nowo mianowany kardynał Gustaaf Joos, pochodzący z Flandrii, zadziwiająco długo radośnie potrząsał ręką osłabionego papieża Jana Pawła II, gdy ten wręczał mu pierścień kardynalski. Ceremonia pontyfikalna, podczas której Ojciec Święty w uroczystym rycie wkładał pierścień kardynalski każdemu z trzydziestu nowych kardynałów, odbyła się w Bazylice św. Piotra...
 
Krzysztof Osuch SJ
Był taki czas, kiedy ludzie mogli spotkać Pana Jezusa – bezpośrednio. Słyszeli Jego głos, patrzyli na Jego twarz. Nie było telebimów, więc niektórzy wdrapywali się na drzewa, by móc Go dokładniej zobaczyć. Czas bezpośrednich spotkań z Jezusem wprawdzie już dawno przeminął, ale nadal jest On dostępny. Na różne sposoby. Ale poniekąd najłatwiej można się umówić z Nim na spotkanie, biorąc do ręki Ewangelie. 
 
 
___________________
 
 reklama