logo
Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Swięcki
Błogosławieństwa Apokalipsy, cz.II
Mateusz.pl
 


Czyniący prawdę zbliża się do światła (J 3,21)

Apokaliptyczne błogosławieństwa i przekleństwa spełniają podobną rolę jak błogosławieństwa i przekleństwa spisane w Ewangelii św. Mateusza: stanowią jądro przekazu, w świetle którego należałoby interpretować wszystko inne, co w owej księdze zapisano. Przekaz ten jest niezwykle prosty i niezwykle głęboki zarazem. Uczy nas patrzeć wzrokiem samego Jezusa na samych siebie, na nasze parafie, na otaczających nas bliźnich, a także na to wszystko, co dzieje się w naszym niespokojnym świecie. A zatem jest to prawdziwe Objawienie, które Blaskiem swej Prawdy rozświetla najbardziej skryte i mroczne zakamarki ludzkich serc, kościelnych krucht i światowych salonów. Kto pragnie żyć w prawdzie, ten zbliża się do niej, choć niekiedy powoli i z wielkim mozołem. Lecz ten, kto ma coś do ukrycia, unika jej światła.

Czy nie jest to właśnie najgłębsza przyczyna, dla której aż tylu przeszłych i współczesnych „uczonych w Piśmie” widziało i wciąż widzi w Apokalipsie jedynie przepowiednię dotyczącą przyszłych losów Kościoła oraz przerażających wydarzeń poprzedzających dzień Paruzji? W ten sposób wmawia się pośrednio czytelnikowi, że janowe Objawienie nie jest na „tu i teraz”, bo odnosi się do bliżej nieokreślonej przyszłości lub też życia pozagrobowego. Lepiej tego w ogóle nie roztrząsać, bo to za skomplikowane, za straszne i grozi rekrutacją do pierwszej lepszej sekty [33]. Lepiej to już pozostawić „specjalistom”…

Takie postawienie sprawy powoduje, że zmieniające się jak w kalejdoskopie apokaliptyczne wizje zwykliśmy odczytywać jako kolejne porcje nieszczęść spadających na biednych grzeszników, podczas gdy wspaniała nagroda dotyczy jedynie świętych, którymi to można stać się jedynie za cenę heroicznych poświęceń. W ten sposób wpadamy w coraz większy lęk przed Bogiem, tracimy doń zaufanie i dochodzimy szybko do sytuacji, w której z Jezusem łączy nas jedynie formalistycznie pojmowana praktyka religijna, traktowana jako swoiste ubezpieczenie przed potępieniem.

Tymczasem umyka nam to, co w janowym Objawieniu jest najistotniejsze: wizje te są bowiem wnikliwymi przedstawieniami rzeczywistych sytuacji, od których aż roi się wokół nas i z którymi na ogół nie potrafimy sobie poradzić. Zostały dla nas spisane, abyśmy przez ich wytrwałą kontemplację przestali się bać diabelskich straszaków i nie ulegli pokusom. I abyśmy odkryli bezgraniczne i bezinteresowne zaangażowanie Boga po naszej stronie, Jego miłość, która wlewa w nas odwagę do życia zgodnie z wezwaniem naszego chrztu. I aby wzbudzić w naszych sercach spontaniczne wołanie: Marana-tha! – Przyjdź Panie Jezu! Owszem, przyjdź definitywnie, przy końcu czasów, ale przyjdź też i teraz, do mojego życia, moich problemów, codziennych zmagań i trudnych decyzji, które muszę co rusz podejmować!

Otwierajmy zatem często karty Apokalipsy. Wczytując się w jej płomienne słowa prośmy Pana przede wszystkim o uleczenie duchowej ślepoty, która nie pozwala nam dostrzec już od teraz rozbłyskującego nad nami światła Bożego Miasta. Prośmy też o uzdrowienie głębokich ran naszych serc, które tak często prowadzą do przyjęcia fałszywych wyobrażeń o Bogu i Kościele. A Tego, który dzierży w swym ręku Siedem Duchów Bożych prośmy o Siedem Darów, zwłaszcza zaś o dar Mądrości, Rozumu i Męstwa.

Jacek Święcki

______________

[19] „Księgą życia” żydowskie władze religijne nazywały rodowody, na podstawie których można było ustalić, czy ktoś rzeczywiście należy do narodu wybranego (por. Dn 12,1). Wykreślenie z „księgi życia” oznaczało uznanie kogoś za poganina, niemającego udziału w dziedzictwie Izraela (por. Ezdr 2,62).
[20] W istocie nazwa miasta philadelphia znaczy po grecku braterska miłość! Miasto to zostało założone w połowie IIgo w. p.n.e. przez pergamońskiego króla Atalosa II na cześć umiłowanego brata Eumenesa. Teraz okazuje się, że mieszkający w nim chrześcijanie w pełni zasługują na to określenie. Gdyby tak nie było, Jezus przypuszczalnie zganiłby ich, podobnie jak to uczynił z kościołem w Sardes, na przykład w słowach: Masz imię, [które mówi], że miłujesz, a tego nie czynisz.
[21] Określenie otwarte drzwi lub brama w Nowym Testamencie bardzo często oznacza sposobność ewangelizacyjną. Dla przykładu św. Paweł pisze: Otwarła się bowiem wielka i obiecująca brama, a przeciwnicy są liczni.(1 Kor 16,9).
[22] Przed Świętym Świętych świątyni jerozolimskiej stały dwie kolumny noszące symboliczne imiona Jakin i Boaz (por. 1 Krl 7,21).
Oznaczają one przypuszczalnie stabilność i moc Bożą przekazywaną Izraelowi poprzez Prawo i Proroków. Nieprzypadkowo filarami Kościoła nazwani są Apostołowie Piotr, Jakub i Jan (por. Gal 2,9), ponieważ to im właśnie przekazana została piecza nad chrystusowym Prawem miłości oraz Proroctwem zapowiadającym Jego powtórne przyjście.
[23] Wypisanie imienia Boga oznacza uczynienie własnością samego Boga, tak jak było to w przypadku naczyń świątyni jerozolimskiej (por. Zach 14,20). Wypisanie imienia Nowej Jerozolimy to uczynienie mieszkaniem Boga zgodnie ze słowami: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi. (Ap 21,3b)
[24] Przekleństwo to tłumaczy nader wyraziście prorok Sofoniasz: Oto wrzaskliwe miasto, które bezpiecznie mieszkało, które mówiło w swym sercu: Ja, i nikt więcej! Jakże stało się pustkowiem, lęgowiskiem dzikich zwierząt? Każdy, kto obok niego przechodzić będzie, zagwiżdże i ręką potrząśnie. (So 2,15)
Natomiast błogosławieństwa doświadczą jedynie cisi i pokorni: I zostawię pośród ciebie lud pokorny i biedny, a szukać będą schronienia w imieniu Pana. (So 3,12)
[25] O bogactwie mieszkańców Laodycei świadczy fakt, że gdy w 60 r. n.e. ich miasto zostało całkowicie zrujnowane w wyniku trzęsienia ziemi, zdołali odbudować jest bardzo szybko sami, nie przyjmując nawet pomocy proponowanej przez rzymskie władze (pisze o tym rzymski historyk Tacyt).
[26] Najdosadniej określa to św. Paweł w słowach: Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa. (Flp 3,7-8) W greckim oryginale pada tu słowo skymbala, co nie oznacza wcale śmieci, ale dosłownie psie odchody!
[27] Pierwszy ze Świadków przypomina Mojżesza, drugi zaś – Eliasza. Jest to symbol wszystkich Prawodawców i Proroków działających w imieniu Boga na ziemi, których wyobrażają także dwie kolumny stojące przed Przybytkiem (zob. przypis 22 ). Apokalipsa woli jednak posłużyć się tutaj symbolem dwóch świeczników i dwóch drzew oliwnych zapożyczonych z wizji proroka Zachariasza (por. Zach 4,11-14).
[28] Odkryte już w XVIII w. zasady hebrajskiej retoryki biblijnej przypomniał i rozwinął francuski jezuita Roland Meynet w książce „Hebrajska retoryka biblijna”, WAM, 2001.
[29] Zauważmy, że Jezus w Apokalipsie sam siebie nazywa Gwiazdą Poranną (Ap 22,16).
[30] Są to dokładnie te same pokusy, którymi diabeł usiłował zwieść Jezusa poszczącego na pustyni na początku swej mesjańskiej misji (por. Mt 4,1-11 i Łk 4,1-13).
[31] Babilon oczywiście nie był morskim portem, ani też morską potęga, więc lament żeglarzy wygląda w tym miejscu nieco dziwnie… Apokalipsa nawiązuje tu jednak do proroctwa przeciw Tyrowi, wielkiemu fenickiemu portowi morskiemu (por. Ez 27,3-4 i 25-34). Tu należy sobie przypomnieć, że międzynarodową renomę zapewniły niegdyś królowi Salomonowi właśnie porty zbudowane przez Fenicjan z Tyru (por. 1Krl 9, 26 – 10,1).
[32] Pismo św. ogromnie często upodobnia bałwochwalstwo, do nierządu (por. Jer 2,20 i Jk 4,4). Wynika to być może z tego, że w świątyniach starożytnych bożków uprawiano nader często tzw. nierząd sakralny ze specjalnie do tego wyznaczonymi kapłankami. Należy ponadto zauważyć, że w wielkich starożytnych imperiach królowie zazwyczaj kazali uznawać siebie za bogów.
[33] Niestety sam się kiedyś przekonałem, że nie ma, niestety, w tych słowach ani cienia przesady… Otóż zdarzyło mi się uczestniczyć w pewnym kursie ewangelizacyjnym, na którym pewna wspólnota ewangelizacyjna zapoznawała uczestników ze swoją metodą codziennego czytania Nowego Testamentu. W pewnym momencie zauważyłem, że w ich planie rozważań zabrakło Apokalipsy św. Jana. Zapytałem, dlaczego o niej zapomniano. Tego nie czytamy – odpowiedziano mi – bo to za trudne i za bardzo… starotestamentalne. Nas interesuje miłość Boża, a nie Boży gniew.

 
poprzednia  1 2 3 4 5 6
Zobacz także
Dariusz Salamon SCJ
Jezus mówi o sobie: „Ja jestem dobrym pasterzem”. Niegdyś młody człowiek zwrócił się do niego: „Nauczycielu dobry” – Jezus zapytał wówczas: „Dlaczego mnie nazywasz dobrym. Jeden jest tylko dobry – Bóg”. Jezus jednak jako Ten, który stanowi jedno ze swoim Ojcem, jest prawdziwie Dobrym Pasterzem. Ta Jego dobroć polega głównie na tym, że oddaje On życie swoje za owce.
 
o. Remigiusz Recław SJ
Nie ma ludzi, którzy niczego się nie boją. Jeśli tak twierdzą, to znaczy, że boją się przyznać, że jest inaczej, lub brakuje im zdrowego rozsądku. Spotkanie z własnym lękiem może być w naszym życiu doświadczeniem Dobrej Nowiny, bo Bóg ma moc nas od niego uwolnić. On może wszystko! Nie zdarzyło się jeszcze, by ktoś, kto Mu zaufał – źle na tym wyszedł.
 
o. Robert Wawrzeniecki OMI
Dziś słowo „posłuszeństwo” jest bardzo niepopularne. Na pierwszy plan wysunęła się wolność, którą posłuszeństwo zadaje się ograniczać. Wolność stała się dziś naczelną wartością, której należy bronić zawsze i w każdej sytuacji, nawet z naruszeniem dobra innych. A kto z nas lubi, kiedy ograniczana jest jego wolność, jego prawa?
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm