logo
Sobota, 05 grudnia 2020 r.
imieniny:
Kryspiny, Norberta, Sabiny, Geralda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Edward Staniek
Boża ekologia
Mateusz.pl
 


„Nie zabijaj”, czyli nie bądź mordercą

Od dłuższego czasu trwa dyskusja na temat ustawy dotyczącej bezkarnego mordowania nienarodzonych dzieci. Dla chrześcijanina, który uznaje autorytet Bożego prawa, o dyskusji nie ma mowy. Skoro życie człowieka rozpoczyna się w chwili poczęcia, każdy zamach na to życie jest sprzeczny z Bożym prawem — „Nie zabijaj”. Bogu chodzi o to, by człowiek nigdy nie był mordercą, bo jako morderca nie może być szczęśliwy. W tej sytuacji zdumiewa fakt, że szereg ludzi oficjalnie przyznających się do chrześcijaństwa, a nawet Kościoła, jest gotowych bronić ustawy o bezkarnym niszczeniu poczętego życia. Bóg ma zawsze rację i dyskusja z Nim jest nieporozumieniem. Jeśli w trosce o nasze szczęście powiedział: „Nie zabijaj”, czyli nie bądź mordercą, to każde zabicie jest równoznaczne z utratą spokoju sumienia, a więc i z utratą szczęścia.

Gdyby św. Paweł miał dziś pisać list do Kościołów w Polsce, napisałby tak samo, jak przed wiekami do Kościołów Galacji: „Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową”. Paweł doskonale uchwycił sedno sprawy. Prawda o szczęściu człowieka jest jedna, i raz na zawsze została ujęta w Boże prawo. Są natomiast „jacyś ludzie”, którym zależy na „przekręcaniu Ewangelii”.

W trosce o upadającego człowieka

Bóg zna słabość człowieka, który na drodze realizacji Jego prawa ciągle się potyka i upada. W trosce o upadającego człowieka ustanowił sakrament pokuty i pojednania. Z tej racji grzech w Nowym Testamencie nie jest największym nieszczęściem, bo w każdej chwili, w morzu łaski, może być zgładzony. Nieszczęściem natomiast jest wypaczanie Bożego prawa, czyli zwalnianie człowieka od odpowiedzialności za jego łamanie. Bóg nigdy nie zwolni nas z odpowiedzialności za nasze czyny. Gdyby to uczynił, w tym samym momencie wyrządziłby nam największą krzywdę. Człowiek dotąd dowodzi swojej wielkości, dokąd bierze odpowiedzialność za swe czyny.

Ktokolwiek uważnie obserwuje argumenty, jakimi próbuje się dziś „przekręcać” Boże prawo, ten z łatwością odkryje, że w tym celu wykorzystuje się wszystko: psychologię, socjologię, medycynę, ekonomię, politykę, pedagogikę. Słowa Pawła są jednak wiecznie aktualne: „Innej Ewangelii nie ma”. Boże prawo jest niezmienne. Stąd Apostoł Narodów stawia sprawę na ostrzu noża. „Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście — niech będzie przeklęty!”.

Obrona prawa Bożego

Najjaśniej uwidacznia się to w chwili obecnej w zagrożeniu ekologicznym. Prawa przyrody są prawami Boskimi, a ich zlekceważenie prowadzi do dramatu. Pojawili się natomiast „jacyś ludzie”, którzy to prawo, swoimi prawami, „powykręcali”. Początkowo ich działalność nie była dostrzegalna. Dziś wiadomo, że doprowadzili do tragedii. Identycznie jest w dziedzinie życia moralnego, opartego również o prawo Boże. Jego „przekręcenie” doprowadzi w dziedzinie ducha do większego spustoszenia niż to jakie można obserwować w obumarłych lasach Gór Izerskich. „Po owocach poznacie ich”. Taka jest logika Bożego prawa.

Św. Paweł odkrył reguły gry, jakie Chrystus stosuje w swej Ewangelii. Żąda On opowiedzenia się po stronie Bożego prawa bez względu na konsekwencje. Apostoł Narodów nie liczy się z opinią ludzi. „Czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym jeszcze teraz ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusa”. Obrona prawa Bożego zawsze spoczywała, spoczywa i będzie spoczywać w ręku ludzi na miarę św. Pawła.

Pochwała oficera

Setnik był oficerem. Nie należał do narodu żydowskiego, a mimo to był przez Żydów wysoko ceniony, a przez Jezusa nie tylko pochwalony, lecz postawiony jako wzór dla pobożnych Izraelitów. Warto zwrócić uwagę na glebę, na której wyrasta zadziwiająca wiara setnika. Los ziarna łaski wiary, udzielonej przez Boga każdemu człowiekowi, zależy w wielkiej mierze od owej gleby, na którą ono pada.

Setnik szanował człowieka, to pierwszy znamienny rys jego serca. W pogańskim świecie starożytnym rzadko kiedy otaczano szacunkiem drugiego człowieka, a prawie się to nie zdarzało w odniesieniu do sługi. Setnik w obliczu choroby swego podwładnego czyni wszystko, na co go stać, by ratować go od śmierci.

Szacunek ten zyskał mu przyjaciół. Setnik umiał współżyć z ludźmi, umiał współtworzyć świat przyjaźni. W godzinach czuwania przy chorym słudze przyjaciele są z nim. Ich też wysyła do Jezusa z prośbą, by nie wchodził pod dach jego domu, lecz powiedział tylko słowo, a jego sługa zostanie uleczony. To pełne miłości i szacunku odniesienie do ludzi otwiera serce setnika na działanie łaski.

Drugim przymiotem serca setnika była jego religijność. On sam zbudował Żydom synagogę, czyli dom modlitwy. Cenił nie tylko człowieka, lecz i wartość religii. Oficer wojskowy ceniący życie religijne i zabiegający o jego rozwój. Zawód nie zniszczył w jego sercu właściwej hierarchii wartości. Pochwała Jezusa pod jego adresem jest pochwałą wiary oficera wojskowego. To znak, że nawet w wojsku jest możliwe zachowanie prawości sumienia, którą dostrzega Chrystus.

Trzeci przymiot jego serca to umiłowanie prawdy i bardzo głęboka świadomość swojego miejsca w świecie. Wie, że jest przełożonym i ma pod swoimi rozkazami ludzi. Równocześnie jednak zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że są inni, więksi i mocniejsi od niego. Wobec Chrystusa czuje się mały i niegodny. Setnik kochał prawdę. Wiedział, kim jest w oczach ludzi i kim jest w oczach Chrystusa.

W sercu, szanującym człowieka mieszka Bóg

To w takim sercu — szanującym człowieka, nawet sługę, ceniącym wartości religijne i znającym swe miejsce w świecie — ziarno łaski wiary najlepiej wydaje swoje owoce.

Szukamy czasem przyczyn słabości swojej wiary. Zastanawiamy się nad nieurodzajnością gleby naszego serca. Czy zawsze odnosimy się z szacunkiem do ludzi, zwłaszcza zależnych od nas? Co czynimy, gdy znajdują się w prawdziwej potrzebie? Czy stać nas na troskę o nich według miary owego setnika? Czy cenimy wartości religijne? Jaki jest nasz udział w budowie czy przyozdabianiu domów modlitwy? Czy znamy swoje własne miejsce w świecie? Czy potrafimy w imię prawdy spojrzeć z miłością na tych, którzy nam podlegają, i tych, którym podlegamy? Szacunek wobec ludzi, wobec wartości religijnych i wobec siebie czyni glebę naszego serca podatną na przyjęcie i rozwój łaski wiary.

ks. Edward Staniek

 
Zobacz także
ks. Ottavio De Bertolis SJ
Darem Serca Jezusa jest Duch Święty. Cała Ewangelia św. Jana przedstawia nam Go jako dar Syna. Być może szczyt tego nastąpił w chwili śmierci Jezusa, kiedy Zbawiciel "wyzionął ducha" (J 19, 30). Owo "wyzionął ducha" nie oznacza zwykłego "umarł" w tym sensie, że ktoś właśnie zmarł. Ma ono znaczenie o wiele głębsze, zauważalne w łacińskiej wersji tłumaczącej tekst grecki - "oddał ducha"...
 
ks. prof. Edward Staniek
Wykładnikiem religijności człowieka jest głębia jego modlitwy oraz zdolność do składnia Bogu ofiary. O tym przypomina Kościół na początku Wielkiego Postu. Ewangelia prowadzi nas na górę Tabor, byśmy mogli przeżyć tajemnicę przemienienia. Dokonało się ono, jak to wyraźnie zaznacza św. Łukasz, w modlitwie. Nic tak nie przemienia człowieka jak modlitwa, czyli bezpośrednie podłączenie serca do Boga. 
 
Wacław Oszajca SJ
Mówimy: "Raz w miesiącu do spowiedzi i wtedy, jak się nie popełni grzechu śmiertelnego, można codziennie do komunii", "Masz imieniny w poście, jaki problem, proś proboszcza o dyspensę". Kłopot w tym, że takie podejście do relacji człowiek - Kościół - Bóg sprowadza nas na manowce. Bóg staje się wielkim, wszechwidzącym i wszechwiedzącym policjantem, a my, starsi Kościoła, Jego urzędnikami, wykonawcami Jego woli...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー