logo
Wtorek, 02 marca 2021 r.
imieniny:
Halszki, Heleny, Karola, Pawła, Radosława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
O. Tomasz Kwiecień OP
Boże, goryczy pełna wszelkich łask
List
 


Odzieranie modlitwy z emocji przypomina uprawianie pomidorów w szklarni. Można stworzyć bardzo dobre warunki dla ich rozwoju, zapewnić im ciepło i odpowiednią wilgotność. Być może staną się one wtedy dorodne i piękne, ale nie będą miały tego smaku i zapachu, które mają te dojrzewające na słońcu. Wystarczy pozbawić ich osłony szklarni, a zginą, nie przeżyją nawet pierwszej burzy. Jeśli w swoją modlitwę nie włączę uczuć, nawet tych bolesnych, związanych z tym, co właśnie przeżywam, to moje życie duchowe będzie iluzją
 
Gdy byłem w nowicjacie, przełożeni wyznaczyli mnie i moim współbraciom czas na modlitwę: dwa razy w ciągu dnia po pół godziny. Nie dali nam jednak żadnych wskazówek, jak się modlić. Dzisiaj bardzo to sobie chwalę, ale wtedy było to dla mnie trudne. Pewnego dnia zastosowałem coś, co w moim (teraz wiem, że błędnym) mniemaniu było medytacją ignacjańską. Przygotowałem sobie punkty - zagadnienia do rozmyślania, rozważyłem po kolei wszystkie i wyszedłem zadowolony z kaplicy. W progu uświadomiłem sobie, że przez te pół godziny wcale się nie modliłem. Przerobiłem „punkty", ale nie spotkałem się z Bogiem. Czułem się, jak ostatni bezbożnik.
 
To doświadczenie było dla mnie oświeceniem; przekonałem się, że autentyczna modlitwa wymaga, bym wszedł w nią cały, nie tylko swoim rozumem, ale też wolą i emocjami. Czasem będzie w niej dominowało doświadczenie intelektualne, czasem emocjonalne, ale żadnego z nich nie można odrzucić. Bez rozumu nie jesteśmy w stanie nazwać swojego doświadczenia emocjonalnego, bez woli jesteśmy niestali, a bez emocji nie możemy budować relacji z Bogiem. Emocje są częścią nas, stanowią o naszym człowieczeństwie i dlatego są niezbędne w życiu duchowym.
 
Uczucia są niezbędne
 
Zdarza się jednak, że jesteśmy wobec nich nieufni, chcemy z nimi walczyć, ujarzmiać je. Nie jest to podejście katolickie. To gnostycy uważali, że emocje, jako część świata materialnego, przeszkadzają człowiekowi w docieraniu do tego, co w nim jest najcenniejsze, czyli duchowe. Dlatego gnostyk sądzi, że powinien uwolnić się od nich, wprowadzić się w stan nieodczuwania.
 
Wielu ludzi Kościoła podzieliłoby chętnie taki sposób myślenia, ponieważ lubi rozwiązania jednoznaczne: „Jeśli coś sprawia mi trudność, to zamiast się z tym zmierzyć, lepiej się tego pozbędę". Tradycyjna nauka katolicka zawsze jednak broniła się przed poglądem, że jest w człowieku coś, co kiedyś zostanie całkowicie odrzucone, bo jest mu niepotrzebne. Kościół uznaje, że wszystko, co człowiek posiada, co w sobie nosi, jest dobre, chociaż może być w różny sposób skażone przez grzech, przez to, że żyjemy w świecie dotkniętym egoizmem, przemijaniem i śmiercią. W człowieku może panować nieporządek, ale nie znaczy to, że powinien się czegoś pozbywać, powinien raczej poukładać wszystko na swoim miejscu. Gdyby było inaczej, gdyby Bóg nie chciał człowieka emocjonalnego, stworzyłby go innym.
 
Jeśli przyjrzymy się modlitwom mistyków, zobaczymy, że są one pełne uczuć. Św. Józef z Kupertynu, kapucyn, miewał ekstazy, podczas których nie tylko lewitował, ale i wydawał okrzyki. Sfera emocjonalna funkcjonuje w doświadczeniu mistycznym, ale jest podporządkowana Bogu i spotkaniu z Nim.
 
Czy tego chcemy, czy nie, uczucia i tak są obecne w naszej modlitwie. Należałoby się zatem zastanowić, jaka jest rola naszej emocjonalności w rozmowie z Panem Bogiem. To, czy będzie ona przeszkodą, czy pomocą, zależy wyłącznie od nas.
 
 
1 2  następna
Zobacz także
ks. Wojciech Przybylski
Maryja mówi o różańcu jako skutecznej modlitwie, która przynosi pokój tam, gdzie człowiek rozpętał wojny i sam nie potrafi ich już powstrzymać. Słowem, różaniec broni przed wielkimi niebezpieczeństwami ludzi i narody. Jest skuteczną modlitwą, która ratuje grzeszników przed wiecznym potępieniem, jak również pomocą w osiągnięciu nieba. Dowody na cudowną moc różańca są niezliczone.
 
ks. Wojciech Przybylski
Do powszechnie znanych czcicieli Aniołów zalicza się papieża Błogosławionego Jana XXIII. Jego wiara w ustawiczną i wierną obecność jego anioła była tak wielka, że to co niewidzialne, w oczach jego wiary przedstawiało się jakby widzialnie. Świadkowie podają, że papież patrząc z okna na tłumy pielgrzymów przybyłych na plac św. Piotra na modlitwę Anioł Pański, myślał o niezliczonych zastępach aniołów stróżów niewidzialnie zgromadzonych na tym samym miejscu...
 
Joanna Piestrak
„Mogłam pozostać w świecie i czynić dobro, i byłabym też pomocna ludziom” – myślała siedemnastoletnia Urszula, nowicjuszka w klasztorze sióstr klarysek kapucynek. I zatęskniła za balami i umizgami kawalerów starających się o jej rękę. A przecież od dziecka tak bardzo chciała naśladować Chrystusa i słuchać Jego głosu. Tak bardzo, że kiedy przełożona klasztoru odmówiła przyjęcia jej do zakonu słynącego z surowego trybu życia, wymusiła na miejscowym biskupie pozwolenie na rozpoczęcie postulatu właśnie w tym miejscu… 
 
 
___________________
 
 reklama