logo
Poniedziałek, 06 lipca 2020 r.
imieniny:
Dominiki, Jaropełka, Łucji, Marii Teresy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Beata Rybak
Boże, do stołu z nami siądź
Sygnały Troski
 


Świat nie ćwiczy nas w cierpliwości

Codzienna bieganina, pośpiech, sprawy, które nie mogą czekać, telefony, które trzeba odebrać, zakupy, praca na wczoraj – to zaledwie kilka elementów składających się na naszą codzienność. Niemal we wszystkim liczy się tempo. Trudno się temu nie poddać, w końcu każdy chce mieć szybki Internet, szybką obsługę, szybkie jedzenie. Świat nie ćwiczy nas w cierpliwości, wręcz przeciwnie – wychodzi naprzeciw naszym oczekiwaniom i potrzebom, a nawet je wyprzedza. Jak grzyby po deszczu powstają bary szybkiej obsługi, fast foody, w których zaspokajamy naszą podstawową potrzebę bez zastanawiania się nad tym, co jemy, ile jemy, po co i z kim (zazwyczaj z kimś, kogo widzimy pierwszy raz w życiu). Z drugiej strony, jedzenie stało się w pewnych kręgach, wśród bardziej wymagających konsumentów, obiektem pożądania. Wyszukane potrawy, wykwintne smaki łechcą podniebienia smakoszy-koneserów, programy kulinarne podbijają oglądalność, a kolejne diety cud zdobywają nowe rzesze "wyznawców". 

Posiłek i wspólne zasiadanie przy stole

Może nie byłoby w tym nic złego, w końcu sama czasami "zawieszę" oko na jakimś ciekawym programie o gotowaniu, zjem szybkiego hamburgera czy westchnę na widok smakowitego deseru, gdyby nie fakt, że coraz rzadziej posiłek jest miejscem spotkania wszystkich domowników, miejscem spotkania z Bogiem. Posiłek i wspólne zasiadanie przy stole miało dla Jezusa szczególne znaczenie. Wyrazem tego jest wiele biblijnych opisów uczt i wieczerzy, a wśród nich najważniejszej, podczas której została ustanowiona Eucharystia. Dla chrześcijanina posiłek ma więc szczególną wartość.

Życie chrześcijanina toczy się wokół stołu w sensie dosłownym (w życiu rodzinnym) i symbolicznym (wokół stołu eucharystycznego). Posiłek nie powinien być więc zredukowany do aktu zaspokojenia głodu czy smakowej podniety. Ale jeśli już popadać w krytycyzm, to najlepiej zacząć od siebie. Kuszące jest jedzenie poza domem i istnieje wiele powodów, dla których to robimy, chociażby z oszczędności czasu (na inną oszczędność nie ma co liczyć), dla uczczenia ważnych wydarzeń w miłej romantycznej atmosferze (np. rocznicy ślubu), w chwilach zmęczenia codziennymi domowymi obowiązkami (odpoczywamy od całej krzątaniny związanej z przygotowywaniem posiłku, a później sprzątaniem po nim).  Długo można by wymieniać powody, dla których korzystamy z tej niewątpliwie luksusowej i wygodnej opcji. Wszystko jest w porządku, jeśli jak we wszystkim zachowamy umiar. Problem powstaje wtedy, gdy nasze życie rodzinne przenosi się całkowicie poza dom. Brakuje wówczas przestrzeni, w której w atmosferze zaufania, wzajemnego zrozumienia można budować wzajemne relacje.

Zwołuje nas i scala

Dom rodzinny, a w szczególności stół, zwołuje nas i scala. Tu możemy być sobą, rozmawiać o trudnych sprawach i dzielić się nawzajem radością bez bycia narażonym na ciekawskie spojrzenia innych gości restauracji lub uwag na temat hałaśliwości naszych dzieci. Dla nas posiłki w domu są podstawą. Wspólne przyrządzanie obiadu czy kolacji jednoczy, uczy współpracy i zachęca niejadków do zjedzenia własnoręcznie uformowanego kotleta. Co prawda, robienie pierogów z dwulatkiem wymaga pewnej determinacji, cierpliwości i poczucia humoru (mąkę można znaleźć wszędzie, nawet w butach), ale efekty są warte wysiłku. Dzieci w miarę dorastania same proponują swoją pomoc. Wiedzą, że przygotowanie posiłku wymaga trudu i zaangażowania, ponieważ same w tym uczestniczą, szanują więc pracę swoją i swoich rodziców.

Wspólny posiłek to czas, żeby się zatrzymać, porozmawiać, pobyć ze sobą, pogłębić więzi. Taką rolę pełnił również za czasów Jezusa - rodzina zbierała się przy stole i zapraszała do niego przyjaciół. Dlatego stół powinien pełnić ważną rolę w życiu rodziny. W naszej rodzinie, odkąd pamiętam, celebrowano wspólne posiłki, szczególnie te świąteczne, okolicznościowe i niedzielne.

 
1 2  następna
Zobacz także
O. Leon Knabit OSB
To w pewnym sensie temat, który można określić jako "gorące żelazo". Takim gorącym żelazem w dzisiejszym społeczeństwie jest sprawa ludzi niewierzących - ateistów i im pokrewnych. Oni absolutnie nie uważają się za jedną, zwartą grupę - na ogół każdy po swojemu nie wierzy, czyli każdy ma swoje dogmaty niewiary. Najistotniejsze w tym temacie jest stwierdzenie, że każda osoba, bez względu na wiarę i światopogląd jest pełnowartościowym człowiekiem.
 
O. Leon Knabit OSB
Już 40 lat temu John Courtney Murray SJ, jeden z czołowych teologów amerykańskich, pisał, że trzy śluby zakonne mogą być znakiem szczególnej miłości do Boga, ale także mniej lub bardziej świadomym wyrazem unikania trzech zasadniczych i podstawowych spotkań człowieka: z płcią odmienną, z pracą i niepewnością, jaka ona ze sobą niesie, oraz z wolnością i możliwością wolnego wyboru. Jak to jest możliwe? 
 
Marcin Jakimowicz
„Spoczynek w Duchu” to nie teoretyczny, wyssany z palca problem. Nie pojedynczy casus pani Kazimiery, która zasnęła na modlitwie pod Wałbrzychem. „Spoczynki” zdarzają się dziś „hurtowo” na rekolekcjach prowadzonych dla gimnazjalistów czy oazowych rekolekcjach. Łatwo wylać dziecko z kąpielą.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー