logo
Środa, 03 marca 2021 r.
imieniny:
Kingi, Kunegundy, Maryna, Tycjana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Dorota Mazur, s. Barbara Świderska SDS
Bóg daje znaki
Czas Serca
 


z s. Barbarą, salwatorianką, opiekunką Referatu Powołań Salwatoriańskich, rozmawia Dorota Mazur
 
 Powołanie to właściwe rozeznanie. Jak wiedzieć, że to „już”, że odkryło się swoje powołanie?
 
Droga powołania jest zawsze szczególna i jedyna, ponieważ każdy człowiek, jako dziecko Boże, jest kimś wyjątkowym. Droga decyzji u każdego z nas jest inna i niepowtarzalna. Pan Bóg ma dla każdego odrębny plan miłości. Nie ma jednego wzoru, który służyłby wszystkim rozeznającym swoje powołanie. Opierając się na własnym doświadczeniu, mogę powiedzieć, że jest to pewne wewnętrzne przeczucie, jakby głos, który wzywa nas na drogę życia kapłańskiego, zakonnego bądź małżeńskiego.
 
Pewnie trudno opowiedzieć Siostrze o momencie powołania, podjęcia decyzji, że „idę”…
 
W moim życiu Bóg bardzo wyraźnie dawał o sobie znać poprzez pewne znaki codzienności, wydarzenia, osoby i sytuacje. Samo rozeznanie nie było dla mnie trudne, pewną „drogę pod górę” stanowiła jednak ostateczna decyzja. Myślę, że żadne postanowienie, która wpływa na naszą przyszłość, nie jest łatwe, ponieważ zmienia całe nasze dotychczasowe życie.
 
Pierwsze dni po wstąpieniu do zakonu to mniejszy kontakt z rodziną, znajomymi…
 
Na pewno przez pewien czas da się odczuć pewien brak z powodu ograniczenia kontaktów z bliskimi czy przyjaciółmi. Wydaje mi się jednak, że jest to Boża pedagogia, bo Bóg w tym czasie podwójną mocą daje nam łaski i swe błogosławieństwo. Jak mówi Pismo Święte: jeśli przykładasz rękę do pługa, a wstecz się oglądasz, nie nadajesz się do królestwa Bożego.
Bóg daje nowe przyjaźnie. Nie chcę przez to jednak powiedzieć, że to, co było wcześniej, nie ma znaczenia. Rodzinne kontakty są bardzo trwałe i mocne (o ile takie były przed wstąpieniem do klasztoru) i niejednokrotnie jeszcze się umacniają.
 
Życie konsekrowane to pewnego rodzaju rezygnacja. Czy w zakonie rozwija się swoje umiejętności?
 
Celem wstąpienia do zakonu jest służba Bogu w zjednoczeniu z Nim. Decyzje przełożonych dotyczące przydzielenia konkretnych obowiązków wynikają z troski o dobro poszczególnej siostry i całego zgromadzenia. Tylko przez wykorzystywanie wrodzonych talentów i kształtowanie ich będziemy bliżej Boga i bliżej człowieka. Dlatego uważam, że czasem potrzeba głębokiej ufności i wiary w to, że wszystko, „co Bóg daje, jest dobre” – jak powiedziała bł. Maria od Apostołów, współzałożycielka naszego zgromadzenia.
W zakonie jest wiele konkretnych obowiązków, ale jakie by one nie były, świadomość tego, że spełniam je dla Pana, daje poczucie prawdziwego szczęścia.
 
Czy to prawda, że w życiu zakonnym ciągle dorasta się do powołania i odkrywa je na nowo?
 
Decyzja o wstąpieniu do zgromadzenia zakonnego musi być ponawiana, ponieważ kształt i rozwój życia duchowego nie są stałe. Bóg odkrywa przed nami nowe horyzonty swojej miłości i darów. On tak bardzo kocha ludzi, że nieustannie chce nam ukazywać swoją miłość. Aby ją odnajdywać i odkrywać na nowo, trzeba daru łaski i codziennej postawy gotowości.
  
 
1 2  następna
Zobacz także
kl. Karol Szlezinger SCJ

Życie świętej rodziny w Nazarecie dokładnie pokazuje, jaka miłość powinna budować rodzinę – jest to miłość Boga. Święty Paweł w Liście do Efezjan podając zasady życia domowego, wskazuje na ten sam wzniosły wzór dla małżonków. Przykazuje im, aby byli „sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej” (Ef 5,21). Słowo „bojaźń” nie oznacza jednak lęku przed Bogiem. Chodzi o szacunek wobec świętości oraz głęboką świadomość tego, że to Bóg jest źródłem prawdziwej miłości małżeńskiej.

 
kl. Karol Szlezinger SCJ
Pomaganie daje radość płynącą z kontaktu z drugą osobą oraz z poczucia czynienia dobra. Pozwala wyjść ze sfery własnej wygody i komfortu. W pomaganiu kierujemy wzrok serca na potrzeby i pragnienia bliźniego. Niestety jest wiele pułapek, w które może wpaść osoba pomagająca. Istnieje wtedy niebezpieczeństwo nieświadomego przejścia z poziomu pomagania do poziomu krzywdzenia drugiej osoby. 
 
Bartłomiej Dobroczyński
Chyba nie można podać zadowalającej definicji zbawienia, bowiem żaden żywy człowiek nie był po „tamtej stronie", a następnie z „niej" nie powrócił i nam tego nie zakomunikował - więc skąd mamy wiedzieć jak tam jest? Nawet nie wiemy, czy w ogóle jest jakaś tamta strona… Podobnie jest ze zmartwychwstaniem...
 
 
___________________
 
 reklama