logo
Wtorek, 21 września 2021 r.
imieniny:
Darii, Mateusza, Wawrzyńca, Hipolita – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Aleksander Jasiński SDS
Bóg nie działa przypadkowo
Apostoł Zbawiciela
 


W życiu nie ma przypadków
A nawet jeśli są, to z pewnością nie zdarzają się przypadkowo
 
Parę słów tytułem wstępu
 
 Każdy z nas otrzymał od Boga do wypełnienia życiową misję, którą nazywamy również powołaniem. Dobrze jest, gdy człowiek właściwie odczyta swoje osobiste powołanie – skierowane wyłącznie do niego. Powołanie jest niczym innym, jak zaproszeniem do tego, aby być szczęśliwym, by ostatecznie zjednoczyć się w miłości z Bogiem. Odkrycie swojego powołania nie zawsze jest jednak takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Na szczęście i tutaj Bóg przychodzi człowiekowi z pomocą. Dopuszcza w naszym życiu takie sytuacje i wydarzenia, które – jeśli tylko zechcemy je właściwie zinterpretować – pomogą nam w odkrywaniu naszego powołania, naszej drogi do zbawienia.
 
„Migawka” z dzieciństwa
 
Jeśli mam mówić o sobie – patrząc oczywiście z dzisiejszej perspektywy – mogę stwierdzić, że obok różnych wydarzeń, jakie miały miejsce w moim życiu, Bóg działał bardzo często przez inne osoby. I tak, będąc jeszcze małym dzieckiem, miałem to szczęście, że spotkałem wspaniałego katechetę – nieżyjącego już niestety księdza Mariana Wodzisza. Potrafił on tak pięknie i interesująco opowiadać o wydarzeniach zawartych w Biblii, że wiele z tych opowiadań żyje w mojej pamięci aż do dzisiaj. Mimo iż był on dosyć wymagający i na pierwszy rzut oka mógł się wydawać surowy, to jednak szybko można się było przekonać o jego dobroci, którą okazywał nam przy każdym spotkaniu. Stał się on dla mnie pierwszym wzorem kapłana i chyba dlatego zawsze miałem pozytywne nastawienie do kapłaństwa i osoby księdza, mimo że później spotykałem różnych kapłanów; jedni byli bardzo oddani Bogu i swej posłudze, inni sprawiali nieraz wrażenie wypalonych lub zniechęconych życiem.
 
Różnie bywało...
 
Muszę przyznać, iż jako młody chłopiec, będąc ministrantem, myślałem nieraz o tym, aby zostać kapłanem. Z upływem lat pragnienie to schodziło jednak u mnie na dalszy plan, a może nawet ja sam spychałem je do podświadomości. Wpływały na to zapewne różne czynniki: młodzieńczy okres buntu, inaczej myślące i wartościujące towarzystwo, w którym się znalazłem itp. Zaczynałem po swojemu układać sobie życie, nie pozostawiając w nim zbyt wiele miejsca na działanie Boże. Może nigdy tak otwarcie nie „pokłóciłem” się z Bogiem, ale zawarłem z Nim – tak bym to nazwał – pewien nieformalny układ: „nie będę się Tobie, Boże, narzucał, ale Ty też nie narzucaj mi się za bardzo”. W tym czasie ukończyłem szkołę zawodową i podjąłem pracę w niewielkiej firmie produkującej meble. Muszę przyznać, że nawet polubiłem tę pracę, a ponadto pozwoliła mi ona usamodzielnić się finansowo. Równocześnie podjąłem naukę w liceum dla pracujących, gdyż stwierdziłem, że „nauka nigdy nie idzie w las”. I zapewne tak bym sobie żył przez dłuższy czas pomiędzy pracą, szkołą a weekendowymi szaleństwami, gdyby nie moja znajoma (i tu znowu Bóg posłużył się innym człowiekiem, by pomóc mi odnaleźć siebie). Otóż uparła się, iż powinienem przychodzić na spotkania grupy młodzieży, która zawiązała się przy naszej parafii po przybyciu nowego księdza wikariusza. Po jakimś czasie dałem się przekonać i muszę przyznać, że tego nie żałuję. Spotkałem tam bowiem wielu wspaniałych ludzi, z którymi przyjaźnię się i spotykam do dzisiaj. Przeżyliśmy razem piękne chwile i spędziliśmy długie godziny na dyskusjach na różne tematy. To wtedy zacząłem częściej zastanawiać się nad moim życiem, jego sensem itp.
 
 
1 2  następna
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ
Wszyscy jesteśmy wezwani, by wziąć sobie do serca Jezusowy los i odkryć, że Jego droga jest naszą drogą. Jesteśmy powołani, by uczynić ją własną pod każdym względem, we wszystkim. Znaczy to, że i nas Bóg Ojciec zaprasza do otwarcia się na uwielbienie, na wieczne życie i chwałę. Jednak na drodze do tego wspaniałego celu napotkamy swoistą przeszkodę: coś, co kosztuje i coś, co trwoży. Kosztuje: całożyciowa służba, trwoży: śmierć. 
 
Krzysztof Osuch SJ
Chrześcijańskie ujęcie homo viator to postać pielgrzym. Od razu ważne zastrzeżenie: nie chodzi o członka grupy pielgrzymkowej ani przyjezdnego do jakiegoś sanktuarium itp. Taki „pielgrzym”, może być i często jest przebranym za pielgrzyma turystą, podróżnikiem, nomadą… Pielgrzymowanie to duchowa postawa. Nie trzeba ruszać się z miejsca, by pielgrzymować, choć fizyczne przemieszczanie rzeczywiście temu sprzyja. 
 
Ks. Mariusz Berko
Coraz częściej otwieram pocztę internetową i tu... nic. Nikt nie napisał do mnie z Polski przez dwa tygodnie... Wiem, to przecież normalne. Czas leczy, ale też zaciera związki. Zima w Polsce... czas śniegu, czas ferii zimowych i wypraw na narty... A u nas zaczęło się lato i słońce znowu pali niemiłosiernie...
 
___________________
 
 reklama