logo
Środa, 27 października 2021 r.
imieniny:
Iwony, Noemi, Szymona, Sabiny, Emiliany – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Dariusz Kowalczyk SJ
Boże Ciało, czyli heretyk i mistyczka
Mateusz.pl
 


Co roku w Uroczystość Bożego Ciała wychodzimy na ulice, aby w barwnych procesjach oddawać cześć Jezusowi Chrystusowi obecnemu pod postacią chleba, a także zaświadczyć wobec innych o naszej wierze w tę obecność. Co jednak właściwie mamy na myśli, kiedy – wskazując na białą hostię – twierdzimy, że jest to prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek? Poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie niejednokrotnie przeradzało się w spory i kłótnie, które z jednej strony owocowały doktrynalnymi potępieniami, a z drugiej... mistycznymi wizjami. U początków święta Bożego Ciała znajduje się właśnie heretyk i mistyczka. Zacznijmy jednak od początku, czyli od tajemnicy Wieczernika.

Od Wieczernika do Platona

Wszystko zaczęło się prawie dwa tysiące lat temu w Jerozolimie podczas wieczerzy paschalnej, którą Jezus z Nazaretu spożył z dwunastoma uczniami. Jan Paweł II w Liście do Kapłanów na Wielki Czwartek 2000 roku nakierowuje naszą wyobraźnię na tamtą wieczerzę: „Tak, piszę do was w Wieczernika, rozmyślając o tym, co wydarzyło się w tych murach w ów pamiętny wieczór przeniknięty tajemnicą. Oczyma duszy widzę Jezusa, widzę Apostołów zgromadzonych razem z Nim przy stole. Zatrzymuje wzrok zwłaszcza na Piotrze: zdaje mi się, że widzę go w chwili, gdy wraz z innymi uczniami przygląda się zdumiony gestom Chrystusa, ze wzruszeniem słucha Jego słów...” (nr 2). A Jezus łamiąc chleb, dawał go uczniom i mówił „To jest Ciało moje”; podawał też kielich z winem mówiąc: „To jest moja Krew Przymierza”. Jak Dwunastu mogło rozumieć wówczas te gesty i słowa? Kiedy pojęli ich najgłębszy sens? Można przypuszczać, że dopiero po spotkaniach ze Zmartwychwstałym oraz po Zesłaniu Ducha Świętego stało się dla nich jasne, że odtąd znaki chleba i wina będą uobecniały na ziemi ciało i krew Jezusa.

Pierwotne wspólnoty judeochrześcijańskie nie miały problemów ze zrozumieniem tego, czym jest Eucharystia. Dla wszystkich – rozumiejących mentalność semicką – było oczywiste, że „ciało” i „krew” nie oznaczają jakichś elementów człowieka, który w połączeniu z innymi, duchowymi częściami tworzą pełnego człowieka. W języku biblijnym „ciało” wskazuje na całego człowieka, który przeżywa swoje życie w ciele. „Krew”, a ściślej jej przelanie, wskazuje natomiast na wydarzenie, na śmierć. Dlatego św. Paweł przypomina: „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pana głosicie aż przyjdzie” (1 Kor 11,26). A zatem Eucharystia była rozumiana jako dynamiczne uobecnienie wydarzenia, w którym Chrystus przechodzi ze śmierci do życia, a nie jako statyczna, rzeczowa obecność sacrum.

Kolejnym krokiem w rozumieniu Eucharystii było spotkanie nowotestamentalnej wiary z filozofią platońską. Okazało się, że platoński realizm symboliczny, czyli rozumienie symbolu jako realnie zjednoczonego z pierwowzorem, jest pomocne w wyrażeniu tajemnicy eucharystycznej obecności. Jeśli misterium paschalne przyjmiemy za pierwowzór, to celebrowanie Ciała i Krwi byłoby symbolem tegoż pierwowzoru w tym sensie, że sprawując Eucharystię uczestniczymy realnie w tym, czego Jezus Chrystus dokonał. I tak np. Jan Chryzostom nie obawiał się nauczać, że było wolą Jezusa, aby symbole chleba i wina uobecniały jego Paschę (zob. Homilia in. s. Pascha, 39). Niestety, wraz z wejściem plemion germańskich do Kościoła zagubiono platońskie rozumienie symbolu. Pojawiło się przekonanie, że tylko rzeczy są realne, a symbol jest jedynie jakimś zewnętrznym znakiem arbitralnie wybranym przez człowieka i odniesionym z zewnątrz do danej rzeczywistości. To, co symboliczne, stało się przeciwieństwem tego, co realne. W konsekwencji w ostatnich wiekach pierwszego tysiąclecia zapomniano o dynamicznym, misteryjnym i symbolicznym (w sensie platońskim) charakterze sakramentu Chleba i Wina. Eucharystia zaczęła być rozważana jako „rzecz sama w sobie” służąca uzyskaniu łaski.

Heretyk i mistyczka

Niejaki Paschazjusz, opat klasztoru Corbie we Francji, twierdził – zgodnie z wymaganiami „nowego” realizmu – że obecność Chrystusa w Eucharystii nie może być symboliczna, lecz realna. Mnich z tego samego klasztoru, Ratramnus, zauważył jednak, że realność oznacza przestrzenność i materialność, a to – w odniesieniu do sakramentalnej obecności Chrystusa – prowadzi do takiej oto niedorzeczności, iż przyjmując Komunię gryziemy materialne ciało Jezusa. Z teologicznego punktu widzenia język wyrażający tajemnicę Eucharystii znalazł się w ślepym zaułku. Nie udało się z niego wyjść również Beregnariuszowi z Tours (zm. 1088), który głosił symboliczną obecność Jezusa w Eucharystii, i którego z tego powodu okrzyknięto heretykiem negującym obecność realną. Jeśli jednak przeczytamy wyznanie, jakie Synod Laterański w 1059 roku kazał podpisać owemu heretykowi, to ciśnie się pytanie, gdzie właściwie w tym sporze przebiegała granica pomiędzy herezją a ortodoksją. Otóż Berengariusz został zmuszony do złożenia takiego oto oświadczenia: „Po konsekracji chleb i wino, które znajdują się na ołtarzu, nie są tylko sakramentem, lecz właśnie prawdziwym ciałem i krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jego ciało i krew są dotykane i łamane rękami kapłanów i kruszone przez zęby wiernych, nie tylko w sakramencie, lecz zmysłowo i prawdziwie” (DS 690).

 
1 2  następna
Zobacz także
ks. Tomasz Jaklewicz
Nie powinniśmy wyobrażać sobie, że Jezus udał się w podróż na jakąś odległą planetę. W tajemnicy wniebowstąpienia nie chodzi o jakieś naiwne wyobrażenia rzeczywistości: niebo u góry, piekło na dole, ziemia pośrodku. Benedykt XVI: „chodzi tu o wymiary człowieczeństwa, a nie o piętra wszechświata. Chodzi o Boga i człowieka, o rzeczywistość, wysokość człowieczej egzystencji, a nie o miejsce miedzy planetami”.
 
ks. Mieczysław Piotrowski TChr.
Chrześcijaństwo to nie ideologia, lecz obecność Boskiej Osoby Jezusa Chrystusa, który stał się prawdziwym, śmiertelnym człowiekiem, aby wziąć na siebie grzechy i cierpienie wszystkich ludzi i dokonać ostatecznego zwycięstwa nad wszelkim złem, cierpieniem i śmiercią. Jezus Chrystus jest najważniejszą postacią w historii ludzkości. Jego narodzenie spowodowało podział dziejów na „starą erę” – przed Chrystusem i „nową erę” – po Chrystusie. 
 
ks. Leszek Poleszak SCJ

Przebity bok Jezusa prowadzi nas jednak nie tylko do odkrycia bezinteresownej miłości Trójjedynego Boga. Uświadamia nam także, że włócznia wdzierająca się do Serca Zbawcy jest obrazem naszych grzechów i zła, które najbardziej ranią miłość objawioną w Sercu Pana. Przypominamy sobie liczne teksty biblijne, w których Bóg mówi o miłości wobec człowieka; miłości czułej, delikatnej, troskliwej...

 
___________________
 
 reklama