logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
s. Donata Koska OSC Cap
Błogosławiona Maria Teresa Kowalska
materiał własny
 


Siostra Teresa cierpiała natomiast z innego powodu, ze musi umierać bez sakramentu Pojednania i Chorych, bez Komunii świętej, chociaż tylu kapłanów przebywało w działdowskim obozie. Bóg okazał jej jednak dowód swej obecności i miłosierdzia. Ojciec przełożony z przasnyskiego klasztoru zdecydował, żeby siostra Teresa o umówionej godzinie wyznała przed Bogiem swoje grzechy, a on udzieli jej na odległość rozgrzeszenia. „Kiedy chora dowiedziała się o tym ogromnie się ucieszyła. Zaraz skupiła się w sobie. W celi zalegała grobowa cisza. Modliłyśmy się wszystkie - pisze s.Szwarc - w jakiejś dziwnie świętej atmosferze, świadome, że nasza Teresa w tej chwili spowiada się Bogu samemu... W celi na drugim piętrze ojciec pasjonista również modlił się i ze wzruszeniem udzielił rozgrzeszenia".
 
Gdy pewnego razu matka Szczęsna Maszewska pocieszała udręczoną Teresę, że wkrótce wyjdą na wolność i wtedy umieści ją w sanatorium, gdzie będzie miała świeże powietrze i odpowiednią pomoc medyczną, Błogosławiona odpowiedziała ze smutkiem: "Więc miałabym się z połowy drogi wracać?" W tych słowach wyraziła swoją wiarę w zmartwychwstanie i życie wieczne oraz pragnienie jeszcze większego zjednoczenia z Chrystusem.
 
Siostra Teresa, pojednana z Bogiem i z siostrami, ogarniająca modlitwą i ofiarą całą rzeczywistość obozu koncentracyjnego, następnego dnia oddała przełożonej obrączkę, krzyżyk z profesji i brewiarz oraz poprosiła o modlitwę za nią. Ze swej strony zapewniła również o pamięci i była przekonana, ze wyprosi u Pana Jezusa rychłą wolność siostrom.
 
Siostra śmierć zbliżała się coraz bardziej. Wieczorem 24 lipca 1941 roku przełożona poleciła s. Bernardecie, by czuwała nad chorą. Noc była ciemna, tylko od czasu do czasu strażnik lagru oświetlił celę reflektorem. Siostra Teresa leżała bez ruchu, a obok niej zmieniające się w czuwaniu siostry mówiły przez całą noc Różaniec. Po północy s. Bernardeta Suchecka, widząc dziwne uspokojenie się chorej, obudziła przełożoną. Matka Szczęsna podeszła do konającej siostry i w świetle dochodzącym z zewnątrz ujrzała śmiertelnie bladą twarz Teresy. Ta, widząc matkę i wszystkie siostry wokół siebie, zapytała: "Mateńko, czy to już?" Nie było wątpliwości, że są to ostatnie chwile jej życia na ziemi. Trzymając na piersiach zniszczony obrazek Matki Bożej Fatimskiej oraz rozglądając się za różańcem, wypowiedziała ostatnie słowa: "Przyjdź, Panie Jezu! Przyjdź!" Jej śmierć napełniła siostry smutkiem, ale stała się też gwarancją wierności Bogu i wytrwania z Chrystusem na krzyżu do końca. Świętość życia i męczeńska śmierć 39-letniej mniszki dodały siostrom wiary i nadziei na przetrwanie okrucieństwa hitlerowskiego obozu. Dwa tygodnie po śmierci s.Teresy od Dzieciątka Jezus wydarzyło się coś niezwykłego - zwolniono kapucynki z obozu. W przekonaniu sióstr, ofiara cierpienia i męczeńskiej śmierci Błogosławionej, wyjednała im rychłe uwolnienie i przeżycie koszmaru drugiej wojny światowej.
 
„[...] Błogosławiona Maria Teresa kontemplowała przymiot Miłosierdzia Bożego najpierw w swoim życiu klasztornym, potem zaś w czasie via crucis działdowskiego lagru.
Kontemplacja oblicza miłosiernego Ojca, objawiona także w jego umiłowanym Synu, stała się dla niej szkołą formacji duchowej postawy; kontemplacja ta uczyniła Błogosławioną zdolną do przyjęcia od Boga daru prawdziwie miłosiernych oczu, które nigdy nie podejrzewały i nie sądziły według zewnętrznych okoliczności i pozorów; miłosiernego sensus audiendi, aby ogarnąć posłuszeństwem z miłości potrzeby innych, ich ból i cierpienia; miłosiernego języka, aby nigdy z jej ust nie wychodziła żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca [Ef 4,29], aby nie mówiła ujemnie o siostrach i o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy, łagodności i pokoju. Wpatrywanie się w miłosierne Serce Odkupiciela człowieka było dla niej wezwaniem, źródłem i miarą miłosiernego serca i umysłu otwartego na sprawiedliwość związaną nierozłącznie z przebaczeniem, ale też i na miłość obejmującą także nieprzyjaciół oraz dobro każdego człowieka".  K.Synowczyk, Miłosierdzie…, dz.cyt.,s.47.
 
Błogosławiona Maria Teresa jest patronką tych wszystkich, którzy doceniając skarb wiary, modlą się i cierpią za swoich bliskich, którzy tę wiarę utracili, lub od niej odchodzą.
 
Siostra Maria  Angela Chmielowska, kapucynka, w obozie działdowskim po śmierci s. Teresy zapisała w swym starym kalendarzyku - notatniku duchowym, takie słowa:
"Bramy wieczności... Zazdroszczę Ci tego szczęścia
i proszę dla siebie podobnej śmierci.
Więc módl się za swą "małą siostrzyczkę"-
i z nieba czuwaj nadal, jak czuwałaś na ziemi...
Tereso, moja Tereso - pamiętaj i módl się za mnie
".
 
s. Donata Koska OSC Cap - Przasnysz
 
Bibliografia:
1. Kronika Sióstr kapucynek w Przasnyszu 1941-45.
2.Kazimierz Synowczyk OFM Cap, Miłosierdzie w życiu i męczeństwie bł. kapucynki Marii Teresy Kowalskiej, Przasnysz 2003.
 
Modlitwa
Panie Jezu Chryste, Ty błogosławionej siostrze Teresie, jednej z grona 108 męczenników drugiej wojny światowej, dałeś udział w swojej Męce przez wytrwałe, aż do śmierci, znoszenie udręk i prześladowań dla chwały Twego imienia. Za ich wstawiennictwem udziel mi łaski..., abym całym moim życiem mógł świadczyć o Twojej miłości. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.
   
 
poprzednia  1 2 3
Zobacz także
Błażej Strzechmiński OFMCap
Jedną z najbardziej znanych i charyzmatycznych osób minionej epoki był bez wątpienia Ojciec Pio z Pietrelciny – włoski kapucyn, który otrzymał dar stygmatów, stając się "widzialnym sakramentem" Chrystusa w Kościele, a zarazem znakiem sprzeciwu. Noszone przez niego w ciągu pięćdziesięciu lat krwawiące znaki męki były i nadal pozostają źródłem nieustających polemik i sporów. 
 
Błażej Strzechmiński OFMCap
Słysząc na wykładach fizyki…, że przy wystrzale, np. z armaty, istnieje pewna granica zasięgu, której, biorąc pod uwagę siłę wybuchu, pocisk nie przekracza - przyszło mi na myśl, czy ta granica jest bezwzględnie pewna i czy można by ją w jakiś sposób przekroczyć...
 
Ks. Kazimierz Juszko
Wspólnota chrześcijańska po męce i śmierci Chrystusa kontynuowała przez pewien czas „chodzenie do Świątyni" oraz sprawowanie Paschy z innymi Żydami, zaczęła jednak przeżywać to święto już nie jako wspomnienie Wyjścia i oczekiwanie przyjścia Mesjasza, ale raczej jako pamiątkę tego, co wydarzyło się w Jerozolimie podczas święta Paschy oraz jako oczekiwanie ponownego przyjścia Jezusa Chrystusa...
 
 
___________________
 
 reklama