logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Aleksander Jasiński SDS
Bóg nie działa przypadkowo
Apostoł Zbawiciela
 


W życiu nie ma przypadków
A nawet jeśli są, to z pewnością nie zdarzają się przypadkowo
 
Parę słów tytułem wstępu
 
 Każdy z nas otrzymał od Boga do wypełnienia życiową misję, którą nazywamy również powołaniem. Dobrze jest, gdy człowiek właściwie odczyta swoje osobiste powołanie – skierowane wyłącznie do niego. Powołanie jest niczym innym, jak zaproszeniem do tego, aby być szczęśliwym, by ostatecznie zjednoczyć się w miłości z Bogiem. Odkrycie swojego powołania nie zawsze jest jednak takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Na szczęście i tutaj Bóg przychodzi człowiekowi z pomocą. Dopuszcza w naszym życiu takie sytuacje i wydarzenia, które – jeśli tylko zechcemy je właściwie zinterpretować – pomogą nam w odkrywaniu naszego powołania, naszej drogi do zbawienia.
 
„Migawka” z dzieciństwa
 
Jeśli mam mówić o sobie – patrząc oczywiście z dzisiejszej perspektywy – mogę stwierdzić, że obok różnych wydarzeń, jakie miały miejsce w moim życiu, Bóg działał bardzo często przez inne osoby. I tak, będąc jeszcze małym dzieckiem, miałem to szczęście, że spotkałem wspaniałego katechetę – nieżyjącego już niestety księdza Mariana Wodzisza. Potrafił on tak pięknie i interesująco opowiadać o wydarzeniach zawartych w Biblii, że wiele z tych opowiadań żyje w mojej pamięci aż do dzisiaj. Mimo iż był on dosyć wymagający i na pierwszy rzut oka mógł się wydawać surowy, to jednak szybko można się było przekonać o jego dobroci, którą okazywał nam przy każdym spotkaniu. Stał się on dla mnie pierwszym wzorem kapłana i chyba dlatego zawsze miałem pozytywne nastawienie do kapłaństwa i osoby księdza, mimo że później spotykałem różnych kapłanów; jedni byli bardzo oddani Bogu i swej posłudze, inni sprawiali nieraz wrażenie wypalonych lub zniechęconych życiem.
 
Różnie bywało...
 
Muszę przyznać, iż jako młody chłopiec, będąc ministrantem, myślałem nieraz o tym, aby zostać kapłanem. Z upływem lat pragnienie to schodziło jednak u mnie na dalszy plan, a może nawet ja sam spychałem je do podświadomości. Wpływały na to zapewne różne czynniki: młodzieńczy okres buntu, inaczej myślące i wartościujące towarzystwo, w którym się znalazłem itp. Zaczynałem po swojemu układać sobie życie, nie pozostawiając w nim zbyt wiele miejsca na działanie Boże. Może nigdy tak otwarcie nie „pokłóciłem” się z Bogiem, ale zawarłem z Nim – tak bym to nazwał – pewien nieformalny układ: „nie będę się Tobie, Boże, narzucał, ale Ty też nie narzucaj mi się za bardzo”. W tym czasie ukończyłem szkołę zawodową i podjąłem pracę w niewielkiej firmie produkującej meble. Muszę przyznać, że nawet polubiłem tę pracę, a ponadto pozwoliła mi ona usamodzielnić się finansowo. Równocześnie podjąłem naukę w liceum dla pracujących, gdyż stwierdziłem, że „nauka nigdy nie idzie w las”. I zapewne tak bym sobie żył przez dłuższy czas pomiędzy pracą, szkołą a weekendowymi szaleństwami, gdyby nie moja znajoma (i tu znowu Bóg posłużył się innym człowiekiem, by pomóc mi odnaleźć siebie). Otóż uparła się, iż powinienem przychodzić na spotkania grupy młodzieży, która zawiązała się przy naszej parafii po przybyciu nowego księdza wikariusza. Po jakimś czasie dałem się przekonać i muszę przyznać, że tego nie żałuję. Spotkałem tam bowiem wielu wspaniałych ludzi, z którymi przyjaźnię się i spotykam do dzisiaj. Przeżyliśmy razem piękne chwile i spędziliśmy długie godziny na dyskusjach na różne tematy. To wtedy zacząłem częściej zastanawiać się nad moim życiem, jego sensem itp.
 
 
1 2  następna
Zobacz także
wywiad z dr Clarindą Calmą
Jak wchodzimy do kościoła, mamy świadomość, że jest to miejsce święte i nie możemy zachowywać się dowolnie. Mamy świadomość, że Bóg jest wśród nas, że to nie jest zwykłe miejsce. Jeśli przenosimy to na grunt naszego ciała, to tym bardziej. To przede wszystkim jest szacunek wobec ludzkiej cielesności...
 
wywiad z dr Clarindą Calmą
Eucharystia to szczególny moment w życiu każdego chrześcijanina. Przychodzimy na nią z różnym nastawieniem i z wieloma oczekiwaniami. Najczęściej robimy to, by spotkać Pana Boga i z Nim poprzebywać. Innymi czynnikami, które bierzemy pod uwagę przy wyborze konkretnej Mszy, są: godzina jej odprawiania, długość, kościół, w którym jest sprawowana, odległość od niego, plan dnia, a coraz częściej także jakość kazania i sam kaznodzieja. Wszystkie te czynniki sprawiają, że zaczynamy nazywać Eucharystię „moją Mszą Świętą”. 
 
Ks. Stanisław Kowalik
Był wczesny ranek 3 marca 1972 r. Pierwszy piątek miesiąca. Jak zawsze w pierwszy piątek, czternastoletni myśleniczanin Marek Biela poszedł do spowiedzi. Był ministrantem, lektorem oraz kantorem i dobrze wiedział, że miejscowy wikary ks. Jan Kruczek już około godziny 5. otwiera kościół i spowiada. Po spowiedzi Marek służył do Mszy św. odprawianej o godz. 6. i przyjął Komunię św...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー